czwartek, 29 sierpnia 2019

Rodzinnie i genealogicznie do Halle

Wyprawę rodzinną do Halle planowaliśmy już od dawna. Mieliśmy tam w końcu dotrzeć z różnych części Polski, trzeba było ten nasz wyjazd jakoś logistycznie spiąć. Pretekstem był oczywiście odnaleziony akt ślubu prapradziadków: Marcina Uzarka i Balbiny z Kaczmarków, który miał miejsce w Halle właśnie w styczniu 1889 roku. A poza tym miała to być dobra okazja, aby spotkać się rodzinnie i wakacyjnie w nietuzinkowym miejscu.

Halle, miasto w byłym NRD nad rzeką Soławą, które widok ścisłego centrum paradoksalnie zawdzięcza katolickiemu arcybiskupowi Magdeburga i Moguncji, Albrechtowi von Brandenburgowi, który na przełomie lat 20. i 30. XVI wieku w znacznym stopniu odcisnął swe piętno na architekturze starego miasta. Piszę paradoksalnie, gdyż kilka lat po rozpoczęciu inwestycji mieszczanie Halle poparli reformację i arcybiskup musiał opuścić miasto, które stało się protestanckie. Halle to również miejsce urodzenia Jerzego Fryderyka Händla, wielkiego kompozytora muzyki poważnej. W okresie NRD Halle zostało stolicą landu Saksonia-Anhalt, a gdy po zjednoczeniu Niemiec stolica została przeniesiona do Magdeburga, do Halle przyłączono tytułem rekompensaty największe miasto całkowicie od nowa wybudowane w NRD, wzorcowy przykład budownictwa socjalistycznego we wschodnich Nimeczech - Neustadt.

Mogę napisać krótko - Halle zrobiło na nas bardzo pozytywne wrażenie. Po pierwsze hotel w którym mieszkaliśmy "TRYP by Wyndham", trzygwiazdkowy, wygodny, z dobrymi śniadaniami w formie bufetu, położony w dzielnicy Neustadt tuż przy przystanku linii tramwajowej oferował całkiem przystępne ceny, w których dodatkowo mieściły się darmowe przejazdy komunikacją miejską w Halle przez cały okres pobytu. Miasto dobrze jest skomunikowane liniami tramwajowymi, wszędzie łatwo trafić, ma poza tym całkiem sporo zabytków  w centrum z interesującą starówką. Blokowiska Neustadt, gdzie mieszkaliśmy, są dziś w dużej mierze zamieszkane przez emigrantów z Afryki i Azji, co zauważyliśmy w tramwajach. Ale mieliśmy ogólne wrażenie, że całkiem dobrze zintegrowali się oni z miejscowym społeczeństwem.

Uliczka Grosse Brauhaugasse, przy której przed ślubem mieszkał Marcin Uzarek (pod numerem 30) i Balbina Kaczmarek (pod numerem 10) nosi dziś nazwę Grosse Brauhaustrasse. Jest dość krótko znajduje się w południowym kierunku od rynku starego miasta. W hotelu przy recepcji znaleźliśmy monografię historyczną Halle, a w niej opis historycznych budynków ulica po ulicy. Znaleźliśmy również naszą uliczkę, jednak domów o numerach 10 i 30 nie było na zdjęciach. Widocznie nie przetrwały tak długiego czasu. Uliczka ta w XVIII wieku charakteryzowała się obecnością browarów. Gdy do niej doszliśmy, zauważyliśmy, że wielu kamieniec nie ma, miejsca po nich są puste. Parcele po niektórych starych budynkach zajęły nowe bloki, a numeracja kończy się na 18. Przy ulicy tej stała też synagoga, w której miejscu stoi dziś pomnik.











Problem mieliśmy ze znalezieniem kościoła, w którym miał miejsce ślub. Pierwszy katolicki kościół w Halle po długim okresie protestanckim miasta został wybudowany dopiero w 1894 roku na skutek napływu katolickich robotników z Wielkopolski i Śląska. Wcześniej od roku 1812 katolicy obsługiwani mieli być przez kaplicę św. Hieronima. Nie udało mi się znaleźć informacji przez przyjazdem do Halle, gdzie się znajdowała.

Aby zasięgnąć wiedzy udaliśmy się do kościoła pw. śś. Franciszka i Elżbiety, tego właśnie wybudowanego w 1894 roku. Kościół ten znajduje się niedaleko naszej Grosse Brauhaustrasse.


Spotkaliśmy tam pochodzącą z Polski siostrę Andriję, która nie wiedziała nic na temat kaplicy św. Hieronima, ale poznała nas z wieloletnim księdzem proboszczem tej parafii, który powiedział, że kaplica św. Hieronima przez cały czas funkcjonowania w latach 1812-1894 traktowana była tymczasowo, a mieściła się w jednym z pomieszczeń (które przetrwało, ale pełni inną funkcję) wieży zamku Moritzburg.

Oczywiście udaliśmy się natychmiast do zamku Moritzburg położonego na północny zachód od starówki. Zamek Moritzburg to pierwotnie cytadela wzniesiona pod koniec XV wieku, przekształcona w pałac za rządów arcybiskupa Albrechta von Brandenburga. Dziś mieści się w nim min. Galeria Narodowa i Urząd Stanu Cywilnego (Stamdesamt). Niestety spośród pracowników muzeum nikt nie wiedział o tym, że w wieży zamku funkcjonowała kiedyś kaplica św. Hieronima. Wyobraziliśmy sobie, że Marcin z Balbiną, chłopi z południowej Wielkopolski mieszkając w mieście wybrali się do ślubu na zamek dorożką.



Nasz przyjazd do Halle nie ograniczał się jedynie do zwiedzania miejsc związanych z rodziną. Wyżej napisałem, że w Halle jest całkiem sporo zabytków w centrum miasta. Zachowała się tu między innymi średniowieczna, jedyna brama wśród pozostałości miejskich fortyfikacji. Jej nazwa - Brama Lipska (Leipziger Tor) doskonale wskazuje przy jakiej drodze wylotowej z miasta stała.


W rynku starego miasta stoi bardzo ciekawy kościół. W 1529 roku, gdy kardynał Albrecht von Brandenburg marzył o przekształceniu Halle w modelowe miasto katolickie, wyburzono dwa stare romańskie kościoły: Mariacki i św. Gertrudy, pozostawiając po dwie wieże każdego z nich. Następnie połączono je korpusem nowego kościoła mariackiego (Marktkirche). Kościół wygląda z zewnątrz naprawdę interesująco. Jedna z 2 par wież jest udostępniana do zwiedzania. Niestety w dniu, kiedy zaplanowaliśmy wejście na nie, okazało się, że z powodów technicznych zostały zamknięta. Ale kościół i wewnątrz sprawia niesamowite wrażenie - zwłaszcza ołtarz główny z obrazami naśladowcy Cranacha - Mistrza z Annabergu. Zwraca również uwagę współczesny krucyfiks z Chrystusem wyciągającym rękę w naszą stronę - niezwykle ekspresyjne i piękne dzieło.

Kościół ten dziś to ważne miejsce dla kultury protestanckich Niemiec. Można w nim oglądać maskę pośmiertną Marcina Lutra oraz pulpit, z którego głosił nauki.





W rynku stoi też średniowieczna Czerwona Wieża (Roter Turm), której zastosowanie nie zostało do dziś w pełni potwierdzone. Prawdopodobnie miała stanowić o prestiżu miasta. Zwiedzaliśmy ją z przewodniczką, którą podziwiałem za przygotowanie do tego spaceru, tak wieloma informacjami sprzed wieków dysponowała opowiadając o mało istotnych wydawałoby się miejscach wewnątrz wieży. Przed wieżą, stoi XVIII-wieczna kopia niegdyś drewnianej figury Rolanda, dziś jeden z symboli miasta.




Nie sposób pominąć domu Händla, gdzie w 1685 roku urodził się kompozytor. Mieści się tam muzeum, w którym można prześledzić życie Händla, jego rozwój muzyczny w Halle, Hanowerze i Hamburgu, podziwiać jego zamiłowanie do podróży na przykładzie Włoch, gdzie dokształacał się muzycznie, co miało przynieść efekt podczas trzeciego etapu życia w Londynie, gdzie osiągnął jako cudzoziemiec niebywały sukces artystyczny. Muzeum może nie powala na kolana, ale przy odrobinie koncentracji staje się naprawdę interesujące.



Nie zwiedziliśmy wszystkiego, co tylko było możliwe. Nie mogłem pominąć XVI-wiecznego cmentarza Stadtgottesacker, który zrobił na mnie duże wrażenie ze względu na bardzo dobry stan zachowania samego cmentarza, starych sięgających XVI wieku nagrobków, wśród których odnaleźć można tablicę nagrobną rodziców wielkiego kompozytora.







Nieopodal cmentarza zwraca uwagę pomnik poświęcony ludobójstwu dokonanemu na Ormianach przez Turków w 1915 roku, co w państwie zamieszkałym w tak dużym stopniu przez mniejszość turecką zdumiało mnie, ale i wprawiło w zadumę.



Mieliśmy zamiar zwiedzić muzeum czekolady, ale nie warto było ze względu na horrendalnie wysokie ceny biletów. Przy muzeum jest otwarty sklepik, gdzie miłośnicy czekolady mogą się jej najeść do woli. Każdy praktycznie smak pralinek wytwarzanych przez miejscowe przedsiębiorstwo pod nazwą Halloren jest wystawiony do darmowej degustacji.

Podsumowując była to udana wyprawa pełna pozytywnych wrażeń do miejsca, które omijałbym z daleka, gdybym kierował się li tylko ofertą biur podróży.

czwartek, 22 sierpnia 2019

Bardo z początku XX wieku we "Wspomnieniach wiciarza"

Niedawno kupiłem na Allegro "Wspomnienia wiciarza" Wawrzyńca Cichego. Autor wywodził się ze środowiska chłopskiego. Urodził się 9 sierpnia 1899 roku we wsi Bardo w Górach Świętokrzyskich. Od wczesnej młodości angażował się w działalność społeczną w swojej wsi, początkowo w Związku Młodzieży Wiejskiej RP "Wici", później po 1945 roku w Zjednoczonym Stronnictwie Ludowym. Na książkę tę nigdy nie zwróciłbym uwagi. Ani język specjalnie nie zachwyca, ani mało krytyczny stosunek autora do wlasnej działalności nie wzbudza zbytniego zaufania. Niektóre stwierdzenia mają charakter propagandy charakterystycznej dla czasów słusznie minionych, jak na przykład wzmianka o ucieczce Potockich wraz z wojskami hitlerowskimi przed nowym, sprawiedliwym systemem. Jednak miałem nadzieję, że autor dość dokładnie opisze wieś Bardo (w której w roku 1900 urodził się pradziadek Stefan Stępień) z początku XX wieku i pod tym względem nie zawiodłem się. Biorąc zaś pod uwagę, że księgi metrykalne z parafii Bardo spłonęły w czasie II wojny światowej (według autora front w Bardzie trwał od sierpnia 1944 roku do 17 stycznia 1945 roku), każde źródło pozwalające odtworzyć historię minioną jest cenne. W książce znalazło się sporo nazwisk mieszkańców żyjących w Bardzie przed I wojną światową i choć nie znalazłem żadnej informacji o rodzinie Stępniów, postaram się potraktować niniejszy artykuł jako ekstrakt ważniejszych informacji o miejscowości i jej mieszkańcach przed I wojną światową.

Książkę rozpoczyna wspomnienie bardzo rodzinne, wręcz intymne. 2 lipca 1892 roku mama autora, wybrała się z Sędka (gdzie mieszkała) wraz z koleżankami na odpust do Barda. Na odpust wybrał się również brat mamy - Wawrzyniec Masternak (późniejszy chrzestny autora, zmarł na hiszpankę w październiku 1918 roku). Dzięki tej wyprawie odpustowej doszło do swatów późniejszych rodziców Wawrzyńca. Pierwsze ich spotkanie miało miejsce właśnie na odpuście. Ojciec autora, o którym niewiele jest wzmianek w książce podobnie jak Bolesław Piwowarczyk był dobrym tancerzem i umiał zabawiać gości weselnych. Zmarł bardzo młodo w wieku 33 lat, w sierpniu 1899 roku tuż po narodzinach Wawrzyńca.


Bardo dzieliło się na cztery osady: Bardo Górne, Bardo Dolne, Bardo Poduchowne, Bardo Kolonię. W tej czteroczłonowej wsi stał słup drewniany przedstawiający pomnik cara Aleksandra II, postawiony rzekomo przez miejscowych chłopów w podzięce za uwłaszczenie, które nastąpiło w 1864 roku. Polski ruch rewolucyjny, który wybuchł w 1905 roku, zwalał te pomniki. Słup w Bardzie urżnięty został w połowie. Górna jego część - wraz z głową cara - zniknęła, a dolna połowa pozostała i sterczała na dawnym miejscu.

Oto mieszkańcy Barda w pierwszych dziesięcioleciach XX wieku, którzy zostali wymienieni w książce:

Tomasz Ambroziński - w niewoli niemieckiej podczas I wojny światowej. Wrócił do Barda przed świętami Bożego Narodzenia 1918 roku.

Wojciech Bęben - w 1928 roku był już starszym mieszkańcem Barda. Uczestnik spotkania w październiku 1928 roku, mającego ożywić kółko rolnicze we wsi.


Adam Bińczak - Uczestnik zebrania w budynku szkoły pod koniec 1918 roku. Został wybrany sekretarzem kółka rolniczego w Bardzie w październiku 1928 roku.


Andrzej Bińczak - syn kościelnego z Barda. Prawdopodobnie to on zniszczył w 1905 roku drewniany słup przedstawiający cara Aleksandra II.

Stanisław Bińczak - wyjechał wraz z żoną i dziećmi do Niemiec na początku 1914 roku. Wrócił do Barda w grudniu 1918 roku.

Stanisława Bińczak - wyszła za mąż jesienią 1916 roku w Bardzie za Skowrona z Piotrowa.

Balbina Bochniak - na robotach w Niemczech w czasie I wojny światowej.

Jan Borczak - kościelny w Bardzie po I wojnie światowej. Spędził wojnę w rodzinnej wsi, powrócił bowiem "zbyt późno" z robót w Prusach Wschodnich i nie wcielono go do armii carskiej. Jego brat służył w carskim wojsku, brał udział w kampanii w Prusach Wschodnich, służył w pułku tulskim, nie powrócił w 1918 roku z wojny.

Błażej Bronkowski - starszy kolega Wawrzyńca Cichego, z którym pasał bydło w dzieciństwie. Wykazywał duże uzdolnienie do muzykowania. Robił sobie fujarki z drzewa wierzbowego, a najładniej grywał na fujarce, którą kupił na odpuście w Łagowie.

Balbina Cicha z d. Masternak (Balwisia) - mama autora. Pochodziła z Sędka, po ślubie zamieszkała w Bardzie, na co wpływ miało też i to, że kościół był we wsi. Dożyła 72 lat.

Tekla Cicha - siostra ojca i chrzestna autora książki. Mieszkała w Bardzie.

Bartłomiej Cichy - dziadek autora, który zawsze w dzień odpustu w Bardzie zapraszał Wawrzyńca Masternaka, wujka autora, który był tzw. "turystą odpustowym" na obiad. Taki obiad, który miał miejsce 2 lipca 1892 roku był początkiem swatów rodziców autora.

Michał Cichy, ur. 1894 - starszy o 5 lat brat Wawrzyńca. Przed ukończeniem 7 roku życia pasał gęsi, jak inne dzieci we wsi, potem bydło, a po ukończeniu 12 lat musiał wywozić z mamą gnój na pole, zajmować się orką, sianiem zboża i sadzeniem ziemniaków, latem - sprzątaniem zbóż, jesienią zaś siewem ozimin i kopaniem ziemniaków. Należał do kółka rolniczego w Szumsku przed I wojną światową. Chodził w pierwszych miesiącach 1915 roku do kopania okopów dla wojsk rosyjskich. Zmieniony przy tej pracy przez Wawrzyńca Cichego, gdy zaczęła się wiosna i trzeba było zabierać się do pracy w polu. Uczestnik wiecu w Opatowie 3 maja 1916 roku. Jesienią 1918 roku po odzyskaniu niepodległości uczestnik pierwszych rozmów na temat nowej sytuacji między chłopami ze wsi w domu J. Taborskiego. Wyemigrował do Kanady.

Paulina Choińska - córka drobnego przedsiębiorcy drzewnego Walentego Choińskiego. Znała najwięcej opowieści i historii opowiadanych podczas długich, zimowych wieczorów, gdy w domu Wawrzyńca Cichego w Bardzie zbierały się kobiety z kądzielą. Razem z ojcem prenumerowała "Gazetę Świąteczną" i "Zorzę".

Feliks Czeremański - wójt gminy Rembów pochodzący z Barda. Dzięki jego wstawiennictwu u naczelnika w Opatowie, kozacka ekspedycja karna, która zjawiła się we wsi po zniszczeniu drewnianego słupa przedstawiającego cara Aleksandra II w 1905 roku, opuściła wieś. Był inicjatorem otwarcia w Bardzie szkoły w roku 1910. Dzięki zabiegom wójta gminy Rembów pierwsza szkoła w Bardzie została otwarta w listopadzie 1910 roku. W 1911 roku wraz z sekretarzem urzędu gminnego w Rembowie - Mazurkiewiczem, zmienił koncepcję budowy szkół w gminie Rembów z drewnianych na murowane. Nowa, murowana szkoła stanęła na kawałku gruntu wielkości trzech mórg, leżącym około kilometra za wsią. Teren ten stanowił własność kościelną, pozostałą po parcelacji części dworskiej ziemi, którą w 1875 roku otrzymali żołnierze - uczestnicy wojny rosyjsko-tureckiej. Miejsce to nazywane było złośliwie Syberią.

Józef Dachowski - uczestnik wojny rosyjsko-japońskiej w wojsku carskim. Dostał się do niewoli japońskiej, gdzie jako Polak otoczony był szczególną opieką japońskich władz. W niewoli nauczył się czytać i pisać. Wybudował obszerny drewniany dom na potrzeby otwarcia szkoły w Bardzie w 1910 roku. Uczestnik zebrania w budynku szkoły na koniec 1918 roku.

Stanisław Duda - jeden z pierwszych sołtysów Barda w 1910 roku.

Roman Gach - właściciel gospodarstwa w lesie, do którego nocami podciągali z bydłem chłopcy pasący je w dzień. Krowy nocą stały w sadzie przywiązane do drzew, zaś chłopcy spali pokotem na podłodze na słomie przyniesionej ze stodoły.

Maria Gach - przeszło sto lat licząca babcia, mieszkająca przed 1914 roku w gospodarstwie Gachów w lesie. Choć straciła wzrok, pamięć miała niezawodną. Opowiadała dzieciom pasącym bydło o udziale chłopów z Barda w powstaniach w 1830, 1846 i 1863 roku.

Józef Grzegolec - wstąpił do I Brygady legionowej podczas I wojny światowej. Uciekł z obozu w Szczypiornie w 1917 roku. Podczas internowania nabawił się gruźlicy. Zmarł w październiku 1918 roku.

Wiktoria Guz - żona Wawrzyńca Cichego. Ślub odbył się 3 lutego 1926 roku.

Adam Jabłoński - wstąpił do legionów podczas I wojny światowej.

Józef Kapusta - Jesienią 1918 roku po odzyskaniu niepodległości uczestnik pierwszych rozmów na temat nowej sytuacji między chłopami ze wsi w domu J. Taborskiego. Członek cechu kościelnego w Bardzie.

Józef Klimek - należał do kółka rolniczego w Opatowie w 1907 roku. Czytał "Gazetę Świąteczną" i "Zorzę". Potem wyjechał z rodziną z Barda. Pozostał po nim sad. Jego syn, który przed wybuchem I wojny światowej uczęszczał do szkoły średniej w Kielcach, wstąpił do legionów, służył w nich i szczęśliwie wrócił z wojny.

Antoni Krawętkowski - przez kilka lat przed pierwszą wojną światową przebywał na emigracji w Ameryce, gdzie brał udział w pracach przy budowie fabryki Forda.

Jakub Krawętkowski - syn Wojciecha Krawętkowskiego. Przepędzał na pastwisko kupione przez ojca konie, aby się podtuczyły.

Marcin Krawętkowski - służył w armii carskiej w czasie I wojny światowej. Trafił aż do Finlandii. Potem przerzucony w Karpaty trafił do niewoli austriackiej z której powrócił do Barda. Uczestnik samorzutnych ćwiczeń wojskowych we wsi jesienią 1918 roku. Starszy mieszkaniec Barda w 1928 roku. Uczestnik spotkania w październiku 1928 roku, mającego ożywić kółko rolnicze w Bardzie.

Wojciech Krawętkowski - zawodowy handlarz końmi z Barda. Kupował na jarmarkach przeważnie wybrakowane sztuki.

Stefan Książek - dzierżawca placu w centrum Barda, na którym miała być wybudowana murowana szkoła. Szkoła została wybudowana ostatecznie kilometr za wsią, a pieniądze zgromadzone na koncie wsi w Kasie Gminnej przepadły po wybuchu I wojny światowej.

Feliks Kupisz - jeden  z pierwszych posiadaczy sieczkarni kowalskiej w Bardzie. Sąsiad rodziny Cichych.


Maciej Kupisz - ożenił się jesienią 1916 roku w Bardzie z Marią Piwowarczyk.

Walenty Lasek vel Łasek - uczył się postępu rolniczego od Józefa Klimka, członka kółka rolniczego w Opatowie w 1907 roku. Starszy mieszkaniec Barda w 1928 roku. Uczestnik spotkania w październiku 1928 roku, mającego ożywić kółko rolnicze w Bardzie.

Łukasz Łazarski - w niewoli niemieckiej podczas I wojny światowej. Wrócił do Barda przed świętami Bożego Narodzenia 1918 roku.

Józef Ługowski - pierwszy nauczyciel w szkole w Bardzie w 1910 roku.

Antoni Łukasik - jeden z pierwszych sołtysów Barda w 1910 roku. Sołtys Barda Poduchownego w 1918 roku.

Feliks Majewski - kolega ojca Wawrzyńca Cichego. Przygrywał wraz ze swoimi muzykantami na weselu rodziców autora. Pochodził z Barda, ale ożenił się w Trzciance, gdzie zamieszkał. Był też traczem. Pierwsze skrzypce, na których uczył się grać, sam skonstruował ze świerkowej deski. Rodzice Feliksa mieszkali niedaleko rodziny Wawrzyńca Cichego. Feliks jako mały chłopiec pasał z ojcem autora bydło i podczas tego pasania chłopcy grali najrozmaitsze melodie i pieśni.

Wojciech Majewski - niepiśmienny sołtys wsi Bardo w 1914 roku. Zarządzenia wójta i pisarza przekazywał słowo w słowo mieszkańcom, obchodząc wieś od domu do domu. Sołtys Barda Górnego w 1918 roku.

Andrzej Michalczyk - Uczestnik zebrania w budynku szkoły na koniec 1918 roku.


Józef Mucha - sołtys Barda Kolonii w 1918 roku.

Jan Okólski vel Okulski - uczestnik wiecu w Opatowie 3 maja 1916 roku. Uczestnik zebrania w budynku szkoły na koniec 1918 roku. Aktywny członek kółka rolniczego w Bardzie. Wyprowadził się do Poznańskiego.

Michał Opatowicz - ożenił się w 1914 roku w Bardzie z Józefą Zdziebło. Następny ślub we wsi odbył się dopiero jesienią 1916 roku. Uczestnik spotkania w październiku 1928 roku, mającego ożywić kółko rolnicze w Bardzie.

Feliks Pałka - jeden ze starszych gospodarzy we wsi, wspierał powstanie koła młodzieży wiejskiej w Bardzie w 1925 roku.

Wincenty Pałka - gajowy w lesie Pawła Spasskiego.

Perlikowa - matka kilkorga małych dzieci i żona gospodarza z Barda, zabita we wsi podczas krótkiej potyczki pomiędzy wyjeżdżającymi wojskami austriackimi, a wjeżdżającymi do wsi podjazdami kozackimi w początku I wojny światowej. Pogrzeb Perlikowej stał się ogromną manifestacją chłopów z Barda i z okolicznych wsi. Ówczesny proboszcz wygłosił na cmentarzu przemówienie przeciwko wojnie.


Antoni Piwowarczyk - w niewoli niemieckiej podczas I wojny światowej. Wrócił do Barda przed świętami Bożego Narodzenia 1918 roku.

Bartłomiej Piwowarczyk - postawił jeden z pierwszych domów murowanych w Bardzie. Sąsiad rodziny Cichych. Sceptycznie podchodził do pomysł Wawrzyńca Cichego, aby zasiać koniczynę nieznaną wcześniej we wsi. Wawrzyniec przekonał matkę do zasiania koniczyny, a później zaczęli ją siać inni gospodarze. Koniczyna sprawdziła się doskonale jako dodatek do paszy dla bydła. Na jego stodole w pierwszej połowie 1915 roku siedział rosyjski obserwator z lornetką. Jesienią 1918 roku po odzyskaniu niepodległości uczestnik pierwszych rozmów na temat nowej sytuacji między chłopami ze wsi w domu J. Taborskiego.

Bolesław Piwowarczyk - kolega ojca autora z Barda. Był dobrym tancerzem i umiał zabawiać gości weselnych. Znał sporo okolicznościowych ludowych piosenek. Był drużbą na weselu rodziców Wawrzyńca Cichego.

Maria Piwowarczyk - wyszła za mąż jesienią 1916 roku w Bardzie za Macieja Kupisza.

Michał Piwowarczyk - uczestnik zespołu uczniowskiego w szkole w Bardzie, pomagającego rozwiązywać zadania z matematyki. Wstąpił do legionów podczas I wojny światowej. Służył w brygadzie generała L. Berbeckiego.

Paweł Piwowarczyk - uczestnik zespołu uczniowskiego w szkole w Bardzie, pomagającego rozwiązywać zadania z matematyki. Świadek (wraz z Wawrzyńcem Cichym) wejścia do Barda pięciu żołnierzy w maciejówkach z I Brygady Legionów Józefa Piłsudskiego w 1915 roku. Wieczorem, gdy we wsi zgromadziło się więcej polskiego wojska, pojawił się sam Józef Piłsudski, a kilka dni potem we wsi Baranówek odbyła się bitwa legionów z wojskami carskimi. Pierwsze zebranie koła młodzieży wiejskiej w 1925 roku odbyło się w jego domu.

Tekla Piwowarczyk - babcia autora. Pasała gęsi wraz z dziećmi.

Teofil Seliga - wstąpił do legionów podczas I wojny światowej. Służył w brygadzie generała L. Berbeckiego. Skarbnik koła oświatowego młodzieży wiejskiej w Bardzie w 1916 roku.

F. Sikora - kierownik szkoły w Bardzie po I wojnie światowej.

Marcin Skuza - jeden ze starszych mieszkańców wioski. Służył niegdyś w wojsku carskim. Jesienią 1918 roku po odzyskaniu niepodległości uczestnik pierwszych rozmów na temat nowej sytuacji między chłopami ze wsi w domu J. Taborskiego. Uczestnik zebrania w budynku szkoły na koniec 1918 roku. Uczestniczył w zakładaniu pierwszego koła młodzieży wiejskiej w 1925 roku w Bardzie.


Jan Słowiński - wyjechał do Kanady przed I wojną światową. Pracował w Toronto.

Paweł Spasski - właściciel dworu w Bardzie, Rosjanin, bezdzietny. Sędzia powiatowy w Opatowie, który został za niejasne "historyjki" zwolniony z urzędu. W listopadzie 1918 roku, gdy cała wieś, jak co roku wyległa do lasu grabić ściółkę w jego lesie, pobierał opłaty od każdej fury ściółki.

Jan Stępień - drugi nauczyciel szkoły w Bardzie i jej kierownik. Nie wiem, czy miał coś wspólnego z rodziną mego pradziadka Stefana Stępnia. Stefan urodził się w Bardzie w 1900 roku. Kolejne rodzeństwo rodziło się już w Wojnowicach w gminie Gidle. Pomagał uczniom w przygotowaniach do egzaminu, który miał się odbyć w maju 1914 w Iwaniskach. Do egzaminu jednak nie doszło.

Józef Szachowski - w niewoli niemieckiej podczas I wojny światowej. Wrócił do Barda przed świętami Bożego Narodzenia 1918 roku.

Szmul - wsiowy handlarz. Skupował puch gęsi od kobiet. 

Wojciech Szuchowski - rolnik, właściciel terenu w rejonie lasu, na którym wyrabiano cegłę pod budowę murowanej szkoły w Bardzie w 1911 roku. Ugodził się z urzędem gminnym, że z jego gliny strycharz wypali po trzy piece cegły na każdą szkołę w gminie Rembów i jeden piec cegły dla niego. Postawił pierwszy murowany dom w Bardzie.

Antoni Szymczuch - sprzedał plac pod budowę nowej, murowanej szkoły w Bardzie w 1911 roku.

Józef Szymczuch - uczestnik wiecu w Opatowie 3 maja 1916 roku. Jesienią 1918 roku po odzyskaniu niepodległości uczestnik pierwszych rozmów na temat nowej sytuacji między chłopami ze wsi w domu J. Taborskiego. Uczestnik zebrania w budynku szkoły na koniec 1918 roku. Członek cechu kościelnego w Bardzie.

Paweł Szymczuch - jeden z czworga sołtysów Barda w 1910 roku. Sołtys Barda Dolnego w 1918 roku. Członek cechu kościelnego w Bardzie.

Tomasz Szymczuch - poszedł do wojska na ochotnika po zakończeniu I wojny światowej.

Walenty Szymczuch - w czasie I wojny światowej w Rosji. Zostawił w Bardzie żonę i dzieci. Powrócił z armią J. Dowbora-Muśnickiego.

Władysława Szymczuch - wyszła za mąż jesienią 1916 roku w Bardzie za Józefa Taborskiego.

Józef Taborski - ożenił się jesienią 1916 roku w Bardzie z Władysławą Szymczuch. Jesienią 1918 roku po odzyskaniu niepodległości w jego domu odbyły się pierwsze rozmowy na temat nowej sytuacji między chłopami ze wsi.

ks. Władysław Tytko - syn chłopski spod Pińczowa, proboszcz w Bardzie w 1910 roku. 

Andrzej Wójcik - w czasie I wojny światowej w Rosji w carskim wojsku. Wrócił z armią J. Dowbora-Muśnickiego. Uczestnik samorzutnych ćwiczeń wojskowych we wsi jesienią 1918 roku. Uczestnik zebrania w budynku szkoły na koniec 1918 roku.


Feliks Wójcik - uczestnik wiecu w Opatowie 3 maja 1916 roku. Starszy mieszkaniec Barda w 1928 roku. Uczestnik spotkania w październiku 1928 roku, mającego ożywić kółko rolnicze w Bardzie.

Franciszek Wójcik - należał do kółka rolniczego w Szumsku przed I wojną światową.

Jakub Zdziebło - jeden z czworga sołtysów Barda w 1910 roku.

Józefa Zdziebło - wyszła za mąż w 1914 roku w Bardzie za Michała Opatowicza. Następny ślub we wsi odbył się dopiero jesienią 1916 roku.

Piotr Zdziebło - starszy kolega Wawrzyńca Cichego, uczestnik zespołu uczniowskiego w szkole w Bardzie, pomagającego rozwiązywać zadania z matematyki. Kolator szkolnej grupy różańcowej. Po nim przejął tę funkcję Wawrzyniec Cichy. Uczeń seminarium nauczycielskiego w Radomiu. Prezes koła oświatowego młodzieży wiejskiej w Bardzie w 1916 roku. Pomagał Wawrzyńcowi Cichemu i Pawłowi Piwowarczykowi w nauce przed egzaminami do seminarium nauczycielskiego w Radomiu w sierpniu 1918 roku. Gdy podjął decyzję o prowadzeniu nauczania w szkole w Bardzie, zmarł niespodziewanie na hiszpankę.

Walenty Zdziebło - przez kilka lat przed pierwszą wojną światową przebywał na emigracji w Ameryce, gdzie brał udział w pracach przy budowie fabryki Forda.

Józef Zembala - wyjechał do Kanady przed I wojną światową, pracował w Toronto.

Piotr Zembala - Uczestnik zebrania w budynku szkoły na koniec 1918 roku.


Żmuda - ogrodnik pracujący w dworze Pawła Spasskiego w Bardzie. 

Wawrzyniec Cichy "Wspomnienia wiciarza", Warszawa, 1980.

niedziela, 4 sierpnia 2019

Markowszczyzna

W jeden z tych pięknych dni lipcowych, gdy było już po deszczu, a zza chmur wyszło słońce pojechaliśmy rodzinnie na przedobiednią wycieczkę do Markowszczyzny. Od nas to przysłowiowy rzut beretem, ale jakoś nigdy nie wpadło nam do głowy, aby akurat pojechać właśnie tam. Wioska ta, leżąca przy ruchliwej szosie z Białegostoku do Łap może poszczycić się historią sięgającą epoki renesansu. Znajdują się w niej pozostałości dwóch założeń dworskich.

Miejsce to zostało nadane około 1530 roku Mikołajowi Koryckiemu, podsędkowi bielskiemu, który później został starostą suraskim, by zwieńczyć swą karierę posadą sędziego ziemskiego  bielskiego. Nazwane zostało wówczas Niewodnicą Koryckich.

Rezydencja renesansowa, która wówczas powstała składała się z sześciu kwater o kształcie kwadratów, rozdzielonych drogą, stanowiącą oś kompozycyjną założenia. W kwaterze północno-zachodniej umieszczono dwór mieszkalny w typie modnej wówczas kamienicy oraz ogród ozdobny. Pozostałe kwatery wykorzystywane były do celów gospodarczych. Dwór usytuowany był na sztucznie usypanym wzgórzu.

W drugiej połowie XVII wieku, na skutek podziału majątku, funkcjonowały już trzy założenia dworskie o nazwie Markowszczyzna. Dwie części należały wówczas do rodziny Koryckich, a jedna do rodziny Brzozowskich. W roku 1720 jako właściciel wymieniany był Andrzej Smogorzewski. W drugiej połowie XVIII wieku w Markowszczyźnie znajdowały się dwa dwory: jeden należący do Wiszowatych, drugi do Łyszczyńskich. 

To właśnie dla historii związanej z rodziną Łyszczyńskich warto było przyjechać do Markowszczyzny. Trzej bracia: Adam, Józef i Witold (choć Jan Trynkowski twierdzi, że to pomyłka i że trzeci z braci miał na imię Michał) Łyszczyńscy to nieprzeciętne indywidualności pierwszej połowy XIX wieku. Witold Łyszczyński to twórca jednej z pierwszych w okolicach Białegostoku manufaktury włókienniczej. Łyszczyńcy w 1820  roku porzucili starą siedzibę dworską wybudowaną jeszcze przez Mikołaja Koryckiego i w bezpośrednim sąsiedztwie stworzyli nową (po drugiej stronie szosy do Łap, patrząc z punktu widzenia dzisiejszych stosunków przestrzennych w Markowszczyźnie).

W roku 1856 przeniesiono fabrykę do pobliskiej osady młyńskiej Topole, a w miejscu starej siedziby dworskiej, u podnoża wzgórza wybudowano nowy dwór, w którym mieszkał prawdopodobnie syn Witolda - Michał Łyszczyński. W rękach rodziny majątek pozostawał do roku 1928.

Nowi właściciele rozebrali dwór w starej siedzibie. Dawny dziedziniec gospodarczy i część ogrodów przeznaczono na pola uprawne i pastewniki. W końcu lat 80-ych widoczne było nadal tarasowe ukształtowanie terenu. Było ono otoczone starym szpalerem oraz drzewostanem starej alei. 

Gdy przyjechaliśmy do Markowszczyzny i skierowaliśmy się piaszczystą drogą w prawo w stronę dawnej kwatery dworskiej (w opracowaniach pod nazwą Markowszczyzna I) i ogrodu ozdobnego, nadal widać było resztki starego drzewostanu oraz tarasowe ukształtowanie terenu. Jednak gdy zapytaliśmy mieszkańca jednego z domów na terenie dawnego założenia dworskiego o zabytkowo wyglądającą oborę, która według opracowań miała mieć metrykę XIX-wieczną, zaprzeczył mówiąc, że obora była budowana przez dziadków ale w latach 30-ych XX wieku.

Zupełnie ciekawą wydaje się druga, nowsza siedziba dworska z roku 1820, gdyż zachował się budynek dawnego dworu. Po pierwsze nowa siedziba dworska ściśle wiąże się z powstaniem jednej z pierwszych fabryk włókienniczych w najbliższym sąsiedztwie Białegostoku, którą kierował Witold Łyszczyński. Bracia Witolda, zasłynęli zaś działalnością patriotyczną. Józef Łyszczyński, prezes Izby Sądu Cywilnego w Białymstoku po upadku powstania listopadowego związał się z partyzantką Józefa Zaliwskiego. Za udział w tym ruchu został zwolniony ze stanowiska prezesa sądu i zesłany na 5 lat do guberni penzeńskiej. Adam Łyszczyński z kolei, po ukończeniu gimnazjum białostockiego podjął w latach 1822-1825 studia prawnicze na uniwersytecie w Wilnie. Po powrocie do Markowszczyzny prowadził fabrykę wraz z bratem Witoldem. Nie wiadomo, czy brał udział w powstaniu listopadowym, ale na pewno podobnie, jak brat Józef związany był z partyzantką Józefa Zaliwskiego, jednak udało mu się uniknąć represji, dzięki ucieczce z carskiego więzienia. W 1833 roku osiadł w Edynburgu w Szkocji, gdzie rozpoczął studia medyczne. Później pogłębiał studia w Paryżu. W latach 1838-1840 przebywał w Indiach, jako przedstawiciel East India Company, a w 1840 został ranny podczas oblężenia Kabulu i powrócił do Anglii jako inwalida. W latach 40-ych XIX wieku z kolei został tajnym emisariuszem Hotelu Lambert i wysłany z nieudaną misją dyplomatyczną do Serbii. Po powrocie do Edynburga w roku 1848 zawarł znajomość z koncertującym w Wielkiej Brytanii Fryderykiem Chopinem. Chopin koncertując w Szkocji, jako skrzynki kontaktowej używał adresu właśnie Adama Łyszczyńskiego. Poza Witoldem, Józefem i Adamem w historii zapisali się też inni bracia: Feliks był filaretą, natomiast Anzelm ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Po nowym założeniu dworskim z 182o roku pozostały do dziś ruiny dworu. Być może zostało ono założone na miejscu jednego z XVII-wiecznych założeń powstałych po podziale majątku Koryckich. Być może sam budynek dworu został rozebrany podczas II wojny światowej przez Niemców, którzy mogli na jego miejscu wznieść nowy budynek wykorzystując tylko niektóre elementy dworu z 1820 roku. Podobno na drzwiach wejściowych można odczytać datę 1820 r. Gdy my przyjechaliśmy na miejsce, ruiny mocno zakrywała rozrośnięta roślinność, żadnej daty nie mogliśmy więc dostrzec.

- Tu nawet wycieczki przyjeżdżają. - jak nas poinformowała jedna z mieszkanek domu położonego nieopodal. W każdym razie ruiny wyglądają na takie, których żywot jest przesądzony. Szkoda byłoby. Z krajobrazu zniknęłaby ostatnia pozostałość ciekawej historii miejsca zwanego Markowszczyzną.




Podczas pisania korzystałem z opracowań dotyczących założeń dworskich Markowszczyzna I i Markowszczyzna II Ewy Bończak-Kucharczyk i Józefa Maroszka, dostępnych na stronach "http://www.ogrodowy.minigo.pl" oraz z artykułu Jana Trynkowskiego "Absolwenci gimnazjum białostockiego (5). Adam Łyszczyński - pierwszy polski agent dyplomatyczny w Belgradzie", opublikowanego w "Gryficie", nr 22 z 2000 roku.

piątek, 26 lipca 2019

Genealogia rodziny Tudorów z Chmielowa

Wczesną wiosną 2017 roku odwiedziłem archiwum parafialne w Chmielowie koło Tarnobrzegu. Dzięki temu uzupełniłem jedną z gałęzi swego drzewa genealogicznego, a mianowicie tę dotyczącą Tudorów.

Parafia w Chmielowie powstała dopiero w latach 20-ych XX wieku. Została wówczas wydzielona z parafii w Miechocinie. Ale przynajmniej od 1786 roku (wcześniejsze księgi nie zachowały się) księgi metrykalne były prowadzone dla wsi Chmielów oddzielnie.


Dotychczas ustaliłem podstawowe fakty dotyczące pokolenia pradziadków: Andrzeja Tudora i Marianny z domu Ozimek. Marianna pochodziła z Poręb Dymarskich, tak więc wizyta w Chmielowie miała być pomocna w ustaleniu szczegółów z życia rodziców i dalszych przodków przede wszystkim pradziadka Andrzeja Tudora. Zacząłem od jego rodziców: Wojciecha Tudora i Agnieszki Tudor z domu Biało. Moi przodkowie z rodziny Tudorów to dość biedna warstwa chłopska z podtarnobrzeskiej wsi Chmielów. Trafiali się wśród nich rolnicy - posiadacze spłachetka ziemi i domu, choć większość z nich określana była w metrykach jako kątnicy lub komornicy (inqulinus).

Prapradziadkowie:


1. Wojciech Tudor (1844 - 1884).

Urodził się w Chmielowie, w domu numer 143, 15 stycznia 1844 roku, jako drugie dziecko  Ignacego Tudora, zagrodnika oraz Marianny z Motyków, jednak Katarzyna, która urodziła się przed nim - w 1841 roku, zmarła w marcu 1844 roku. Był więc najstarszy. Chrzestnymi byli Jan Zawada z Chmielowa, zagrodnik oraz Franciszka, żona Jana Tracza, zagrodnika z Chmielowa. Niewiele wiem o jego rodzeństwie: Stanisław urodzony w roku 1850, zmarł aż w Warszawie w wieku 22 lat. O Franciszce urodzonej w roku 1853 nie wiem nic. Ostatnim z rodzeństwa był Antoni urodzony w styczniu 1859 roku, zmarł po 7 dniach. Tego samego 1859 roku jesienią został osierocony przez matkę w wieku 15 lat. 3 miesiące później w domu pojawiła się macocha Gertruda z Białów, jednak wszystkie dzieci z nowego małżeństwa ojca rodziły się i zaraz umierały: Marianna w 1862 roku, Katarzyna w 1863, Agata urodzona w 1864 roku zmarła w 1865. Tego samego 1865 roku został osierocony przez ojca. Musiał służyć w wojsku austriackim, gdyż w księdze zapowiedzi z roku 1869 został określony jako urlopnik, a gdy 13 października 1869 roku brał ślub z Agnieszką Biało w miechocińskim kościele, w metryce ślubu zapisano "miles ad indefinitum tempus dismissus. Świadkami na ślubie byli Wojciech Rytwiński, ojczym panny młodej i Franciszek Motyka, prawdopodobnie wuj, brat matki. Z małżeństwa z Agnieszką Biało urodziły się następujące dzieci: Piotr (1871-1875); Józef (1873, żył 7 dni); Gertruda (1874-1900), pierwsza żona Wojciecha Zbyrada, który po jej śmierci poślubił Mariannę, siostrę Gertrudy; Józef (1876-1877); Katarzyna (1877-1886); Marianna (1879-1942), druga żona Wojciecha Zbyrada; Jan (ur. 1880), o którym nie wiem nic. Ostatnim dzieckiem Wojciecha i Agnieszki był mój pradziadek Andrzej Tudor (1883-1960). Wojciech Tudor, mój prapradziadek zmarł 31 grudnia 1884 roku w Chmielowie w wieku 40 lat pozostawiając we wdowieństwie żonę Agnieszkę. W chwili śmierci ojca Andrzej miał nieco ponad roczek.

2. Agnieszka Tudor z domu Biało alias Drabik (1845 - 1898)

Moja praprababka Agnieszka sprawiła mi sporo kłopotu. Pierwszym bowiem dokumentem, jaki postanowiłem odnaleźć był jej akt zgonu. Gdy dostałem kopię z USC w Nowej Dębie, pomyślałem:
- Cholera! To nie ona. Pewnie nie znajdę tego aktu zgonu albo znów latami będę czekał na jakiś cud-pomysł, jak w przypadku aktu ślubu innych prapradziadków. W akcie zgonu stało bowiem wyraźnie: "Agnes Tudor vidua post Adalbertum nato Drabik". Jaki Drabik? Skąd ten Drabik? Przecież ona była Biało z domu! Z drugiej strony nie było w Chmielowie innego małżeństwa Wojciecha Tudora i Agnieszki. A może było, a ja je przeoczyłem? Z trzeciej z kolei strony przeglądając wcześniej księgi chrztów z Chmielowa z lat 40-ych XIX wieku nie znalazłem nigdzie aktu chrztu Agnieszki Biało. Może urodziła się gdzie indziej? Może później wyjechała gdzieś po śmierci Wojciecha, a do Chmielowa sprowadziło się jakieś inne chłopskie małżeństwo Wojciecha Tudora i tej Agnieszki z Drabików? Pełen wątpliwości wróciłem do skrupulatnego przeglądania metryk chrztu z lat 40-ych XIX wieku. I znalazłem ...



Agnieszkę Drabik. W rubryce, gdzie wpisywano dane ojca widniał Adalbertus Drabik hort, czyli Wojciech Drabik, zagrodnik. I niżej ołówkiem zrobiony dopisek, który przy pobieżnym przeglądaniu akt można było przeoczyć: rect. Biało, co znaczy: Wojciech Drabik, zagrodnik, właściwie Biało. Tak więc Biało, nie Drabik, choć rodzeństwo Agnieszki, wszystkie co do jednego zapisywano pod tym nazwiskiem na D. Jeśli więc dziś w okolicach Chmielowa mieszkają jacyś Drabikowie, z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że pochodzą tak naprawdę od rodu Biało. O moich przypuszczeniach, skąd wziął się przydomek Drabik, który później stał się nazwiskiem opowiem niżej, gdy będę zajmował się ojcem Agnieszki.

Jeśli zaś chodzi o Agnieszkę, to urodziła się 19 stycznia 1845 roku w Chmielowie, w domu numer 88. Rodzicami jej byli Wojciech Drabik, choć prawdziwe jego nazwisko brzmiało Biało oraz Elżbieta z Kotulskich. Rodzicami chrzestnymi byli Antoni Sikierski - rolnik oraz Katarzyna Zawada, żona Jana. Agnieszka miała następujące rodzeństwo: starszą siostrę Katarzynę, urodzoną w roku 1840, która w wieku 15 lat poślubiła Łukasza Rembisa w Miechocinie, a zmarła bardzo młodo, w wieku 19 lat; starszego brata Michała (1842-1884), późniejszego męża Marianny Dryki; Annę, urodzoną w roku 1848, która 30 lat później poślubiła w Miechocinie Szymona Panka oraz Katarzynę (1850-1853). Gdy miała 6 lat, osierocił ją ojciec, a matka pół roku później wyszła ponownie za mąż za Wojciecha Rytwińskiego. W domu wkrótce pojawiło się przyrodnie rodzeństwo: Marianna urodzona w roku 1852, późniejsza żona Michała Bzorka; Kazimierz (1855-1872) i Katarzyna (1859-1938), późniejsza żona Józefa Rzepeckiego; Wojciech (1861-1861) zaś zmarł wkrótce po urodzeniu. Za mąż wyszła w wieku 24 lat. Po śmierci męża w roku 1884 nie wstąpiła ponownie w związek małżeński. Przeżyła męża o 14 lat. Zmarła w Chmielowie 17 grudnia 1898 roku w domu pod numerem 225.

Praprapradziadkowie (rodzice Wojciecha Tudora):

3. Ignacy Tudor (1819 - 1865)

Ignacy urodził się 22 lipca 1819 roku w Chmielowie w domu numer 75. Te numery domów w galicyjskich, pisanych po łacinie metrykach to prawdziwe dobrodziejstwo dla genealoga. Często z braku wielu innych danych pozwalają przyporządkować osobę do właściwej rodziny. Rodzicami Ignacego byli Tomasz Tudor i Helena Tudor z Kontachów. Na rodziców chrzestnych poproszeni byli inni rolnicy, prawdopodobnie również z Chmielowa: Mateusz Samojeden i Gertruda Mazurowa. Ignacy nie był najstarszy z rodzeństwa. Przed nim urodzili się: Stanisław (1814-1823) i Franciszek (1816-1871), który był dwukrotnie żonaty, najpierw z Katarzyną Mroczek, później z Marianną Jurkowską; młodsi od Ignacego byli zaś Zofia (ur. 1822), Kacper (1825-1825), Antoni (ur. 1826) i Marianna (1829-1883) zamężna później za Ignacym Scytyńskim. 3 lutego 1841 roku w kościele miechocińskim Ignacy poślubił Mariannę z Motyków, a po jej śmierci w roku 1859 zawarł związek małżeński z Gertrudą Biało w dniu 8 lutego 1860 roku, w tym samym miechocińskim kościele. O ile w metrykach swych dzieci zrodzonych z Marianny z Motyków określany był jako rolnik (agr), to w późniejszych metrykach po ślubie z Gertrudą zapisywany był już tylko jako kątnik (inqulinus).  Zmarł 5 lat po drugim ślubie, w dniu 16 lutego 1865 roku w Chmielowie, a dwa dni później został pochowany prawdopodobnie na parafialnym cmentarzu.

4. Marianna Tudor z domu Motyka (1824 - 1859)

Marianna urodziła się 15 stycznia 1824 roku w Chmielowie w domu numer 143, jako córka rolników Piotra Motyki i Zofii z Siekierskich. Rodzicami chrzestnymi byli również przedstawiciele stanu włościańskiego: Jan Kotulski i Teresa Ordon. Marianna miała następujące rodzeństwo: Katarzynę (1822-1845); Marcina (1825-1884), który w roku 1858 poślubił Katarzynę Zbyrad; Franciszka (ur. 1828), który w 1862 roku poślubił Magdalenę Kotulską, a po jej śmierci ożenił się po raz drugi z Magdaleną Wróbel; Pawła (ur. 1831); Macieja (ur. 1835), który w roku 1861 poślubił Agnieszkę Grdeń; oraz Jana (ur. 1839), który w 1867 roku poślubił Mariannę Rużak, a po jej śmierci w roku 1896 wstąpił powtórnie w związek małżeński z Marianną Bereś.

Matka osierociła Mariannę w roku 1843. Ojciec Marianny żenił się jeszcze później dwukrotnie, ale nie udało mi się ustalić, czy z późniejszych małżeństw miał dzieci.

Marianna wyszła za mąż w wieku 17 lat. Zmarła 25 listopada 1859 roku w Chmielowie z przyczyn naturalnych, jak napisano w akcie zgonu, co w połowie XIX wieku mogło oznaczać wiele przyczyn śmierci.

rodzice Agnieszki Biało:

5. Wojciech Biało (1820-1851)

Urodził się w Chmielowie w domu numer 88, 8 kwietnia 1820 roku, jako nieślubne dziecko Łukasza Biało i Agaty Zawady. Rodzicami chrzestnymi Wojciecha byli Grzegorz Zych i Jadwiga Zawadzina. Nie wiem, co działo się z ojcem i jego nieślubnym synem do roku 1833. Być może Łukasz poślubił w końcu Agatę Zawadę, choć nie znalazłem takiej metryki ślubu w metrykach chmielowskich. W 1833 roku ojciec zawarł związek małżeński z Magdaleną Witoń i w domu numer 88 zaczęły rodzić się ich dzieci, przyrodnie rodzeństwo Wojciecha: Marianna (ur. 1834), późniejsza żona Jana Grocholskiego; Magdalena (ur. 1836); Wincenty (1838-1926), który był trzykrotnie żonaty -  z Marianną Kontach, Marią Gładysz i Marianną Gil oraz Jan (1840-1888), późniejszy mąż Gertrudy Krysy. Gdy 6 lipca 1840 w kościele miechocińskim Wojciech Biało poślubił Elżbietę Kotulską, w metryce ślubu zapisano, że był ślubnym dzieckiem Łukasza Biało i Agaty Zawady. Gdzieś musiała zajść pomyłka. Moim zdaniem bardziej prawdopodobne jest to, że jednak w metryce ślubu Wojciecha i Elżbiety. Trudno sobie bowiem wyobrazić, aby ksiądz pomylił się spisując metrykę chrztu dziecka, zapisując je jako nieślubnie spłodzone. Przydomek Drabik pojawił się po raz pierwszy w metrykach chrztu dzieci Wojciecha i Elżbiety. Gdy Wojciech zmarł 17 lutego 1851 roku w Chmielowie, w metryce zgonu zapisano: Adalbertus Biało (vulgo Drabik). Mam swoją hipotezę w tym temacie. Być może po ślubie ojca z Magdaleną Witoń, dojrzewający już wtedy Wojciech był źle traktowany przez macochę, która faworyzowała swoje dzieci. Źle traktowany w rodzinie przenosił frustrację na otoczenie w tak dobitny sposób, że przylgnęło do niego określenie Drabik.

6. Elżbieta Biało z domu Kotulska (1821 - przed 1876)

Elżbieta urodziła się w Chmielowie 5 listopada 1821 roku w domu numer 115 jako dziecko Szymona Kotulskiego i Barbary Kotulskiej z domu Samojeden. Rodzicami chrzestnymi Elżbiety byli Wawrzyniec Korczak ze wsi Stale i Katarzyna Kantorka z Mokrzyszowa. Miała siostrę Teresę, urodzoną w roku 1823. Bardzo wcześnie straciła ojca, bo już w wieku 3 lat. Ślub z Wojciechem Biało wzięła w wieku 19 lat, a gdy owdowiała, to jeszcze tego samego 1851 roku poślubiła Wojciecha Rytwińskiego. Musiała umrzeć przed 1876 rokiem, gdyż w 1875 roku Wojciech Rytwiński, wdowiec poślubił Mariannę Kotulską.

4xpradziadkowie (rodzice Ignacego Tudora):

7. Tomasz Tudor (1786 - 1846)

Urodził się przed lub w dniu 19 grudnia 1786 roku w Chmielowie w domu numer 75. Tego dnia bowiem w miechocińskim kościele zostało ochrzczone dziecko, któremu nadano imię Tomasz, Syn Jana Tudora i Katarzyny Tudor z Salamonów. Piszę prawdopodobnie, gdyż w metryce ślubu Tomasza nie podano imion rodziców, w późniejszych metrykach chrztu jego dzieci, również imiona dziadków nie były podawane, choć w późniejszym okresie w galicyjskich metrykach chrztu podawano imiona i nazwiska dziadków. Ale dzieci Tomasza prawie wszystkie rodziły się w domu numer 75. Poza tym w roku 1786 i w latach nieco późniejszych nie urodził się żaden inny Tomasz w Chmielowie, który zostałby zarejestrowany w księgach miechocińskich i przeżył wiek dziecięcy. Tak więc w tym wypadku wiążę mojego Tomasza z tym, który urodził się w domu numer 75. Rodzicami chrzestnymi byli Franciszek Gała i Marianna Stępień, żona Szymona. Tomasz na pewno miał siostrę Rozalię, urodzoną około 1800 roku, która w 1819 roku poślubiła Michała Stalmacha. Pozostałego rodzeństwa nie udało mi się ustalić. Tomasz 15 lutego 1814 roku w miechocińskim kościele poślubił Helenę Kontach. Zmarł w Chmielowie 21 lutego 1846 roku. W metrykach określany bywał jako rolnik, choć najczęściej zapisywano go jako kątnika, czyli chłopa bez własnego domostwa.

8. Helena Tudor z domu Kontach (1788 - 1852)

Helena została ochrzczona w kościele miechocińskim 29 lipca 1788 roku. Urodziła się więc w Chmielowie w domu numer 32 niedługo przedtem. Jej rodzicami byli Józef Kontach i Gertruda Kontach z domu Licha, natomiast do chrztu trzymali Helenę Andrzej Misa i Rozalia Kotulska. Zdarzało się, że nazwisko Kontach zapisywane było w metrykach jako Kondach lub Konta. Miała młodsze rodzeństwo: Franciszkę, urodzoną w roku 1791; Zofię, urodzoną w roku 1793; kolejną Franciszkę (1796-1796); Jakuba, urodzonego w roku 1797, późniejszego męża Marianny Kotulskiej; Tomasza (1799-1800); Katarzynę, urodzoną w roku 1802; Jana, urodzonego w roku 1805, późniejszego męża Małgorzaty Ćwiek. Co do starszego rodzeństwa, trudno to stwierdzić - księgi chrztów z Chmielowa zachowały się dopiero od 1786 roku. Miała 26 lat, gdy wyszła za mąż za Tomasza Tudora. Helena była akuszerką wiejską. Jej nazwisko można znaleźć pod wieloma metrykami chrztu z Chmielowa. Asystowała na przykład przy porodzie Agnieszki Biało, późniejszej żony swego wnuka Wojciecha. Zmarła 14 maja 1852 w Chmielowie z przyczyn naturalnych, jak zapisano w metryce zgonu.

Rodzice Marianny Motyki:

Piotr Motyka (1795 - 1871)

Piotr długo żył w porównaniu z większością opisanych tu przodków. Był trzykrotnie żonaty, przy czym nie udało się odnaleźć metryk dzieci z dwóch ostatnich małżeństw. Urodził się 29 kwietnia 1795 roku w Chmielowie w domu numer 89. Rodzicami Piotra byli Maciej Motyka i Anna Motyka z domu Klimaszowska. Do chrztu w kościele miechocińskim trzymali Piotra Józef Kosior i Elżbieta Grdeń. Miał następujące rodzeństwo: Magdalenę, urodzoną w roku 1788, późniejszą żonę Franciszka Tracza; Michała, urodzonego w roku 1791 oraz Mariannę, urodzoną w roku 1798, dwukrotnie zamężną, po raz pierwszy z Janem Grdeniem, po raz drugi z Michałem Traczem. Po śmierci matki w roku 1807, ojciec poślubił Agnieszkę Węgel, z którą miał następujące dzieci: Mariannę (1812-1813) oraz Piotra, urodzonego w roku 1814, późniejszego męża Anny Zych. Piotr po raz pierwszy wstąpił w związek małżeński z moją 4xprababką Zofią Siekierską 19 lutego 1821 roku w kościele miechocińskim. Drugą żoną Piotra była Katarzyna Wiącek. Prawdopodobnie nie pochodziła z Chmielowa, a po ślubie małżonkowie mieszkali w innej wsi, gdyż ani metryka ślubu, ani metryki chrztu dzieci tej pary nie zostały znalezione w księgach metrykalnych z Chmielowa. Po raz kolejny Piotr Motyka pojawił się na kartach ksiąg ślubów dla wsi Chmielów w roku 1859 (miał wówczas 64 lata) z okazji ślubu z trzecią żoną - Gertrudą Siekierską z Kosiurów, wdową po Filipie Siekierskim. Zapisany był wówczas jako kątnik (inqulinus). Wcześniej określano go jako rolnika lub zagrodnika. Zmarł w Chmielowie jako wdowiec po trzeciej żonie, 9 czerwca 1871 roku.

Zofia Siekierska (1800 - 1843)

Zofia została ochrzczona 19 kwietnia 1800 roku w kościele miechocińskim, a jej rodzicami chrzestnymi byli Dominik Ordon i Marianna Siekierska. Urodziła się w Chmielowie w domu numer 143, a jej rodzicami byli Andrzej Siekierski i Franciszka Siekierska z Flisów. Pochodziła z typowej dla tamtych czasów rodziny wielodzietnej. Jej rodzeństwo to: Tomasz (ur. 1790); Jadwiga (1792-1792); Szymon (1793-1798); Stanisław (1796-1796); Piotr (1797-1799); Elżbieta, urodzona w roku 1802, późniejsza żona Wincentego Jadacha; Gertruda (1805-1871) oraz Teresa (ur. 1809). Miała 21 lat, gdy wyszła za Piotra. Niewiele wiadomo o jej życiu poza tym, że zmarła z przyczyn naturalnych, jak zapisano w metryce zgonu, 13 października 1843 roku w Chmielowie.


rodzice Wojciecha Biało:

Łukasz Biało (1790/1791 - 1840)

O dzieciństwie Łukasza nie wiem nic. Urodził się około 1790/1791 roku. Daty te pochodzą z metryki ślubu z Magdaleną Witoń i z aktu zgonu Łukasza. Do ślubu przystąpił jako 40-letni mężczyzna, 12 maja 1833 roku w kościele miechocińskim. Mieszkał wówczas w domu numer 88 w Chmielowie. W domu o tym samym numerze urodził się 13 lat wcześniej jego syn Wojciech i na tej tylko podstawie można połączyć Łukasza - ojca Wojciecha z Łukaszem - mężem Magdaleny Witoń. Być może między 1820, a 1833 rokiem poślubił Agatę Zawadę, matkę Wojciecha (tak wynika z aktu zgonu Wojciecha), ale metryki ślubu nie znalazłem w księgach z Chmielowa. Łukasz Biało zmarł 2 maja 1840 roku w Chmielowie.


Agata Zawada (ur. 1793)

W akcie urodzenia Wojciecha Biało z roku 1820 podano imię ojca Agaty, którym był Sebastian Zawada. W księgach metrykalnych z Miechocina występuje tylko jeden Sebastian Zawada, mąż Agnieszki Grdeń zaś wśród dzieci Sebastiana i Agnieszki można znaleźć akt urodzenia Agaty, która urodziła się 21 stycznia 1793 roku w Chmielowie, w domu numer 85. Jej rodzeństwo to Katarzyna (ur. 1787); Filip (1790-przed 1784), dwukrotnie żonaty - z Agnieszką Kulig i z Zofią Miskowicz; Apolonia (ur. 1798); Piotr (1800-1800); Tekla (1807-1808) i Małgorzata (1809-1809). Nic więcej nie wiem o Agacie.

rodzice Elżbiety Kotulskiej:

Szymon Kotulski (1781/1784 - 1824)

Data urodzenia Szymona jest podana w przybliżeniu w oparciu o metryki ślubu i zgonu. Z aktu ślubu z Barbarą Samojeden wiadomo, że rodzicami Szymona byli Bartłomiej Kotulski i Kunegunda Konasionka. Nie wiemy, czy Szymon miał jakieś rodzeństwo. W 1787 roku, gdy był dzieckiem, zmarła matka, a ojciec rok później poślubił w Miechocinie Zofię Pawlik. Udało się ustalić następujące rodzeństwo przyrodnie Szymona Kotulskiego: Rozalia (1789-1826) żona Jakuba Biało; Jan (1791-1797); Marek (1794-przed 1847) żonaty z Magdaleną Kosiur; Katarzyna (ur. 1796); Karol (1799-przed 1864) żonaty z Anną Witoń oraz Józef (1803-1876) żonaty z Reginą Zawadą.  Ślub z Barbarą Samojeden miał miejsce w kościele miechocińskim 27 lutego 1821 roku. Małżeństwo nie trwało długo. Szymon zmarł 8 marca 1824 roku w Chmielowie. 

Barbara Samojeden (ur. 1797)

Barbara była córką Piotra Samojednego i Marianny Kuśmirczyk. Urodziła się w Chmielowie, w domu numer  50, a ochrzczona została 26 maja 1797 roku w kościele w Miechocinie. Rodzicami chrzestnymi byli Wawrzyniec Ordon i Katarzyna Witoń. Jej rodzeństwo to: Maciej (ur. 1790); Paweł (1792-1792); Marianna (1794-1798); Walenty (1803-1803); Małgorzata (ur. 1804), dwukrotnie zamężna, najpierw za Tomaszem Rytwińskim, potem za Stanisławem Byczkiem oraz Katarzyna (1807-1831), żona Józefa Kotulskiego. Długo zastanawiałem się, czy odnaleziony akt urodzenia należy rzeczywiście do Barbary Samojeden. Imię ojca się zgadzało, numer domu 50, był taki sam, jak ten, w którym rodziło się rodzeństwo, tylko matka została zapisana, jako Marianna Pataląka. Ślub z Szymonem Kotulskim wzięła, jako 24 letnia kobieta i na tym moja wiedza o Barbarze się wyczerpuje.

5xpradziadkowie (rodzice Tomasza Tudora):

Jan Tudor

O Janie wiem tylko tyle, że mieszkał z żoną w Chmielowie w domu numer 75, gdzie urodził się Tomasz.


Katarzyna Tudor z Salamonów

Podobnie, jak w przypadku Jana, moja wiedza o Katarzynie jest bardzo enigmatyczna.


rodzice Heleny Kontach:

Józef Kontach (około 1756 - 1830)

O Józefie Kontachu można powiedzieć nieco więcej dlatego, że został odnaleziony akt zgonu. Mieszkał w Chmielowie w domu numer 32, a jego nazwisko w metrykach chrztu dzieci zapisywano różnie: Kontasiak, Kondach, Konta, Kuntach, Kontak. W metryce zgonu określony został jako kątnik (inquilinus), a zmarł 23 marca 1830 roku w Chmielowie.


Gertruda Kontach z Lichych (zm. 1818)

Wszystko co można powiedzieć o Gertrudzie, podobnie jak w przypadku jej męża, zawdzięczam metrykom jej dzieci oraz odnalezionej metryce zgonu. Niestety w miejscu, gdzie zapisano jej wiek w momencie śmierci, zobaczyć można jedynie kleks z atramentu. Zapisywano ją również jako Gertruda Lychy bądź Gertruda Lis. Zmarła 11 grudnia 1818 roku w Chmielowie.

rodzice Piotra Motyki:

Maciej Motyka (1744/1761 - 1837)

Z datą urodzenia Macieja Motyki jest problem. Według aktu zgonu urodził się w 1744 roku, według aktu ślubu z Agnieszką Węgel w roku 1761. Identyfikuję Macieja na podstawie numeru domu (141), w którym mieszkał, gdyż w tym czasie nie ma w księgach chmielowskich innego Macieja, jego dzieci z Anną Klimaszowską rodziły się również w domu numer 141. Dopuszczam możliwość, że w domu numer 141 zmarł inny Maciej, który wcześniej nie występował w metrykach chmielowskich, ale uważam to za mało prawdopodobne. Maciej Motyka zmarł 3 października 1837 roku w Chmielowie.

Anna Motyka z Klimaszowskich (około 1763 - 1807)

O Annie wiadomo co nieco z metryk chrztu jej dzieci. Zapisywano ją pod różnymi nazwiskami: Klimasoszczonka, Klimasówna, Klimas, Klimaszoska. Mieszkała (podobnie, jak mąż Maciej) w domu pod numerem 25 (gdy rodziła się córka Magdalena), potem w domu numer 89, gdy rodzili się Michał i Piotr, a następnie w domu numer 141. Zmarła w Chmielowie 9 stycznia 1807 roku.

rodzice Zofii Siekierskiej:

Andrzej Siekierski (około 1760 - 1830)

Dzięki odnalezionej metryce zgonu można o Andrzeju powiedzieć coś więcej. Był rolnikiem. Mieszkał w Chmielowie w domach o numerach 60, potem 68, a najwięcej dzieci rodziło się w domu numer 143. W akcie zgonu zapisano go jako kątnika, a zmarł 16 listopada 1830 roku w Chmielowie.


Franciszka Siekierska z Flisów (około 1764 - 1818)

Franciszka pochodziła z Nowej Dęby. Zapisywana była różnie: Franciszka Lis, Franciszka Łopa, ale najczęściej jako Franciszka Flis. Zmarła 18 maja 1818 roku w Chmielowie.

rodzice Agaty Zawady:

Sebastian Zawada (około 1750 - 1830)

Sebastian był rolnikiem, czasami zapisywano go jako zagrodnika (hortulanus). Mieszkał w Chmielowie w domu numer 85. Zmarł 13 marca 1830 roku w Chmielowie.


Agnieszka Zawada z Grdeniów

Agnieszka występuje w metrykach chmielowskich jako żona Sebastiana i matka jego dzieci. Poza tym nie wiem o niej nic.

rodzice Szymona Kotulskiego:

Bartłomiej Kotulski (urodzony około 1740)

Bartłomiej był rolnikiem. Mieszkał w Chmielowie w domu numer 115. Gdy zmarła pierwsza żona Kunegunda Konasionka, 20 stycznia 1788 roku w kościele miechocińskim ożenił się z Zofią Pawlik.


Kunegunda Konasionka (około 1747 - 1807)

Nic nie wiadomo o życiu Kunegundy. Była pierwszą żoną Bartłomieja Kotulskiego, a zmarła 22 października 1787 roku w Chmielowie.

rodzice Barbary Samojeden:

Piotr Samojeden (1752/1766 - 1822)

I znów niezbyt precyzyjna data urodzenia, na skutek rozbieżności między informacjami zawartymi w metrykach ślubu i zgonu. Piotr ożenił się z Marianną Kuśmirczyk 25 września 1786 roku w kościele miechocińskim. Zmarł 23 lutego 1822 roku w Chmielowie.


Marianna Kuśmirczyk (1764/1766 - 1838)

Nazwisko Marianny zapisywano różnie: Kuśnirczyk, Kuśmierczyk, a w akcie chrztu córki Barbary zapisano ją pod nazwiskiem Pataląka. Zmarła 9 września 1838 roku w Chmielowie.




kościół w Miechocinie wieczorową porą, 2017

 ***

Czy możliwe są badania wybiegające w przeszłość przed 1786 rokiem? Wiadomo, że w czasie pierwszej wojny światowej dziennikarz z Dzikowa, Michał Marczak robił wypisy z ksiąg metrykalnych parafii Miechocin. W latach 1927-1928 6 tomów ksiąg metrykalnych z parafii Miechocin zostało przekazanych do Archiwum Diecezjalnego w Przemyślu. W 1927 roku przekazano następujące księgi: księga chrztów z lat 1593-1606 i ślubów z lat 1595-1612, księga chrztów z lat 1630-1655 i ślubów z lat 1630-1654, księga chrztów z lat 1656-1676 i ślubów z lat 1656-1676, księga chrztów z lat 1676-1712 i ślubów z lat 1676-1712, księga chrztów z lat 1713-1748 i ślubów z lat 1713-1747, księga chrztów z lat 1748-1764. W 1928 roku kolejne księgi zostały przekazane do archiwum w Przemyślu: księga chrztów z lat 1608-1630 i ślubów z lat 1612-1624, księga chrztów z lat 1765-1782 i ślubów z lat 1766-1782, księga zmarłych z lat 1712-1784. 

W czasie II wojny światowej metryki z Miechocina zostały przewiezione z Przemyśla do niemieckiego centralnego urzędu metrykalnego we Lwowie. Podczas odwrotu armii niemieckiej księgi te wraz z innymi archiwaliami. Na przełomie 1944 i 1945 roku miały być złożone w Rabce, po czym ślad po nich zaginął.

Duża część spuścizny po Michale Marczaku spłonęła zaś w czasie powstania warszawskiego. Podobno jakaś część wypisów z ksiąg metrykalnych miechocińskich sprzed 1786 roku zachowała się i znajduje się w bibliotece tarnobrzeskiej. Ale podobno Michał Marczak dokonywał wypisów głównie znaczniejszych osób w społeczeństwie parafii Miechocin. Czy mam tam szansę znaleźć zapisy dotyczące mych przodków? Czas pokaże.

Sławomir Stępak "Nekropolis Michocinensis", Tarnobrzeskie Zeszyty Historyczne, nr 19, 1998 r.