sobota, 17 stycznia 2009

Historia związana z pewną fotografią

Dziadek Felek stracił mamę, gdy był małym chłopcem, a macocha nie dbała w dostateczny sposób o potomstwo poprzedniej żony swego męża. Ojciec dziadka, czyli mój pradziadek Józef pracował w kopalni w Belgii lub w Niemczech.
Tyle wiedziałem o dzieciństwie mego ś.p. dziadka i więcej informacji nie potrzebowałem.

Do czasu, gdy zacząłem interesować się na poważnie genealogią rodziny! A moje zainteresowania genealogiczne rozwinęły się już niestety po śmierci dziadka.

Dwa lata temu dostałem od cioci na urodziny fotografię pradziadka z lat 40-ych oraz ciekawą fotografię ślubną. Fotografia pochodziła od dalszej rodziny mieszkającej w Poznaniu. Miało to być zdjęcie ślubu mych pradziadków. Ale pewności nie ma. Co prawda podobieństwo mężczyzny z fotografii ślubnej do pradziadka na zdjęciu z lat 40-ych jakieś jest. Ważny jest jednakże inny szczegół: po obu stronach państwa młodych, otoczonych grupką świadków, być może ich rodzeństwem, siedzi dwójka dzieci, z jednej strony chłopiec, z drugiej dziewczynka.

Dzieci na zdjęciu ślubnym?! Od cioci usłyszałem następującą opowieść:

Pradziadek Józef pracował w kopalni w Bottrop (Bottrop to miasteczko w Nadrenii) w czasie I wojny światowej. Był tam specjalistą od taboru kolejowego. Miał żonatego kolegę, niejakiego Kurosińskiego. Otóż kolega ten zachorował, czy też miał wypadek. Na łożu śmierci poprosił mego pradziadka o to, aby ożenił się z jego żoną i zaopiekował się dziećmi, Alkiem i Marysią. Tak też się stało. Józef Paczkowski wziął ślub z Józefą Kurosińską z Uzarków. Najprawdopodobniej więc dziećmi na zdjęciu ślubnym są właśnie Alek i Marysia.

W roku 1916 przyszedł na świat mój dziadek Feliks, dwa lata później jego siostra Helena, mniej więcej w roku 1920 pradziadkowie przyjechali do Polski, zbudowali dom w Krzyżownikach pod Poznaniem i tam też zamieszkali. Niestety w roku 1923 prababcia Józefa zmarła, pradziadek zaś szybko ożenił się po raz drugi. Miał dobrą pracę na kolei, jednakże jego dzieci z pierwszego małżeństwa oraz dzieci Józefy z pierwszego małżeństwa nie otrzymały wykształcenia odpowiadającego pozycji i zarobkom Józefa. Wkrótce przyszła na świat córka Józefa i Marii (drugiej żony).

Mój dziadek zdobył fach rzeźnika tuż przed II wojną światową, w czasie kampanii wrześniowej został wzięty do niewoli pod Aleksandrowem. Trafił do Morynia, małego miasteczka niedaleko Cedynii, gdzie pracował przymusowo do końca wojny. Po zakończeniu wojny wrócił do Poznania, osiedlił się na moment w Szczecinie, a w końcu przyjechał z powrotem do Morynia, gdzie poznał swoją przyszłą żonę.

W Moryniu prowadził przez pewien czas prywatną rzeźnię (do czasu domiarów podatkowych stosowanych przez komunistów w celu ograniczenia inicjatywy prywatnej - budynek już nie istnieje), później był kierownikiem w rzeźni państwowej. Wraz z babcią i dziećmi osiedlił się w latach 60-ych w Gorzowie Wlkp.

Józef Paczkowski zmarł w Poznaniu w 1943 roku.

Nie żyją już ani Aleksander Kurosiński, ani siostra dziadka Helena. Marysia Kurosińska została zabrana po śmierci Józefy w latach 20-ych przez rodzinę swej mamy i jakikolwiek ślad w pamięci rodzinnej, kim była ta rodzina i gdzie mieszkała nie istnieje. Żyje jeszcze podobno siostra przyrodnia dziadka z drugiego małżeństwa pradziadka Józefa, ale moja rodzina od dość dawna nie utrzymuje z nią kontaktu.

Na cmentarzu w poznańskiej dzielnicy Miłostowo znajduje się nagrobek Józefa Paczkowskiego. Napis prawie już nieczytelny. W księdze cmentarnej prowadzonej w języku niemieckim data zgonu i data pogrzebu. Nie ma już niestety nagrobka Józefy Paczkowskiej z Uzarków na cmentarzu parafialnym w poznańskiej dzielnicy Ogrody, choć data zgonu i pogrzebu widnieje w księdze cmentarnej. Próbowałem odszukać dane pradziadka w Księdze pracowników kolei dla całej Polski z roku 1932, która znajduje się w Muzeum Kolejnictwa przy ulicy Towarowej w Warszawie. Niestety nie ma w niej danych pradziadka. Czyżby był już wtedy na emeryturze?

Pod koniec maja wysłałem do urzędu w Bottrop prośbę o odszukanie i przesłanie kopii metryki urodzenia dziadka oraz odszukanie aktu zawarcia małżeństwa pradziadków. Jakie było moje zdziwienie, gdy już po prawie dwóch tygodniach dostałem odpowiedź. W załączeniu była metryka urodzenia dziadka z 1916 roku w języku niemieckim. Niestety nie udało mi się odczytać wszystkiego, gdyż pisana była bardzo nieczytelnym pismem. Nie wiem więc pod jakim adresem mieszkał pradziadek Józef w Bottrop.

Urzędnikowi, który odpowiadał na moją prośbę nie udało się odszukać aktu zawarcia małżeństwa pradziadków w księgach za rok 1915 (przyjęta przeze mnie hipotetyczna data zawarcia małżeństwa).
Poinformował mnie, że przesłał moją prośbę do archiwum miejskiego.

Kiedyś przyjdzie pora na rozwikłanie zagadki skąd Józef i Józefa wzięli się w Bottrop. Czy ich rodziny mieszkały tam już wcześniej od czasu wielkiej emigracji Polaków do Zagłębia Ruhry w latach 70-ych XIX wieku, czy też przybyli tam już w wieku XX za chlebem? Czy rodzina Józefa pochodziła z Poznania (były tam rodziny Paczkowskich), czy może z Kujaw lub północnego Mazowsza, gdzie Paczkowskich dziś najwięcej? Dla mnie fascynująca zagadka, którą będę starał się kiedyś tam rozwikłać.

2 komentarze:

  1. Witaj!
    Z zainteresowaniem zagladam do Twojego bloga,szczególnie interesują mnie Twoje poszukiwania genealogiczne,które mobilizują mnie do kontynuowania moich prób.Mój ojciec Józef ur.1922 w Starej,okazuje się znał Twoją babcie Wandę z d.Krupa-chodzili razem do szkoły w Dąbrówce.Z jego relacji wynika,że była ona doskonale zorientowana w powiązaniach rodzinnych i mój ojciec opierając się na zapamiętanych z dzieciństwa opowiesciach( i nie tylko ale otym dalej)twierdzi,że jego banka a moja prababka Anna Krupa była w jakims stopniu z nia spokrewniona .Ponownie drogi mojego ojca i Wandy zetknęły się w latach 50-tych.Mój ojciec w latach 1954-64 był kierownikiem PGR-u w Objezierzu Starym k./..............Morynia!Znał również Twojego dziadka Feliksa Paczkowskiego,który był tam kierownikiem masarni,spotykali się również towarzysko.Mój ojciec był chrzestnym ich córki,imienia niestety nie pamięta.Ja również pamietam to nazwisko i pamiętam,że ojciec przewoził wędliny od Paczkowskiego, również z chodowanych przez rodziców swiń.Być może zetknąłem się z Twoim ojcem.
    Pozdrawiam serdecznie
    T.Kimliński

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Tadeuszu,

    Od czasu, gdy dwa lata temu wymieniliśmy informacje, staram się przy okazji badania przeze mnie ksiąg metrykalnych parafii Skórkowice, szukać wspólnego przodka Twojej prababci Anny Krupy i "moich" Krupów. Na razie takiego nie znalazłem, choć jestem przekonany, że w końcu mi się uda, gdyż "Twoi" Krupowie i "moi" to właściwie dwie jedyne rodziny Krupów tak rozrodzone w parafii Skórkowice.

    Ale po kolei. Anna Krupa, Twoja prababka, urodzona w Szarbsku w 1864 roku, córka Łukasza Krupy i Józefy z Gębickich poślubia w 1883 roku Marcina Kimlińskiego.

    Łukasz Krupa, ojciec Anny, urodzony w Dąbrówce w 1841 roku, syn Grzegorza Krupy i Marianny ze Skoczylasów, poślubia Józefę Gębicką w 1864 roku.

    Grzegorz Krupa, ojciec Łukasza, urodzony w 1800 roku w Dąbrówce, syn Łukasza Krupy i Małgorzaty Kazuła, wdowiec po Mariannie z Laszczyków poślubia wdowę Mariannę Hałubek ze Skoczylasów w 1840 roku.

    Jeśli chodzi o moich Krupów, przodków bezpośrednich znajdziesz w moim drzewie genealogicznym, do którego link podany jest z boku, po lewej stronie. Liczę na to, że w wieku XVIII w końcu znajdę ogniwo łączące nasze rodziny.

    Bardzo zaskoczyłeś mnie jeśli chodzi o drugą część Twego komentarza. Szkoda, że nie mogę zapytać babci o te kontakty w Moryniu. Jednak w święta powinienem widzieć się z rodziną i na pewno zapytam o sprawy poruszone w Twoim komentarzu.

    Wesołych Świąt życzę Tobie i całej Twojej rodzinie.

    OdpowiedzUsuń