niedziela, 21 czerwca 2020

Kuriozalny ślub w Zawadach

6 kwietnia 1884 roku w poczytnym tygodniku popularno-oświatowym "Gazeta Świąteczna", założonym przez Konrada Prószyńskiego, ukazał się artykuł o treści:

"Jak to jedna para dwa razy z sobą ślub brała

W parafji Zawadach w Łomżyńskiem pewnemu zamożnemu gospodarzowi umarła żona, z którą żył lat dwadzieścia. Widać była z dobrego gniazda i sama musiała być dobra, bo zaraz po owdowieniu gospodarz chciał się ożenić z siostrą nieboszczki, która też nie była od tego. Ale, przepisy kościelne każą, żeby ten, co po śmierci żony żeni się z jej siostrą, wziął na to dyspensę kościelną, o czem gospodarz ów nie wiedział, a może nie chciał długo czekać na ślub. Otóż przy dawaniu na zapowiedzi nie powiedział księdzu, że jego przyszła jest siostrą pierwszej żony. Po wyjściu zapowiedzi wzięli więc ślub. Ale cóż się stało? Oto, gdy ksiądz dowiedział się o owem powinowactwie, pana młodego z panną młodą, doniósł o tem władzy duchownej i ślub został uznany za nieważny. Małżonkowie musieli starać się o dyspensę; dopiero otrzymawszy ją, drugi raz do ołtarza przystąpili. Tak jedna i ta sama para, w jednym i  tym samym roku, dwa razy ślub brała."


Sprawdziłem istniejące duplikaty ksiąg zaślubionych i zmarłych z parafii Zawady i oto co w  nich znalazłem.

9 lutego 1863 roku we wsi kościelnej Zawady w przytomności świadków Rajmunda Żajkowskiego, lat 38 i Józefa Stypułkowskiego, lat 35, właścicieli cząstkowych ze Strękowa Niemocząc (obecnie Strękowa Góra), zawarto religijne małżeństwo między Aleksandrem Żajkowskim, kawalerem w wieku 32 lat, synem zmarłych Łukasza Żajkowskiego i Justyny ze Strękowskich, właścicieli cząstkowych w Strękowie Niemocząc, a Władysławą Marcelą Wądołowską, panną w wieku 23 lat, córką zmarłego Macieja Wądołowskiego i Anny z Targońskich, właścicieli cząstkowych z Targoń Wielkich.

Władysława Marcela Żajkowska z Wądołowskich zmarła prawie dokładnie 19 lat później o czym informuje odnaleziona metryka zgonu.

 12 lutego 1882 roku o godzinie 7 rano w Strękowej Górze zmarła Marcela Władysława Żajkowska, w wieku 40 lat, córka zmarłego Macieja Wądołowskiego i Anny z Targońskich, właścicieli cząstkowych z Targoni Wielkich, urodzona w Targoniach Wielkich, a zamieszkała w Strękowej Górze przy mężu, Aleksandrze Żajkowskim, którego pozostawiła wdowcem. Zgon zgłosili mąż i brat zmarłej - Aleksander Żajkowski i Franciszek Wądołowski.

Ślub o którym mowa w artykule odbył się we wsi kościelnej Zawady, 29 sierpnia 1882 roku. Na ślubnym kobiercu stanęli Aleksander Żajkowski, wdowiec po Marceli Wądołowskiej, zamieszkały na własnej części ziemi w Strękowej Górze, a urodzony we wsi Zajki, syn zmarłych Łukasza Żajkowskiego i Justyny ze Strękowskich, właścicieli cząstkowych w Strękowej Górze, liczący 51 lat oraz Justyna Klementyna Wądołowska, panna licząca 29 lat, córka zmarłego Macieja Wądołowskiego i Anny z Targońskich, właścicieli cząstkowych z Targoni Wielkich, tamże urodzona i zamieszkała przy matce. W akcie ślubu znajduje się informacja, że uwolnienie z wcześniej zawartego ślubu nastąpiło na podstawie pozwolenia Stolicy Apostolskiej z 24 maja 1882 roku za pośrednictwem Sejneńskiej Generalnej Konsystorii z 5 sierpnia 1882 roku, nr 797.


Powyższy artykuł i dokumenty metrykalne są ciekawym świadectwem, jak realizowano podobne przypadki zawierania małżeństw w przypadku braku dyspensy kościelnej. Opisany akt ślubu pomiędzy Aleksandrem Żajkowskim i Justyną Klementyną Wądołowską odnotowany jest w duplikatach ksiąg zaślubionych w parafii Zawady z 1882 roku tylko raz, co świadczy o tym, że podobne księgi duplikatów wytwarzano dopiero po zakończeniu roku. Ciekawe jest również to, w jaki sposób zniekształcano nazwiska i nazwy miejscowości a metrykach spisywanych po rosyjsku po 1867 roku. Wieś Zajki została zapisana jako Żajki, a nazwisko Zajkowski, jako Żajkowski.

niedziela, 14 czerwca 2020

Notatki korycińskie

W ciągu ostatniego roku najwięcej zleceń genealogicznych, które realizowałem dotyczyło terenu parafii rymskokatolickiej w Korycinie. Postanowiłem więc lepiej poznać miejscowości, których nazwy przewijały się wśród odczytywanych dokumentów. Wiosną tego roku odbyłem szereg wycieczek pieszych w okolice Korycina, wędrując w towarzystwie lub samotnie, rozmawiając z napotkanymi ludźmi i zbierając obrazy i wrażenia, których efektem jest poniższy zbiór ciekawostek.
Korycin
Nie sposób pisać o okolicach Korycina, nie przywołując choć w paru słowach miejscowości centralnej, siedziby parafii. Tereny rozłożone na północny wschód od Białegostoku porasta dziś Puszcza Knyszyńska, pozostałość zwartego obszaru leśnego. Osadnictwo rozwijało się głównie na jego obrzeżach. Nie inaczej było z Korycinem, który powstał jako wieś osoczników w XVI wieku pod nazwą Dąbrówka-Kumiałka. Dziś jest to pierwsza większa miejscowość leżąca przy drodze z Białegostoku do Augustowa z charakterystycznymi, widocznymi już z daleka wieżami neogotyckiego kościoła zbudowanego na początku XX wieku według projektu inżyniera Hinza, wyrastającymi nagle przed oczyma kierowcy na horyzoncie pośród niczego.
Korycin czasów dzisiejszych to niewątpliwie gmina, która osiągnęła sukces. Sery z Korycina znane są w całej Polsce. Rzesze turystów przyciąga również Ogólnopolskie Święto Truskawki, odbywające się raz do roku.

Wieś przecina na pół bardzo ruchliwa szosa łącząca Białystok z Augustowem. Strona prawa to widoczne od drogi kościół, wiatrak i bardzo ciekawy XVII-wieczny park plebański rozciągający się za kościołem, odrestaurowany niedawno z funduszy Unii Europejskiej.

Centrum wsi w formie rynku schowane jest zaś za widocznymi z szosy domami po lewej stronie szosy. Znajduje się tam między innymi pomnik truskawkowej panienki, jeden z symboli współczesnego Korycina. Niegdyś mieszkali w nim również Żydzi, ale dziś próżno szukać pamiątek po nich poza jednym miejscem, leżącym na zachód od wsi wśród pól...


Kirkut
Kirkut położony jest po lewej stronie drogi Korycin - Knyszyn w Kolonii Krukowszczyzna. Nie jest łatwo do niego trafić bez podpowiedzi miejscowych. Położony jest bowiem w kępie drzew w środku pola, a przy drodze nie znajduje się żadna tablica informująca o jego istnieniu.

Gdy byłem tam 4 lata temu, znalazłem wśród gęstych krzewów i drzew pozostałości pięciu dawnych macew.






Bombla i jej nabliższe okolice

To jedna z najciekawszych miejscowości dawnej parafii Korycin. Dziś znajduje się we wsi kościół i samodzielna parafia. Jednak parafia ta oficjalnie nie nosi nazwy Bombla, a Marianowo, co może wprawić w konsternację osoby przyjezdne.


Pierwsze próby budowy kościoła w Bombli mieszkańcy podjęli w 1923 roku, wspierani przez korycińskiego proboszcza ks. Antoniego Walentynowicza, tego samego, który po objęciu probostwa w Krypnie, twierdził, że w ogrodzenie kościoła wmurowano resztki sarkofagu Zygmunta Augusta. Właśnie objęcie przez ks. Walentynowicza probostwa w Krypnie w 1933 roku, sprawiło, że kościoła w Bombli przed wojną nie wybudowano. W czasie II wojny światowej Jan Jurkowski ofiarował 5 ha ziemi pod budowę kościoła. Świadczy o tym krzyż pamiątkowy stojący na placu przy kościele.


Rok później mieszkańcy samowolnie zaczęli wznosić drewnianą świątynię. Kościół powstał kilka miesięcy przed erygowaniem parafii przez arcybiskupa Jałbrzykowskiego. Obecny kościół powstał w latach 1986 - 1990. Materiał z dawnego drewnianego kościoła został przeniesiony do Grabówki i dziś w tej podbiałostockiej miejscowości wznosi się świątynia zbudowana z pozyskanego w Bombli drewna.


Ideę zmiany nazwy parafii w Bombli na Marianowo rozpropagował podczas pierwszych misji parafialnych ksiądz Marian Jacewicz

Równie ciekawą sprawą są cmentarze. Dziś w odległości niecałego kilometra znajdują się dwa parafialne cmentarze. Jeden służy pochówkom mieszkańców Bombli oraz okolicznych wsi. Drugi, powstały na gruntach sąsiedniej wsi Przesławka wykorzystywany jest do pochówku mieszkańców tejże wsi. Okazuje się, że historia z dwoma cmentarzami to nie wszystko. W okresie przed erygowaniem parafii  swoje oddzielne miejsce pochówkowe mieli również mieszkańcy nieodległej wsi Stok. Dziś w miejscu tym, znajdującym się po lewej stronie drogi ze Stoku do Bombli, wznosi się krzyż pamiątkowy.


W kolejnej widocznej na powyższym zdjęciu kępie drzew tuż na linii horyzontu swoje pochówki mieli mieszkańcy Bombli. Po powstaniu cmentarza parafialnego szczątki zmarłych z obu miejsc zostały nań przeniesione. Natomiast cmentarz we wsi Przesławka stał się drugim cmentarzem parafialnym.

krzyże i kapliczki przydrożne

Szwendając się po okolicach Korycina napotykałem często krzyże i kapliczki przydroże - świadectwo religijności mieszkańców. Niektóre z krzyży upamiętniają ofiary tragicznych wydarzeń z przeszłości. Poniżej zestawiłem te, które wydają się najważniejsze bądź najciekawsze.

1. Krzyż przydrożny znajdujący się za wsią Dobrzyniówka po prawej stronie drogi do Jasionówki, ufundowany przez Kazimierza Skreczko, polecającego się opiece bożej.
2. Krzyż przydrożny znajdujący się niedaleko od powyżej opisanego przy tej samej drodze. Postawiony w 1902 roku nosi łacińską inskrypcję "O crux ave spes unica salve nos ab omni malo" (W krzyżu nasza jedyna nadzieja obrony przez złem).


3. Kolejny krzyż, postawiony pod lasem przy drodze Dobrzyniówka - Jasionówka upamiętnia osobę zamordowaną przez NKWD w roku 1941. Jak głosi napis na krzyżu "Stanisław Borys, żył lat 22, zginoł tragiczną śmiercią w 1941 r. Prosze o 3 z.m. Zamordowany przez N.K.W.D."  Według blogu "wschody słońca" Stanisław Borys zginął tuż przed wybuchem wojny sowiecko-niemieckiej. Szedł od strony Dobrzyniówki, za pas miał wetkniętą broń, a na wzgórzu stał sowiecki gazik, z którego obserwowano okolicę.  Zwłoki zamordowanego mężczyzny wywieziono do Sokółki do siedziby NKWD i nie wiadomo, gdzie znajduje się rzeczywiste miejsce ich pochówku.


4. Wieś Krukowszczyzna. Przed jednym z domostw stoi krzyż z 1922 roku z następującym napisem: "Przyczyna świętej Panny Maryi i takrze świętej Rozalji. Niech nasz od powietsza broni od gniewu ochroni, 1922 r."


5. Białystoczek, lewa strona drogi do Dobrzyniówki. Krzyż metalowy na kamiennym postumencie z tabliczką "Za duszy wierne zmarłe Stanisława, Katarzyny, Franciszki, całej familii F. M. W. 1881 r."


6. Przenosimy się na prawą stronę szosy Białystok-Augustów. Tuż przy niej na skraju wsi Popiołówka stoi krzyż z 1928 roku. Postawiony został przez rodzinę Kołodko, gdyż napis na krzyżu informuje: "Za dusze zmarłych całej familii Kołodko, 14 maja 1928 r." 


7. Popiołówka to wieś leżącą wzdłuż jednej drogi asfaltowej odchodzącej w prawo od szosy Białystok-Augustów. Wieś zamyka od południa piaszczysta droga zagumienna przy której stoi wyżej opisany krzyż Kołodków. Przy jednej z posesji obok głównej drogi stoi okazały krzyż ufundowany w 1913 roku przez Bronisławę Dondziło. To prawdopodobnie rodzina Aleksandra Karola Dondziło, urodzonego w Popiołówce w 1918 roku, którego dokumenty znajdują się w Kolekcji akt żołnierzy polskich powracających z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w Centralnym Archiwum Wojskowym.


8. Dwa krzyże stojące w zaroślach po lewej stronie drogi Popiołówka-Łomy, tuż za wsią Popiołówka, których przeznaczenie nie jest dla mnie znane. Być może w tym miejscu ulokowano niegdyś miejsce pochówku poległych w kórymś z konfliktów zbrojnych?




9. Grupa trzech krzyży stojących po lewej stronie drogi Łomy - Bombla tuż przed skrzyżowaniem z drogą wiodącą do wsi Zdroje. Jeden z krzyży jest szczególnie interesujący. Pięknie zdobiony, żeliwny - stoi na postumencie kamiennym z nieczytelnym już napisem. Krzyż został jednak odnowiony i jak wskazuje dołączona tabliczka był ufundowany przez rodzinę Jurkowskich w 1884 roku.

 

Drzewo z którym sąsiadują krzyże  jest usiane starszymi i zupełnie nowymi tykłami, czyli tabliczkami wotywnymi.





10. Kolejny krzyż znajdujący się po prawej stronie drogi Łomy-Bombla postawiony został dla upamiętnienia żołnierza Armii Radzieckiej, urodzonego w 1925 roku w Żytomierzu, a poległego 1.08.1944 roku Wasyla Sokorczuka.


11. Kolejny krzyż postawiony w 1943 roku we wsi Bombla - drewniany, z pięknie wykończonymi ramionami, udekorowanymi metalowymi krzyżykami kowalskiej roboty przypomina zdobione krzyże autorstwa Piotra Radkiewicza z Okopów, których jeszcze wiele można znaleźć między Augustowem, a Korycinem.


12. Bombla. Przy jednej z posesji stoi krzyż upamiętniający urodzonego w Bombli w 1919 roku Piotra Sakowicza, żołnierza I Armii Wojska Polskiego, który zginął przy wyzwalaniu Warszawy.


13. Bombla. Przy jednym z opuszczonych drewnianych domów stoi zniszczony już krzyż ufundowany w początku XX wieku przez Jana Jurkowskiego.


14. Bombla może poszczycić się wieloma ciekawymi krzyżami przydrożnymi. Kolejny z 1920 roku nosi napis "Za dusze Michaliny, Jana i za całe rodzine postawiony 31 lipca 1920 r. Fundator Wincenty Piktel."


15. Na skraju wsi Bombla w kierunku na Przesławkę ufundowany przez Bonawenturę Szczebiota w 1910 roku znaajduje się krzyż żewliny na postumencie kamiennym. Szczebiotowie byli kowalami w Stoku, a mnie ciekawi czy Bonawentura Szczebiot był z nimi rodzinnie powiązany.


16. Już za Bomblą w kierunku Przesławki tuż przy drodze stoi kolejny krzyż przydrożny z początku XX wieku, ufundowany przez zmarłego 12 sierpnia 1901 roku w wieku 86 lat, Wawrzeńca Siedleckiego


17. Na łuku drogi Bombla-Przesławka po jej lewej stronie stoi drewniana kapliczka, być może poświęcona św. Janowi Nepomucenowi. Być może, gdyż wnętrze kapliczki jest puste.



18. Ciekawa murowana kapliczka zwieńczona metalowym krzyżem stoi w samej Przesławce. Jak informuje data, wybudowano ją w 1922 roku.




19. Przenieśmy się nieco bliżej szosy Białystok-Augustów, w kierunku wsi Brody. Przy drodze między szosą do Augustowa, a wsią Brody znajdują się trzy ciekawe obiekty. Pierwszym z nich jest krzyż poświęcony Stanisławowi Sojko, zamordowanemu w 1944 roku w wieku 27 lat.




20. Kolejnym ciekawym obiektem jest murowana biała kapliczka św. Jana Nepomucena. Wmurowany w podstawę kapliczki kamień nosi datę 1896 lub 1846.


21. W bezpośrednim sąsiedztwie Brodów znajdują się dwa krzyże, z których mniejszy nosi tabliczkę z napisem "Pamiątka za dusze zmarłych całej rodziny Dąbrowskich. Fundator B. Dąbrowski w roku 1929 10 s."
 


22. Murowana kapliczka z wnękami, ale bez informacji o fundatorach stoi na skraju wsi Brody w kierunku Bombli.


23. Stok. Trzy krzyże stojące na skraju wsi w kierunku Bombli. Pierwszy z prawej, współczesny stylizowany na krzyże wykonywane przez Piotra Radkiewicza z Okopów.

 
24. Brzozówka Strzelecka. Tuż nad rzeką Brzozówką, stanowiącą niegdyś granicę między Koroną, a Wielkim Księstwem Litewskim, już za wsią stoi drewniana kapliczka - niestety pusta. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że kiedyś mieściła figurę świętego Jana Nepomucena. Takie kapliczki stawiane były bowiem przy ciekach wodnych.


25. Tuż przed wsią Łapczyn, idąc od strony Przesławki, nie sposób nie zauważyć murowanej kapliczki z 1960 roku, ufundowanej przez Józefa i Juliana Chorążych


26. Kolejny ciekawy obiekt spotkamy po przeciwnej stronie drogi, przed zakrętem, za którym widać już domostwa wsi Łapczyn. Krzyż prawie opiera się o pokrytą papą ścianę opuszczonego domu. Kiedyś był opisany, dziś napis ten jest niemal zupełnie zatarty.


27. W Łapczynie najciekawszym wydaje się być krzyż niedawno odnowiony, o następującej inskrypcji "Za dusze rodziców Michaliny i całej familji. Fundator Feliks Filipowicz prosi przechodnia o zdrować Maria.


28. Na jednym z łapczyńskich podwórek stoi pochylona kapliczka. Czy była poświęcona św. Janowi Nepomucenowi, czy innemu świętemu, nie potrafię powiedzieć. Jej stan wskazuje, że wkrótce może zniknąć z krajobrazu wsi.




To tylko wybrane ciekawostki fragmentu terytorium XIX-wiecznej parafii Korycin. Myślę, że inne jej zakamarki mogą skrywać sporo podobnych ciekawostek.

sobota, 23 maja 2020

Jak to z tymi Tudorami w Chmielowie było - raz jeszcze

Niespełna 6 lat temu zastanawiałem się skąd przybyli Tudorowie do Chmielowa. Okazją ku temu był Inwentarz Starostwa Sandomierskiego z 1750 roku, który miałem okazję wówczas przeglądać. Nazwiska Tudor w nim nie znalazłem, co skłoniło mnie do wysnucia wniosku, że Tudorowie przybyli do Chmielowa między 1753, a 1850 rokiem. Później, gdy uzyskałem dostęp do wszystkich zachowanych ksiąg metrykalnych z Chmielowa, wiedziałem już, że na pewno mieszkali w Chmielowie w roku 1786. Ale co zdarzyło się między rokiem 1750, kiedy spisywano wspomniany inwentarz, a rokiem 1786, kiedy odnalazłem wzmianki o Tudorach w Chmielowie w księgach metrykalnych?

Ostatnie miesiące na skutek szalejącej pandemii COVID-19 sprzyjały nadrabianiu różnych zaległości książkowych. W moje ręce trafiła książeczka wydana przez Jadwigę Muszyńską za pośrednictwem Wydawnictwa Akademii Świętokrzyskiej w roku 2007,  zatytułowana "Rewizja spustoszenia od wojsk i ludzi pod Sandomierzem zgromadzonych w roku 1606 spisana."

Jak napisano w przedmowie do książki, wspomniana rewizja jest unikatowym w skali kraju źródłem - rejestrem strat poniesionych w wewnętrznych potyczkach wojennych w okresie staropolskim. Zachowały się trzy rejestry zniszczeń spowodowanych wojną domową z lat 1606-1608: starostwa sandomierskiego, korczyńskiego oraz ekonomii kozienickiej. Opracowana rewizja jest edycją rejestru sporządzonego po wojnie domowej z lat 1606-1608 zwanej rokoszem Zebrzydowskiego dla starostwa sandomierskiego właśnie. Książka zawiera więc pełnomocnictwo króla Zygmunta III Wazy dla rewizorów do zinwentaryzowania strat w starostwie, odezwę do mieszkańców starostwa nakłaniającą do dobrej współpracy z rewizorami w trakcie spisywania strat oraz sam dokument rewizji, czyli listę mieszkańców każdej wsi należącej do starostwa oraz straty przez każdą wieś poniesione.  Zaletą książki są przypisy dotyczące przynależności parafialnej oraz pierwszych znanych wzmianek źródłowych dotyczących każdej ze wsi oraz alfabetyczny indeks osób na jej końcu.

Jest w spisie i interesująca mnie wieś Chmielów, która powstała w 1366 roku na skraju Puszczy Sandomierskiej nad Wisłoką. W 1629 roku należała do parafii Miechocin. Było w  niej wtedy 57 kmieci na 19 łanach, 34 łowców na 14 łanach, rzemieślnik i młyn.

W  roku 1606 podobnie jak w roku 1750 nie odnotowano w Chmielowie nikogo o nazwisku Tudor. Z interesujących mnie nazwisk pojawiło się Motyka - mieszkali we wsi Tomasz Motyka, Szczepan Motyczka i Adam Motyczka oraz Drabik - mieszkał wówczas w Chmielowie bowiem Maciej Drabik.

Ale na terenie starostwa nazwisko Tudor występowało. Maciek Tudor i Janek Tudor mieszkali we wsi Tuszow. Obecnie w miejscu dawnego Tuszowa mamy wsie Tuszów Mały oraz Tuszów Narodowy. Ten drugi leży w odległości 26 km od Chmielowa. Czy Tudorowie pojawili się w Chmielowie z tego właśnie kierunku? Oto jest pytanie. Może kiedyś uda się na nie odpowiedzieć.

poniedziałek, 18 maja 2020

Kalendarium historyczne Krzyżownik

Pełny tytuł książki brzmi "Kalendarium historyczne Krzyżownik - Smochowic -Sytkowa 1388 - 2015". Jej autorem jest Andrzej Czarnecki, a wydana została w 2015 roku w Poznaniu.  Jest to kompendium wiedzy o tej części Poznania, która obejmuje dawną wieś Krzyżowniki,  a także tę jej część, której w 1947 roku nadano nazwę Smochowice.

Główna część książki jest mało interesująca dla mnie. Pradziadek Józef Paczkowski, który urodził się w Krzyżownikach w roku 1888 trafił później do Bottrop w Nadrenii Westfalli, gdzie w 1914 roku zawarł związek małżeński z Józefą Kurosińską z Uzarków. Po powrocie do Polski w 1918 roku zamieszkał na Jeżycach i można powiedzieć, że od tego momentu związki Paczkowskich z Krzyżownikami ulegały stopniowemu osłabieniu, aby ulec prawie całkowitemu zerwaniu po II wojnie światowej. 

Ale wcześniej moi przodkowie Paczkowscy mieszkali w Krzyżownikach przynajmniej od drugiego dziesięciolecia XIX wieku, jeśli nie dłużej, dlatego też tak interesująca dla mnie była mniej obszerna część pierwsza książki, zawierająca kalendarium historyczne Krzyżownik od  pierwszej wzmianki w roku 1388 do 2014 roku.

W kalendarium tym trzykrotnie wymieniony został bowiem Tomasz Paczkowski, mój antenat sprzed sześciu pokoleń.

Pierwsza wzmianka dotyczy roku 1813. Wtedy bowiem zmarł Andrzej Paczkowski z Krzyżownik, pozostawiając po sobie wdowę z trojgiem dzieci  na 1/4 huby roli; opiekował się nimi brat zmarłego Tomasz Paczkowski.

Skądinąd wiadomo, że wdowa ta to Jadwiga Paszkowska (Paczkowska) z Brzezińskich - późniejsza żona Tomasza.

W końcu lat 40-ych XIX wieku, tuż przed śmiercią, Tomasz Paczkowski odgrywał ważna rolę w  życiu Krzyżownik. W 1848 roku po śmierci S. Taysnera został bowiem sołtysem Krzyżownik, a ostatnia wzmianka w książce dotyczy jego śmierci w roku 1850.

Historia Krzyżownik nakreślona w kalendarium jest równie ciekawa. Przez kilkaset lat, aż do roku 1838 Krzyżowniki były bowiem własnością  Zakonu Maltańskiego. Do dziś w Poznaniu nieopodal jeziora Malta znajduje się kościół pw. św. Jana Jerozolimskiego, wybudowany w pierwszej połowie XIII wieku przez joannitów właśnie. Ale to już temat na inną opowieść...


Dziękuję Piotrowi Stacheckiemu za zwrócenie uwagi, że książka została wystawiona na Allegro.