Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Górno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Górno. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 marca 2026

Gidle, no przecież!

O tym, że pradziadkowie Kacper Stępień i Józefa Stępień z Pociejowskich wyjechali z Barda, gdzie urodził się pradziadek Stefan (w roku 1900) do Wojnowic w parafii Gidle koło Radomska, gdzie z kolei urodził się jego młodszy brat Józef (w roku 1918) dowiedziałem się już 16 lat temu. Dlaczego do tej pory nie sprawdziłem metryk tej parafii? Fakt, nie były dostępne online. Dopiero obecnie część z nich zdigitalizowano (od roku 1910 do 1923 i od roku 1874 do 1885). Mogłem jednak pojechać do Częstochowy do archiwum, aby je sprawdzić. Przekładałem ten wyjazd jednak w nieokreśloną przyszłość. Nie spodziewałem się bowiem żadnego przełomu. Myslałem, że zobaczę akta urodzenia rodzeństwa pradziadka Stefana spisane w typowy dla Królestwa Polskiego, zwanego później Krajem Prywiślańskim sposób. Że będzie w nich zapisane, iź do księdza, a zarazem urzędnika stanu cywilnego parafii w Gidlach, zgłosił się Kacper Stępień, liczący lat x, gospodarz lub wyrobnik zamieszkały Wojnowicach wraz ze świadkami y i z i zgłosił, że dnia takiego, o takiej godzinie w Wojnowicach urodziło się dziecko takiej to, a takiej płci z jego prawnej małżonki Józefy Stępień z Pociejowskich, liczącej lat c i że podczas chrztu świętego, który miał miejsce dnia takiego, a takiego nadano mu jakieś imię, a rodzicami chrzestnymi byli taka i taki.

Myliłem się.

Zanim jednak o wizycie w Częstochowie, należy się parę słów wprowadzenia. Nie pisałem bowiem wiele o rodzeństwie Stefana dotychczas i warto to nadrobić.

***
Stefan był najstarszy. Po nim, w roku 1903 urodziła się Antonina. Przed II wojną światową mieszkała w Ubereżu koło Sarn wraz z matką i częścią rodzeństwa. Rodzina została ostrzeżona w 1943 roku o planowanej akcji ukraińskiej w wiosce. Zdążyli dojść do najbliższego lasu, gdy zobaczyli łunę pożaru nad Ubereżem. Po wojnie trafiła z mamą do Józefowa koło Chocza. Bracia ściągnęli ją do Lublina, gdzie poznała przyszłego męża, Konstantego Abramowicza, notabene pochodzącego też z okolic Chocza. Zmarła w 1992 roku i pochowana jest na cmentarzu przy ulicy Lipowej w Lublinie.

***
Czesław urodził się w roku 1908. Zginął podczas nalotu bombowego w Sarnach podczas II wojny światowej. Jego żona wyszła drugi raz za mąż po wojnie.

***
Kazimiera urodzona w roku 1910 po raz pierwszy wyszła za niejakiego Grabkę - leśniczego, który został zamordowany w lesie podczas II wojny światowej. Po wojnie wyjechała z Wołynia wraz z matką do Józefowa. Drugim jej mężem był Stanisław Lemański. Zmarła w roku 1993 i jest pochowana na cmentarzu w Choczu.
***
Jan Stępień urodził się w roku 1913.  Taka data wynika z napisu na nagrobku, który znajduje się w Nidzicy. Gdy mieszkał jeszcze w Sarnach, poznał Genowefę z Woźniaków. Była wtedy żoną Mariana Sternickiego. Sternicki został zabity w czasie wojny. Pracował jako ochroniarz magazynów zbożowych. W nocy przyjechali Ukraińcy i kazali mu je otworzyć i ładować się na wóz, a następnie pojechali do lasu. Rano pod magazyny przyjechał gajowy i pytał o Mariana Sternickiego. Słyszał bowiem dwa strzały w lesie przy magazynach. Z gajowym do lasu pojechał syn Mariana Sternickiego i jego ojciec. Znaleźli go zabitego strzałem w tył głowy. 
W czasie II wojny światowej służył  w 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Był wyborowym strzelcem. Koło Lublina dywizja została okrążona i rozbrojona. Jan uciekł z wywózki i schronił się w Lublinie u brata. Później jednak ktoś go zadenuncjował i znalazł się w obozie jenieckim w ZSRR. Wrócił do Polski pod koniec 1947 roku. Genowefa z córką przyjechała do Nidzicy. Jan Stępień dowiedział się o tym i zaczął jej szukać. Osiadł we wsi Bolejny i tam pracował w gospodarstwie rolnym. Gdy odnalazł Genowefę ożenił się z nią. Zmarł w roku 1988 i jest pochowany na cmentarzu komunalnym w Nidzicy.

***
Genowefa urodziła się w roku 1916. Po wojnie wyszła za mąż za Mikołaja Lemańskiego. Mieszkali w Lublinie. Zmarła w roku 1988 i jest pochowana na cmentarzu na Majdanku.

***
Józef urodził się w roku 1918 w Wojnowicach. 8 września 1939 roku został ranny podczas działań wojennych w Przysiersku. W niewoli przebywał od 10 września 1939 roku do 2 maja 1940 roku. W roku 1944 wziął ślub w Lublinie z Haliną Walczak. Pracował u jubilera Kalickiego przy Krakowskim Przedmieściu w Lublinie, później u jubilera przy ulicy Handlowej, następnie w PSS Społem. Zmarł w 1998 roku.

***
Edward urodził się w roku 1925. Po wojnie mieszkał w Józefowie, potem w Lublinie. Żona miała na imię Wanda. Zmarł w roku 1984 i jest pochowany na cmentarzu na Majdanku.

***
Taką mniej więcej wiedzą na temat rodzeństwa Stefana dysponowałem, gdy zdecydowałem o wyjeździe do Częstochowy. Dodam jeszcze, że w 2021 roku dostałem e-maila od niejakiego Pawła, który sugerował, że Kacper Stępień, ojciec Stefana mógł urodzić się w roku 1875 w parafii Daleszyce. Oto, jak to argumentował:
"Pisał Pan, że pradziadek Stefan Stępień był zapisany do ksiąg ludności stałej gminy Górno.
Z doświadczenia z własnymi pradziadkami wiem, że w tych terenach rodziny pozostawały wpisane do ksiąg ludności w miejscowości rodzinnej nawet jeśli przenosiły się na stałe gdzieś indziej. Ktoś mógł się urodzić wiele lat później i wiele kilometrów dalej w innej miejscowości, a i tak być wpisanym tam, gdzie urodził się jego ojciec, a nawet dziadek. Przyjmijmy, że tak było ze Stępniami. Tereny gminy Górno należały do parafii w Daleszycach. To jakieś 30 kilometrów od Barda. W tejże parafii  w genetece jest zindeksowanych mnóstwo Stępniów. Pisał Pan, że prapradziadek Kacper Stępień w 1918 miał 42 lata, a więc urodzony ok. 1876 r. Sprawdziłem wszystkich Kacprów występujących w Daleszycach i po wykluczeniu reszty jest jeden pasujący.
Akt ur 257/1875- Kacper Stępień urodzony 30.12.1875 we wsi Skorzeszyce, ochrzczony 31.12 w Daleszycach, syn Jana i Zofii ze Sławetów małżonków Stępniów."

Była to oczywiście poważna hipoteza, ale skoro nie wiedziałem nic o imionach rodziców Kacpra, pozostawała tylko hipotezą.

***. 
Rodzina Kacpra Stępnia i Józefy z Pociejowskich pojawia się w księgach stanu cywilnego parafii w Gidlach dopiero w roku 1913. Wówczas to w Wojnowicach urodził się Jan Stępień.  I tu pierwsza niespodzianka. Kacper Stępień został określony jako służący folwarczny, stały mieszkaniec gminy Górno w powiecie kieleckim. E-mailowa hipoteza Pawła prawie została potwierdzona.


Potwierdzenie przyszło wraz z aktem urodzenia Genowefy w roku 1916. Nie sądziłem, że tego rodzaju metrykę rubrykową, gdzie zaznaczono imiona rodziców ojca dziecka spotkam na terenie dawnego Królestwa Polskiego. Rodzicami Kacpra, tak jak pisał Paweł byli Adam i Zofia. Tak więc potwierdziło się, Kacper Stępie urodził się na terenie parafii Daleszyce i tam przyjdzie mi prowadzić dalsze poszukiwania tej linii przodków. Przyznam też, że uderzyło mnie określenie Kacpra, jako służącego folwarcznego. Po pierwsze w kontekście tego, co usłyszałem od potomkini Antoniny Abramowicz. Kacper miał zdecydować się na wyjazd na Wołyń po I wojnie światowej pod wpływem namowy kogoś, kto obiecywał mu o wiele lepsze warunki życia niż w Wojnowicach. Kacper podobno zostawił wszystko co miał w Wojnowicach i wyruszył do jeszcze większej biedy, a zgryzota, która go opanowała, spowodowała jego przedwczesną śmierć. W Wojnowicach będąc służącym folwarcznym nie miał zbyt wiele do zostawiania. Mieszkał prawdopodobnie w folwarcznych czworakach. Był zależny od władzy dworu, czy też folwarku. Nie miał, jak tradycyjny chłop swego stałego miejsca na ziemi. To pochodzenie być może zaważyło na późniejszym życiu jego syna Stefana, a także na tym, że dzieci Stefana utrzymywały ze sobą słaby kontakt.


W roku 1918 urodził się Józef, a w roku 1920 (tu niespodzianka!) Feliks, Niespodzianka, gdyż nie słyszałem o tym, aby pradziadek Stefan miał brata o tym imieniu.

Po 1920 roku rodzina musiała wyjechać z Wojnowic, gdyż do roku 1924 nie pojawiły się żadne nowe metryki urodzenia bądź zgonu dzieci (tu myślę o Feliksie).

***
Zachowały się również szczątkowo akta szkoły podstawowej w Wojnowicach. Z roku szkolnego 1915/1916 zachowały się arkusze ocen Antoniny i Czesława. Co ciekawe nazwisko zapisano jako Stępi. W Wojnowicach mieszkały inne rodziny Stępniów, nie spokrewnione i ich dzieci zapisywano pod prawidłową formą nazwiska Stępień. W roku szkolnym 1916/1917 nie znalazłem już arkuszów ocen dzieci Kacpra i Józefy, a późniejsze arkusze pochodzą dopiero z okresu po 1920 roku.



piątek, 4 listopada 2011

Zagadka gniazda rodzinnego Stępniów

Poszukiwania informacji o powojennych losach Stefana Stępnia, o których wiele razy na tym blogu pisałem, to nie jedyne trudności, jakie wiążą się z badaniem historii pradziadka. Pradziadek urodził się we wsi Bardo, małej wsi niedaleko Łagowa w pasmie Cisowsko-Orłowińskim na ziemi kieleckiej 6 grudnia 1900 roku. Księgi parafii bardzkiej spłonęły podczas bombardowania w czasie II wojny światowej. Miałem nadzieję, że zachowały się ich duplikaty, ale po konsultacjach ze Świętokrzyskim Towarzystwem Genealogicznym i Urzędem Stanu Cywilnego w Rakowie przekonałem się, że była ona płonna. W zeszłym roku potwierdziłem z drugiego już rodzinnego źródła, że Kacper Stępień, ojciec Stefana zmarł jeszcze przed wybuchem II wojny światowej w jakiejś miejscowości na Wołyniu i że tam został pochowany. Z pierwszego źródła uzyskałem wcześniej informację, że zgon nastąpił w wieku 49 lat. To tyle, co wiem o swoim prapradziadku.

Przypadkiem w zeszłym roku dowiedziałem się, że jeden z młodszych braci Stefana, Józef Stępień urodził się w miejscowości Wojnowice, w gminie Gidle, w roku 1918. Miejscowość znacznie oddalona od Barda. Może więc Stępniowie wcale z Barda nie pochodzili?

Zadzwoniłem do USC w Gidlach z nadzieją, że informacja jest prawdziwa i że z aktu urodzenia Józefa dowiem się czegoś na temat miejsca pochodzenia jego ojca Kacpra, a tym samym wyjaśni się lokalizacja gniazda rodzinnego Stępniów. Niestety, poza wiekiem ojca, który w dniu urodzenia Józefa miał 42 lata, nie otrzymałem innych informacji. Z informacji uzyskanych wynikałoby, że ojciec Stefana, Kacper, zmarł na Wołyniu w roku 1925.

Kolejną zagadką dla mnie jest miejsce zgonu matki Stefana, Józefy z Paciejowskich. Dzięki informacjom uzyskanym od dalszej rodziny odnalazłem jej nagrobek w miejscowości Chocz w kaliskiem. Nie wiem jednak, dlaczego udała się tam po zakończeniu wojny z dalekiego Wołynia. Czy był to przypadek, czy też może z miejscem tym wiązały się jej korzenie rodzinne?

Nadzieja na wyjaśnienie zagadki lokalizacji gniazda rodzinnego Stępniów pojawiła się, gdy otrzymałem kopie przedwojennych dokumentów dotyczących pradziadka z Archiwum w Brześciu. Wśród nich jest odpis dowodu osobistego wydanego w Pińsku 16 lipca 1924 roku, a tam informacja o tym, że przynależność do państwa polskiego została stwierdzona na podstawie wyciągu z księgi ludności stałej gminy Górno nr 151 z 29 sierpnia 1923 roku. Pojawia się więc kolejna miejscowość, z którą Stępniowie mogli być związani.

W Urzędach Stanu Cywilnego w Rakowie i w Górnie nie udało mi się zasięgnąć żadnych dalszych informacji o istnieniu takiej księgi. Podobnie w Archiwum Państwowym w Kielcach. Nie wiem więc, czy istnieje i czy na jej podstawie udałoby się cokolwiek ustalić.

Mam jeszcze pomysł aby spróbować ustalić miejsca urodzenia innych braci i sióstr Stefana. W przynajmniej dwóch przypadkach mam punkty zaczepienia, pozostaje tylko je sprawdzić. Inną potencjalną możliwością jest sprawdzenie aktu zgonu praprababci Józefy z Paciejowskich. W każdym razie losy i pochodzenie Stefana Stępnia stanowią najtrudniejszą dotychczas zagadkę genealogiczną, jaka pojawiła w trakcie mych poszukiwań.

sobota, 3 września 2011

Poszukiwanie informacji o losach pradziadka Stefana Stępnia w martwym punkcie

W zeszłym roku, próbując po omacku ustalać losy pradziadka Stefana od roku 1943 (jeszcze przed odpowiedzią z PCK), nawiązałem kontakt z białoruskim archiwum w Brześciu (Государственный архив Брестской области). Otrzymałem wkrótce informację, że żadnych dokumentów dotyczących Stefana Stępnia z okresu po roku 1939 archiwum nie posiada, natomiast dokumenty z okresu dwudziestolecia międzywojennego tak. W tym roku postanowiłem sięgnąć po nie. Muszę przyznać, że jestem zaskoczony szybką i profesjonalną realizacją mojego zlecenia przez archiwum. Oczywiście nie wiedziałem jakie dokumenty dostanę, płaciłem za usługę "w ciemno". Koszt usługi też nie był niski, dodatkowo drugie tyle kosztów poniosłem z tytułu transakcji bankowych. Muszę jednak przyznać, że przesyłka z dokumentami przyszła szybko, kopie są niezłej jakości, a dodatkowo zawierają istotne dla mnie informacje.

Bo i czegóż w nich nie ma?

1. Odpis przedwojennego dowodu osobistego zawierający rysopis (A dysponuję tylko jednym zdjęciem pradziadka i to czarno białym.), informacje o zawodzie (ślusarz), miejsce zapisu do ksiąg stałych ludności (gm. Górno, powiatu kieleckiego - może przyjdzie mi tam szukać?).
2. Zaświadczenie ślubne potwierdzające ślub zawarty w 1923 roku z moją prababcią Agatą (zapisano: Agafią). Ceremonia odbyła się w soborze prawosławnym św. Teodora w Pińsku, a następny ślub w 1925 roku parafialnym kościele rzymskokatolickim w Pińsku. Potwierdza się więc informacja o dwóch ślubach mych pradziadków!
3. Pozostałe dokumenty dotyczące zmian miejsca zamieszkania w Pińsku (o niektórych nie wiedziałem), odpisy z akt urodzeń babci i jej rodzeństwa oraz inne. W każdym razie porządna dawka informacji.

***


Do powyższego jednak moje poszukiwania nie ograniczyły się. Wyśledziłem w internecie, że podana przez Polski Czerwony Krzyż nazwa Boberröhrsdorf, gdzie pradziadek Stefan przebywał w latach 1942 - 1945 na robotach przymusowych, to podjeleniogórski Siedlęcin. Fakt powyższy układa mi się w całość z informacją pochodzącą od szwagra pradziadka, że w roku 1948 pradziadek mieszkał w Jeleniej Górze. Próbowałem szukać informacji o pobycie Stefana Stępnia w Siedlęcinie i Jeleniej Górze po wojnie na różne sposoby, jednak jak dotychczas bez rezultatu. Jedyne do czego dotarłem to niemiecka książka meldunkowa Boberrörsdorf, przechowywana w Archiwum Państwowym w Jeleniej Górze, z adnotacją, że 16 września 1943 roku w domu nr 237 został zameldowany Stefan Stępień, dokąd przybył z miejscowości Hirschberg (dziś Jelenia Góra), gdzie przebywał w obozie przy Wilhelmstrasse 18 (dziś ul. Wojska Polskiego). W dokumencie tym zgadza się data urodzenia pradziadka, natomiast występuje dziwna nazwa miejsca urodzenia: "Gurna-Kielsa". Pradziadek urodził się w Bardo w kieleckim, czyżby więc nazwa Gurna-Kielsa zapisana pewnie przez Niemca odnosiła się do Kielc i Gór Świętokrzyskich? Ciekawe. Niestety nie udało mi się zlokalizować domu o numerze 237 w Siedlęcinie, gdyż od roku 1978 dawna numeracja została zastąpiona nową, związaną z wprowadzonymi wtedy nazwami ulic.


***


I na tym jednak nie koniec. Wpadłem bowiem na pomysł, aby uzyskać od PCK kopię dokumentu z 1954 roku, na podstawie którego ustalono adres pobytu pradziadka we Wrocławiu, przy ul. Katowickiej 103. I tu niespodzianka. Adres ustalono na podstawie informacji z Komendy MO Wrocław z 6.XII.1954 roku. Jednak adnotacja jest bardzo niewyraźna i na pewno nie jest to ulica Katowicka. Najbardziej prawdopodobna wydaje się wersja z ulicą Rolniczą 103 lub 10 B. I te adresy sprawdziłem w zbiorach meldunkowych Wrocławia. Bez rezultatu. Wszedłem więc w ślepą uliczkę i wyjścia z niej nie widać. Kto wie, może jeszcze kiedyś pradziadek naprowadzi mnie w jakiś sposób na swój ślad?