piątek, 23 października 2026

Szloma i Ester Nejmarkowie z Łomży

Gdy przygotowywałem się do ostatniej genealogicznej wycieczki, której celem była Łomża, dysponowałem jedynie odpisem aktu ślubu Szlomy Nejmarka i Ester Wołowicz z 1933 roku. Ślub miał miejsce latem, 16 czerwca. Poza datą i danymi nowożeńców podano również nazwiska rodziców: Moszk Nejmark i Rywka ze Śniadowiczów oraz Izrael-Mejer Wołowicz i Leja Rywka. Przygotowywałem się do wycieczki, gdyż do Polski po raz pierwszy w życiu przylatywała córka Szlomy i Ester wraz z kuzynką (córką siostry Ester, Tobii)!


W "Księdze Pamięci Gminy Żydowskiej w Łomży", której polskie wydanie zawdzięczamy Łomżyńskiemu Towarzystwu Naukowemu im. Wagów można znaleźć informację o tym, że Mosze Nejmark był działaczem i inicjatorem Związku Kombatantów Żydowskich w roku 1934 oraz, że pracował w kierownictwie nowego szpitala żydowskiego w Łomży. Pierwszy żydowski szpital w tym mieście powstał w drewnianym budynku w roku 1857. Ten drugi, zwany nowym, powstał w sąsiedztwie starego szpitala w budynku murowanym w roku 1897, nieopodal synagogi. Rywka Nejmark, żona Mosze działała w łomżyńskim towarzystwie Chewra Kadisza. Zajmowała się czyszczeniem zwłok zmarłych kobiet przed ich pochówkiem na cmentarzu żydowskim.

W Księdze adresowej powiatu łomżyńskiego z lat 1919-1939 opracowanej przez wspomniane wyżej towarzystwo nie ma informacji o rodzinach Nejmarków i Wołowiczów. Wiadomo natomiast, że Wołowiczowie mieszkali w Łomży przy ulicy Dwornej 2.

Dzień październikowy, gdy spotkaliśmy się w lobby łomżyńskiego hotelu Gromada nie należał pogodowo do tych wymarzonych. Było jesiennie, nie padał deszcz, niebo było zachmurzone. Zawiewał za to nieprzyjemny zimny wiatr. Jednak wszystkim nam udzielał się entuzjazm. Rozpoczęliśmy od wizyty w łomżyńskim archiwum, po to aby odnaleźć oryginalny akt ślubu Szlomy i Ester, a także w miarę możliwości i ochoty spróbować odnaleźć inne dokumenty.


Szloma Nejmark w 1933 roku był kawalerem, stałym mieszkańcem Łomży, ale miał już 35 lat. Estera Wołowicz była 32-letnią panienką, i tu spotkała mnie pierwsza niespodzianka - była stałą mieszkanką Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej zamieszkałą w Ameryce.

- To Ester przybyła z Ameryki do Łomży, aby wziąć ślub ze Szlomą? W jaki sposób się poznali?  - zapytałem.

- Spotykali się już wcześniej. Gdy Ester emigrowała, matka Szlomy poprosiła ją, żeby wróciła, aby poślubić Szlomę i ta dotrzymała obietnicy.

W dokumencie tym podano również nazwisko panieńskie matki Estery - Dołowicz.

Odaleźliśmy również akt urodzenia Estery, który zarejestrowano w księdze urodzeń w 1901 roku. Akt urodzenia Szlomy Nejmarka zarejestrowano zaś w roku 1911, mimo, że ten urodził się w roku 1898. W dokumencie tym zapisano, że Moszek Nejmark - ojciec Szlomy w roku 1911 miał 54 lata i był właścicielem łaźni w Łomży.

Z archiwum pojechaliśmy do historycznej dzielnicy żydowskiej.

Budynek nowego szpitala żydowskiego został zniszczony przez Niemców w roku 1940, ale odbudowany po wojnie służy dziś jako siedziba III Liceum Ogólnokształcącego. Jest to jeden z nielicznych reliktów architektonicznych pozostałych po społeczności żydowskiej Łomży.


Innym jest budynek dawnej mykwy przy ulicy Zamiejskiej 6. Po 1989 roku pełnił funkcję hotelu. Dziś niszczeje.


Czy to ta łaźnia należała do Moszka Nejmarka? Podejrzewam że nie. Henryk Sierzputowski pisze w swym artykule "Dawne łomżyńskie kościoły, domy modlitwy i cmentarze", że "przy zbiegu ulic Senatorskiej i Szkolnej Żydowska Gmina Wyznaniowa wzniosła na użytek szpitala synagogę. Obok mieściła się łaźnia („mykwa”), z pomieszczeniami do modlitw i uroczystego hebrajskiego ceremoniału obmycia zmarłego. Inne znaczące zabudowania skarpy to żydowskie szkoły wyznaniowe stopnia podstawowego, średniego i wyższego dla rabinów, zwane „Talmud – Tora” oraz budynki gospodarcze. Wszystkie te obiekty, chociaż solidnie murowane z czerwonej cegły, uległy (oprócz budynku szpitala) zniszczeniu podczas II wojny światowej."

Podejrzewam więc, że Moszek Nejmark mógł być właścicielem tejże mykwy przyszpitalnej, a Rywka - jego żona mogła zajmować się w tym budynku obmywaniem ciał zmarłych kobiet i przygotowywaniem ich do pochówku.

Na obiad poszliśmy do baru "Smakosz". Bardzo lubię to miejsce położone nieopodal archiwum. Poza smacznym domowym jedzeniem i bardzo miłą obsługą jest tam jeszcze coś. Czasem, gdy wracam z archiwum, idę do Smakosza, zamawiam obiad, schodzę po schodkach na dół i zanurzam się w pracy przy laptopie. Jestem odizolowany od szumu ulicy, mam miejsce, aby rozłożyć swe rzeczy. Tam też w czasie wycieczki miałem okazję zapoznać się ze zdjęciami rodzinnymi rodziy Nejmarków. I oniemiałem. Szloma i Ester znali się bardzo długo przed ślubem. Szloma Nejmark brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej i tuż przed podróżą na front litewsko-białoruski wysłał do Ester zdjęcie przedstawiające pięciu mężczyzn, z których trójka ubrana jest w uniformy wojskowe. Jednym z nich po prawej stronie jest Szloma. Na odwrocie zdjęcia zapisano: "W dowód pamięci dajemy wspólnie naszą fotografię dla Estusi przed moim wyjazdem na front Litewsko-Białoruski. Dnia 10.04.1920." Zdjęcie wysłane zostało do Ester prawdopodobnie dopiero 10.07.1922 roku z Łomży. Jeśli tak, to gdzie była wtedy Ester?



Kolejne zdjęcie przedstawia już samego Szlomę. Zdjęcie wykonano w łomżyńskim atelier fotograficznym "Bernardi" prowadzonym przez Leona Jasienowskiego, o czym świadczy ślad pieczęci zakładu. Towarzyszy mu następujący napis na odwrocie:

"W dowód pamięci daję swoją podobiznę E.W. podczas przepędzania I-szy urlop w Łomży. Dnia 15.10.1920." I tu również zapisano drugą datę: Łomża, dnia 18.09.1922. Czyżby Estera była wówczas poza Łomżą?



Miałem okazję zobaczyć również podobiznę Estery. Fotografię wykonano również w atelier "Bernardi", a na odwrocie zapisano "Neumarku - Estera. Łomża, 16.08.1921."



Gdy oglądałem te zdjęcia podczas oczekiwania na obiad w Smakoszu, myślałem, że Ester już na początku lat 20-ych wyjechała do Stanów Zjednoczonych, a Szloma czekał na nią przynajmniej 12 lat, aby móc powiedzieć "tak" przed rabinem łomżyńskiej synagogi. Być może Estera była w Ameryce w roku 1922 i później wróciła. W zaciszu domowym, już po wycieczce, znalazłem ją na liście pasażerów statku "George Washington" wyruszającego z Bremy do Ameryki w grudniu 1925 roku.


Naczekali się młodzi tak czy inaczej, gdyż ślub miał miejsce dopiero 7 lat po wyjeździe Estery do Ameryki. A dziś, tyle epok historycznych później, dzięki córce Szlomy i Ester miałem niezwykłą okazję zanurzyć się w tej historii.

poniedziałek, 28 września 2026

Morderstwo flisaka pod Łomżą

W numerze 38 Gazety Świątecznej z 1891 roku ukazał się taki oto artykuł:

"Zbrodnia się nie ukryje.

Niejaki Józef Harzewski trudniący się od lat wielu spławianiem drzewa, płynąc niedawno jako retman rzeką Narwią, zatrzymał się na odpoczynek w pobliżu Łomży. Tu w nocy rabusie jacyś w liczbie dwunastu podpłynęli do tratwy, związali śpiących flisaków i zażądali od retmana pieniędzy. Harzewski oddał wszystko, co miał, myśląc, że w ten sposób życie ocali. Zbóje jednak zamordowali go, pewnie z obawy, żeby ich nie wydał. Pomimo to, trafiono prędko na ślad łotrów i sedmiu już ujęto, a więc i pozostali pewnie się nie ukryją."


Akt zgonu Józefa Chorzowskiego (nie Harzowskiego) został zarejestrowany w aktach stanu cywilnego parafii rzymskokatolickiej w Łomży pod numerem 257. Zapisano, że Józef zmarł w Łomży 17 lipca 1891 roku w wieku 51 lat o godzinie 10 wieczorem. Był austriackim poddanym, zamieszkałym na stałe w Warszawie, synem Mikołaja i Julianny Chorzowskich. Pozostawił po sobie żonę Katarzynę z Kyrców.


Zaciekawiło mnie, skąd konkretnie mógł pochodzić Józef Chorzowski vel Harzewski. Być może ktoś prowadzi badania genealogiczne tej rodziny i nie spodziewa się, że aktu zgonu jednego z jej członków należy szukać w Łomży.

Wszystko wskazuje na to, że Józef Harzowski urodził się w Zabierzowie Bocheńskim w roku 1840 w obecnym województwie małopolskim w rodzinie Mikołaja Harzowskiego i Julii z Markowiczów. W roku 1866 poślubił w Mikluszowicach Katarzynę Hyrc, z którą miał przynajmniej dwóch synów, Józefa Jana urodzonego w roku 1867 i Jana urodzonego w roku 1873.

czwartek, 17 września 2026

Stefan Stępień, Poleski Dziennik Wojewódzki, Urząd Miar

Wiele lat temu, około dwudziestu paru, opowiadała mi mama, która z kolei słyszała to od swojej mamy, że pradziadek Stefan Stępień pracował w Pińsku w Urzędzie Miar przez jakiś czas. Ale kiedy to było i przez jaki okres dokładnie, tego mama nie wiedziała.

Na odpowiedni zapis natknąłem się zupełnie przypadkiem, przeglądając roczniki Poleskiego Dziennika Wojewódzkiego, pismo urzędowe wydawane przez Poleski Urząd Wojewódzki w Brześciu. W numerze 7 konkretnie z 2 kwietnia 1931 roku. Zapisano, że w miejscowym Urzędzie Miar w Pińsku zwolniono Stefana Stępnia, kontrolera robót legalizacyjnych XV grupy uposażenia na podstawie punktu 7 zawartej z nim umowy służbowej.


czwartek, 6 sierpnia 2026

Antoni Godlewski i Jakub Krzyżewski - pogorzelcy z Brańska

W łączonych numerach 19/29 z 17/29 maja 1887 roku i 21/22 Gazety Świątecznej z 23 maja/5 czerwca 1887 roku ukazały się następujące artykuły:

"Brańsk. Miasteczko nad rzeką Nurcem w Bielskim powiecie, nawiedzone było niedawno wielkim ogniem. Dnia 12-go maja spaliło się tam wieczorem 21 domów, 40 zabudowań gospodarczych, duży skład drzewa i śpichrz mieszczący kilkaset korcy zboża. Większa część budowli nie była wcale ubezpieczona, więc mieszkańcy mają straty bardzo wielkie. Pożar rozpoczął się od jednej stajni, gdzie jak domyślają się, ktoś papierosem ogień zaprószył."

"Różności z listów.

W pożarze miasteczka Brańska, o którym donosiliśmy przed tygodniem, najwięcej ucierpieli Jakób Krzyżewski, starszy cechu, i Antoni Godlewski, którzy pozostali bez chleba. Reszta spalonych domów należała do starozakonnych. Wkrótce po tym ogniu, bo w dniu 28 maja, Brańsk znowu nawiedzony został pożarem i spłonęło tam sześć dużych budowli gumiennych. (według listu St. Błaszyńskiego)"


Zaciekawiło mnie kim była ta dwójka chrześcijan, których domy spaliły się w Brańsku w roku 1887 i jak potoczyły się ich dalsze losy.

Okazało się, że w Brańsku w tym czasie mieszkał tylko jeden Antoni Godlewski i jeden Jakub Krzyżewski, pasujący do opisu.

Antoni Godlewski pochodził ze wsi Kramkowo w parafii nurskiej. Był synem Jana Godlewskiego i Joanny z Tymińskich, urodzonym około 1837 roku. W roku 1862 w kościele w Brańsku poślubił Józefę Stocką, urodzoną około 1843 roku, córkę Marcina Stockiego i Anny z Sakowiczów.


Jakub Krzyżewski z kolei pochodził z Budlewa, gdzie urodził się około 1825 roku. Był synem Bartłomieja Krzyżewskiego i Małgorzaty z Rutkowskich. W roku 1845 poślubił w Brańsku Mariannę Budlewską urodzoną około 1825 roku w Gawinach, córką Jakuba Budlewskiego i Apolonii z Krassowskich.


W roku 1887, kiedy 21 domów spłonęło w Brańsku, Antoni Godlewski miał około 50 lat, a Jakub Krzyżewski około 62 lat. Byli więc już dość wiekowymi mężczyznami. Obaj żyli jeszcze dość długo, a Jakub dożył sędziwego wieku.

Antoni Godlewski zmarł w Brańsku w 1901 roku pozostawiając żonę Józefę, syna Konstantego i córkę Mariannę.


Jakub Krzyżewski przeżył małżonkę o 6 lat. Zmarł w Brańsku w 1911 roku pozostawiając trzech synów, Leonarda, Franciszka i Michała.