niedziela, 20 stycznia 2019

(Po)dworkowo

Echa 1905 roku

17 kwietnia według kalendarza juliańskiego, a 30 kwietnia według kalendarza gregoriańskiego roku 1905, car Mikołaj II wydał ukaz o wzmocnieniu zasad tolerancji religijnej. Wpływ na liberalizację przepisów miała przegrana wojna z Japonią, a także strajki robotnicze, nazwane później Rewolucją 1905 roku. Istotną częścią ukazu był dekret o wolności religijnej, który stwierdzał między innymi "Przejście prawosławnego do innego wyznania religijnego chrześcijańskiego byłoby w przyszłości wolne od obostrzeń prawa." W pewien sposób kończył walkę caratu ze skutkami unii brzeskiej 1596 roku, na mocy której powstała unia kościelna pomiędzy kościołem prawosławnym, a kościołem katolickim na obszarze Rzeczypospolitej. Po upadku państwa na terenie ziem odebranych Rzeczypospolitej i włączonych do Imperium Rosyjskiego carat zlikwidował unię w roku 1839, natomiast na terenie Królestwa Kongresowego w roku 1875. Ukaz tolerancyjny 1905 pozwalał byłym unitom, zapisanym w księgach cerkwi prawosławnej na opuszczenie prawosławia i przejście do innego kościoła chrześcijańskiego. W Królestwie Kongresowym wielu byłych unitów porzucało prawosławie i przechodziło do kościoła katolickiego.

***

Końcówka roku. Wyprawę sylwestrową rozpoczynamy od wsi Nowe Leśne Bohatery i Stare Leśne Bohatery. Wioski leżące wzdłuż równoległych do siebie dróg leżą tuż za południową rubieżą Puszczy Augustowskiej, przy granicy białoruskiej. Można powiedzieć, że tu wciąż, mimo rozdzielenia granicą, zaznacza się wpływ nieodległego Grodna. Na pobliskich wzniesieniach widać betonowe bunkry dawnej linii Mołotowa. Na terenach Grodzieńszczyzny właśnie byli unici masowo opuszczali cerkiew prawosławną. Jak ważnym wydarzeniem był ukaz tolerancyjny dla miejscowej ludności świadczą grupy trzech krzyży stojące na skraju obu wsi. Dwa boczne, wysokie drewniane, a w środku murowany z napisem wyrytym w kamieniu "Za zdrowie c. wsi. Na pamiątką Tolerancji Religijnej 14 września 1905 r."




Spoglądamy jeszcze przez chwilę na ładnie zdobiony szczyt drewnianego domu i ruszamy w kierunku terenów rozciągających się pomiędzy Nowym Dworem, a Kuźnicą Białostocką.


**************************************
Dworki, folwarki, PGRy

Nigdzie indziej na Podlasiu nie napotkamy tylu pozostałości dawnych dworów, folwarków, majątków ziemskich, w które obfitowała Grodzieńszczyzna. W Zajzdrze natykamy się na ruiny dawnych zabudowań folwarcznych należących w XIX wieku do rodziny Zieniewiczów, a stanowiących część dóbr Sternejki. Kamienna ściana z gniazdem bocianim na szczycie wygląda bardzo urokliwie. Nieopodal znajduje się opuszczony dom służby folwarcznej, w którym walają się resztki dawnego wyposażenia. - Tu i karczma żydowska była. - dowiedzieliśmy się od napotkanych mieszkańców.



Nieopodal, w odległości niespełna 3 km znajduje się Krzysztoforowo. W roku 1715 były to niewielkie dobra szlacheckie należące do Franciszka Petelczyca. Później weszły w skład dóbr sidrzańskich, stanowiąc jeden z ich folwarków. Po 1816 roku, Krzysztoforowo nabyła rodzina Kułakowskich. Wówczas siedziba dworska została rozbudowana. Na górnym tarasie wzniesiono drewniany dwór, poprzedzony podjazdem. Cały górny taras zaś i teren sąsiadujący ze stawami zajmował ogród ozdobny, przecięty dwiema alejami lipowymi. W roku 1865 córki Włodzimierza Kułakowskiego zmuszone zostały ukazem carskim do sprzedaży dworu Rosjaninowi Mikołajowi Szmidtowi. Później Krzysztoforowo kilkakrotnie zmieniało właścicieli, nigdy nie odzyskując dawnej świetności. Upadek przypieczętował okres komunizmu w Polsce. Dziś zabudowania pofolwarczne i popegeerowskie straszą oko przypadkowego bywalca.


Tuż za wsią Bierniki położonej na zachód od Krzysztoforowa znajduje się kolejne historyczne miejsce, związane w dworem Wańkowiczów, dalszych krewnych Melchiora Wańkowicza, zwane Mikielewszczyzną. Obecnie na terenie dawnej posesji dworskiej znajdują się nowe zabudowania stylizowane na dwór, jednak nieopodal na wzgórzu można odnaleźć ukryte wśród krzewów ruiny dawnego dworu Wańkowiczów, a także resztki dawnych alei.



Największą perełką ziem leżących między Nowym Dworem, a Kuźnicą Białostocką jest jednak najstarszy na Podlasiu pałac wzniesiony w 1610 roku w Pawłowiczach przez Pawła Wołłowicza, syna Hieronima Wołłowicza. Pałac można oglądać jedynie zza płotu otaczającego budynek, stojąc przy końcu pięknej alei doń prowadzącej. Niszczejący budynek pałacu z zachowanymi elementami z epoki renesansu stoi opuszczony i sprawia przykre wrażenie. A jeszcze w latach 90-ych znajdowała się w nim szkoła.
Z terenów tych pochodzi piękny drewniany budynek dworu z Bobry Wielkiej, dziś stanowiący jeden z najpiękniejszych eksponatów Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej w Osowiczach.
My wracamy późnym popołudniem do Ludomirowa, do chłopskiej chaty wybudowanej na terenie dawnego majątku  Ludomirowo, którego założycielem był Ludomir Gąssowski, który z kolei otrzymał część majątku Andrzejewo od ojca Wiktora Gąssowskiego, powstańca styczniowego. Jeszcze dziś możemy napawać się pięknem drzewostanu dawnych alejek dworskich.

Poeta Jan Krzysztof Piasecki, dzisiejszy gospodarz tego miejsca taki pisze o tym miejscu w zbiorku "To tylko ślady":

"Po wojnie dwór się dostał Janowi
z Marianną dom rozebrali
sklecili obok koślawy
ona sklep prowadziła we wsi
on piękny jak hollywoodzki amant brylował w okolicy
na starość osiadł w bloku w Sokółce, umarł z tęsknoty."
***************************************
Kurpie na Grodzieńszczyźnie
W okresie międzywojennym władze postanowiły zagospodarować wielki obszar rozciągających się na wschód od wsi Zajzdra i jeszcze za Wołyńcami nieużytków zwany Dubnicą. W tym celu sprowadzono osadników z przeludnionej Kurpiowszczyzny. Kurpie rozbierali swe drewniane zabudowania, numerowali, ładowali na fury i przewozili do kolejki wąskotorowej w Łysych. Następnie w Łomży przeładowywali swe porozbierane domostwa na kolej szerokotorową, aby w Kuźnicy Białostockiej wyładowywać je na furmanki i przewozić do Dubnicy. Początkowo mieszkali w szałasach, budując zabudowania gospodarcze, aby w dalszej kolejności zamieszkać w swych przewiezionych z daleka chatach. Pisał o tym Józef Rybiński w swej książce "Słońce na miedzy":

"Początkowo bardzo nieufnie przyglądaliśmy się przybyszom. No cóż, ludzie, jak to ludzie, nawet do nas podobni, tylko, że po swojemu to oni tak dziwnie rozmawiali. Śmiesznie brzmiały ichnie psiwo, kobzity, kunie. Ale zupełnie po ludzku, zawsze pierwsi, czapkę zdejmowali, <> mówili i uśmiechali się przyjaźnie."

"[...]Kurpiów zaś dziwił nasz przeciągły, śpiewny akcent i naleciałości językowe: rosyjsko-białoruskie. Szybko nauczyli się tańczyć naszą polkę-galopkę, a my ich piękne ludowe tańce. Okazało się, że zupełnie sympatyczni są ci Kurpie. Różnili się jednak od nas jakąś żywiołowością w poczynaniu, jakąś sympatyczną innością w obejściu..."

Podczas okupacji Niemcy wysiedlili Kurpiów z Dubnicy, zabudowania zniszczyli i zrównali z ziemią.

Dziś jest to teren leżący od kilkuset metrów do kilku kilometrów od granicy polsko białoruskiej. Udało nam się zobaczyć jeden odnowiony dawny dom kurpiowski i jeden wciąż pusty. Z jednej strony przykre wrażenie sprawiają ruiny dawnych zabudowań gospodarczych oraz resztki drzewostanu przedwojennego. Z drugiej strony krzyż postawiony w 1931 roku na pamiątkę osadnictwa kurpiowskiego, dziś stojący o rzut kamieniem od granicy państwowej, świadczy że pamięć trwa.





Wracając z terenów dawnej Dubnicy, zauważamy przy drodze niezwykły krzyż o następującym napisie: "W tym miejscu w l. 1944-1948 przebiegała narzucona przez aliantów granica między Polską, a ZSRR. 24.05.1948 - Faustyn Zysk - mieszkaniec pobliskiej Dubnicy - został uprowadzony z własnego gospodarstwa przez sowieckich żołnierzy i zamordowany w Rosji."



*************************************

Nowy Dwór i cmentarze
Nowy Dwór, dziś większa wioska, położona niedaleko granicy, odcięta od szlaków komunikacyjnych to miejsce, przez które przetaczała się kiedyś wielka historia. Już w 1504 roku książę litewski Aleksander ufundował tu kościół. Dzierżawili Nowy Dwór później Glińscy i Sapiehowie, królowa Bona podporządkowała miejscowemu dworowi część Puszczy Grodzieńskiej, zwaną Puszczą Nowodworską. Prawa miejskie uzyskał w 1578 roku. Okres upadku zapoczątkował potop szwedzki, później dokonały swego zarazy drugiej połowy XVII wieku i początku wieku XVIII. Nie pomogło miasteczku osadnictwo żydowskie, wzrastające zwłaszcza od wieku XVIII. Prawa miejskie Nowy Dwór utracił ostatecznie w roku 1934. Dziś nie ma śladu po Żydach w Nowym Dworze. Miejsce po synagodze i kirkucie potrafią wskazać starsi mieszkańcy. W parku, który zajmuje miejsce dawnego rynku pusto, jedynie przed mszą świętą w kościele o metryce XVI-wiecznej, aczkolwiek wielokrotnie przebudowywanym, parkuje tu więcej samochodów. Większy ruch panuje też przed Lewiatanem po przeciwległej stronie położonym, gdzie kiedyś mniej więcej stała synagoga. Jest tu też restauracja o dumnie brzmiącej nazwie "Nowy Jork".


Bardzo ciekawe są cmentarze katolicki i położony w pobliżu prawosławny z wieloma starymi nagrobkami.

Pierwszy godzien uwagi nagrobek żeliwny stoi tuż za budynkiem kościoła i poświęcony jest Józefowi Eynarowiczowi zmarłemu 19 marca 1845 roku, obywatelowi ziemskiego powiatu sokólskiego.


Na cmentarzu katolickim centralne miejsce zajmuje kaplica grobowa rodu Eynarowiczów, właścicieli dóbr Kudrawka, ale też posiadających opisywany na tym blogu wcześniej folwark w Sidrze.


Pochowani są w niej Tadeusz Eynarowicz (1848-1902), Kazimierz Eynarowicz (1846-1908), Wincenty Eynarowicz (1809-1856) i Teodora Eynarowicz z Borowiczów (1816-1861).

Zamieszczam tu zdjęcia tylko niektórych ze starych nagrobków z cmentarza katolickiego.


nagrobek Kazimierza, Rozalii i Konstancji Rodziewiczów
nagrobek Wincentego Bołkuna i Anastazji Bołkun



nagrobek Antoniego Kuca, zmarłego w 1878 roku i jego rodziny

 nagrobek Jana i Anny Czerepuchów



nagrobek Anny Boguszy z Sajkowskich (1869-1903) i Stefana Boguszego (1861-1923)


nagrobek Antoniego i Magdaleny Hawrylików z 1879 bardzo przypomina wzornictwo żeliwnych nagrobków z huty Karola Brzostowskiego  w Sztabinie.
Zarówno na katolickim, jak i prawosławnym cmentarzu można takich nagrobków odnaleźć sporo.


nagrobek Macieja i Franciszki oraz Szymona, Marianny, Kazimierza i Piotra Odyńców, wystawiony w 1883 roku


nagrobek typu sztabińskiego, już nie do odczytania



Powyższy obłamany krzyż z 1919 roku poświęcony Jerzemu i Anastazji Bubieńczykom oraz całej familii być może lada dzień przestanie istnieć.

A oto niektóre godne uwagi nagrobki z cmentarza prawosławnego w Nowym Dworze:


krzyż typu "sztabińskiego" z odłamaną tablicą inskrypcyjną




fragment nagrobka żeliwnego "sztabińskiego" typu z roku 1883, poświęconego rodzinie Koziczów




nagrobek Karola i Petroneli Staworków z 1872 roku 

oraz trzy inne ciekawe formy starych nagrobków żeliwnych




********************

Zalesie

Zalesie, w którego granicach leży położone na uboczu Ludomirowo zobaczyliśmy dopiero w dniu nowego roku, gdy za oknami domu, a później samochodu lało z nieba. Znajduje się tutaj kościół ufundowany jeszcze przez Hieronima Wołłowicza i wybudowany w latach 1604-1623 z wieżami dobudowanymi w wieku XIX.


Za kościołem na zboczach wzgórza wśród starych drzew znajduje się nieczynny już cmentarz. Oto ciekawsze nagrobki, które można tam odnaleźć:
Franciszek Stuczyk (1844-1889)




Antonina Kunda z Woronowiczów (1864-1891)




nagrobek Jana, Janiny i Konstancji Kondraszewiczów z 1881 roku




nagrobek Tomasza i Wiktorii Sztuczyków oraz ich dzieci Mikołaja, Marcina i Konstancji z 1879 roku




Agata z Borysów Stelmaszkowa (1829-1899)




i znów nagrobek typu "sztabińskiego" Stefana i Anny Stelmaszków z 1880 roku




nagrobek Tomasza Wierzbickiego (1835-1894) i Agaty Wierzbickiej z Tulkisów (1845-1893).




środa, 2 stycznia 2019

Jedwabne w prasie XIX-wiecznej

Jedwabne. Miasteczko w województwie podlaskim położone na północny wschód od Łomży. Słyszał o nim każdy. Ale to co wciąż słyszalne przysłania dzieje wcześniejsze. Dziś więc o pewnym odkryciu w prasie XIX-wiecznej, dotyczącym miasteczka Jedwabne. Ale najpierw korespondencja z Jedwabnego, jaką zamieściły "Echa Płockie i Łomżyńskie w numerze 20 z 1898 roku:

"Korespondencje. Z powiatu kolneńskiego.

Na całym obszarze naszego powiatu mamy trzy miasteczka: Kolno jako siedzibę władz powiatowych oraz Stawiski i Jedwabne, przemianowane z dawniejszych miast na osady. To ostatnie, urzędownie zwane osadą fabryczną, dawniej znane było ze swoich jedwabińskich sukien, używanych przez okoliczną drobną szlachtę, dziś zaś z upadkiem tej gałęzi przemysłu drobnego nazwa osady fabrycznej przysługuje mu tylko ze względu na jedną czy dwie fabryczki rękawiczek lichego gatunku, znajdujących jednak zbyt głównie w Białymstoku. Może dla podtrzymania tradycyjnej nazwy osady fabrycznej próbował kiedyś dziedzic dóbr Jedwabne p. Skarzyński wyrobu drewnianych chodaków t. z. "klompiów", a później założył pod kierownictwem wykwalifikowanego majstra fabrykę ozdobnych żelaznych latarek, lecz oba te pomysły okazały się niepraktycznymi na nasze stosunki i upadły niebawem, dziś należą do przeszłości. Tak więc, o Jedwabnem można powiedzieć, że miało swoje sukno, klompie i latarki, a teraz ma tylko rękawiczki ... mojżeszowego wyznania (właścicielem fabryki jest nie dębowy Żołądź). Jedwabne leży na południo-wschodzie naszego powiatu i jest siedliskiem zarządu dóbr tegoż imienia: okolice zamieszkuje drobna szlachta, sławna jak wszystka szlachta mazowiecka ze swego pieniactwa i awanturniczego charakteru; już znana sprawa zambrowskiej szajki wyrobiła jej dobrą markę zdolnych koniokradów, którą to opinję umiejętnie podtrzymują mieszkańcy jedwabińskiej gminy, często bywający gośćmi łomżyńskiego więzienia. Sąsiednia z jedwabińską - kuberska gmina, jest miejscem pochodzenia niejakiej Gosiewskiej, która niedawno skazana została przez sąd okręgowy łomżyński za otrucie męża arszenikiem na ciężkie roboty. Nie mało też roboty przyczyniają te okolice sądowi gminnemu w Jedwabnem przez częste spory, kłótnie i bójki, kończące się nieraz bardzo smutnie.[...]"



Po nakreśleniu tego dość osobliwego, podlanego niewątpliwie sosem subiektywizmu, tła historycznego, cofnijmy się o 9 lat, do roku 1889. Wśród metryk zgonu parafii w Jedwabnem, 28 października 1889 roku odnotowano zgon Józefa Mścichowskiego, 72-letniego wójta gminy Jedwabne, syna Leona, który w chwili śmierci, która nastąpiła 25 października 1889 roku owdowił żonę Teofilę z Pieńczykowskich. Akt sporządzony po rosyjsku nie podaje żadnych dalszych szczegółów dotyczących zgonu wójta gminy Jedwabne. Dowiadujemy się jedynie, że Józef Mścichowski urodził się we wsi Łąbętnik (niedaleko Bargłowa Kościelnego i Rajgrodu).


Zdecydowanie więcej światła na sprawę odejścia wójta gminy Jedwabne rzuca artykuł opublikowany w Gazecie Świątecznej w numerze 42 z 1889 roku:

"Samobójstwo wójta

Tak okropnego wypadku doczekała się gmina Jedwabno w powiecie koleńskim, gubernji łomżyńskiej. Tamtejszy wójt, Józef Mścichowski, starzec 70-letni, wziął strzelbę, poszedł na cmentarz grzebalny i tam wystrzałem życie sobie odebrał. Przed śmiercią napisał on list do żony, tłómacząc jej, iż dopuszcza się tej okropnej zbrodni na sobie zpowodu długu, którego nie może uiścić i za który byłby odpowiedzialnym: oto w kasie gminnej brakuje pieniędzy, podobno czterechset rubli. Zapewne gmina, która obierała wójta, będzie teraz musiała złożyć się na wynagrodzenie tego braku. Spodziewamy się, że ktokolwiek z mieszkańców tej gminy zechce nam opisać dokładniej ten tak smutny wypadek, a szczególniej donieść, czy powodem rozpaczy wójta była tylko jego własna wina, czy może i kto więcej rękę do tego przyłożył."