Pokazywanie postów oznaczonych etykietą genealogia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą genealogia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 czerwca 2026

Wyniki badań autosomalnego DNA, meandry, 3

Jedno z kolejnych moich dopasowań DNA (kuzyn 4-6 stopnia) nie zapowiadało się w ogóle interesująco. Osoba ta miała na swoim profilu drzewo składające się z trzech osób, z których dwie oznaczone były jako "private". Trzecią zaś był Antonio Barbiero. Ale udało mi się nawiązać kontakt z kuzynką tej osoby (o tych samych polskich korzeniach, co moje dopasowanie DNA), co w przypadku dopasowań DNA na portalu Ancestry.com nie jest wcale oczywiste. Połowa bowiem osób, do których napisałem, w ogóle nie odpowiedziała.

Dowiedziałem się, że dziadkami tej kuzynki byli Andrew Felix Brzeziński, urodzony w roku 1878 w Umultowie (dziś dzielnica Poznania) i Józefa Klejbor, urodzona w roku 1884 w folwarku Srebrna Góra niedaleko Wągrowca.

Andrew Felix Brzeziński był z kolei synem Marcina Brzezińskiego, urodzonego w roku 1846 w Rokietnicy i Marianny Cybulskiej, urodzonej w roku 1843 w Sycynie. Ślub między nimi miał miejsce w parafii katolickiej w Komornikach w roku 1869.

Rodzicami Marcina Brzezińskiego byli Walenty Brzeziński i Katarzyna Kujawa, którzy ślub wzięli w roku 1839 w parafii katolickiej w Cerekwicy. Dla Walentego Brzezińskiego, jako wdowca był to wówczas drugi ślub.

Wydaje się więc, że pokrewieństwo idzie po linii mojej 4xprababki Józefy Paczkowskiej z Brzezińskich. Nic praktycznie o niej nie wiem. Starałem się badać dotychczas pokolenie jej syna Stanisława i wnuka Wawrzyńca Paczkowskich.

Była dwukrotnie żonata z Paczkowskimi z Krzyżownik. Po raz pierwszy z Andrzejem, a gdy zmarł w roku 1813, pozostawiając ją z dwójką dzieci, ożenił się z nią brat Andrzeja Tomasz Paczkowski, czyli mój 4xpradziadek. Nie wyjaśnia wiele akt zgonu Józefy z roku 1856, zarejestrowany w księgach zgonów parafii w Kiekrzu, w którym wpisano jej wiek, jako 90 lat. Byłaby więc starsza od Tomasza o lat 13, biorąc pod uwagę, że ten urodził się około 1785 roku.



Badanie pokolenia Tomasza i wcześniejszych, a także być może akt parafii w Cerekwicy w celu zbadania genealogii jego żony Jadwigi wciąż jeszcze przede mną.

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Wyniki badań autosomalnego DNA - meandry, 2

Zająłem się niedawno analizą drzewa genealogicznego zamieszczonego przez osobę będącą jednym z moich kolejnych dopasowań DNA na portalu Ancestry.com. Osoba ta (mój kuzyn/kuzynka 4-6 stopnia) nie jest spokrewniona z żadnym innym moim dopasowaniem DNA, a jej fragment drzewa obejmujący nazwiska polskie wygląda, jak następuje:


Niestety nie wiem, jakie jest pokrewieństwo tej osoby z Edwardem Curylo (1923-2005) i jego żoną Anną Helen Winiarski (1923-1996), tzn. czy Edward i Anna Helen to rodzice, dziadkowie, czy pradziadkowie.

Analizę rozpocząłem od Edwarda Curylo, który urodził się w 1923 roku w Detroit, jako syn Thomasa Curyło i Agnes Szymanek. Dzięki odnalezionym dokumentom udało się ustalić, że Thomas Curyło to Tomasz Curyło, urodzony w Błotnejwoli, w parafii Ostrowce w dzisiejszym województwie świętokrzyskim w roku 1884, syn Macieja Curyło i Franciszki Boduszek, Agnes Szymanek zaś to Agnieszka Szymanek urodzona również w Błotnejwoli w parafii Ostrowce w roku 1886, jako córka Melchiora Szymanka i Małgorzaty Zając.

***

Maciej Curyło poślubił Franciszkę Boduszek w parafii Ostrowce w roku 1883. Urodził się w Brzostkowie w parafii Ostrowce w roku 1859, jako syn Idziego Curyło i Anny Krent.

Franciszka Boduszek urodziła się w roku 1867 w Błotnejwoli w parafii Ostrowce, jako córka Wojciecha Boduszka i Anny Świech.

Nie udało mi się odnaleźć aktu ślubu Melchiora Szymanka z Małgorzatą Zając, ale wydaje się, że było to jego drugie małżeństwo. Nie mając jednak stuprocentowej pewności, nie kontynuowałem dalszej analizy przodków Melchiora Szymanka.

***

Idzi Curyło poślubił Annę Krent w roku 1856 w parafii Ostrowce. Był synem Macieja Curyło i Justyny Koniecznej. Urodził się w roku 1837 w Brzostkowie w parafii Ostrowce.

Anna Krent była córką Stefana Krenta i Marianny Stępień. Nie wiem, gdzie się urodziła, ani gdzie wzięli ślub jej rodzice. Rodzina Stefana i Marianny pojawiła się w parafii w Ostrowach nie później niż w roku 1837, gdy w Brzostkowie urodził się ich syn Łukasz. Nie wykluczam, że Marianna Stępień mogła pochodzić z "moich" Stępniów.

Wojciech Boduszek poślubił Annę Święch w parafii w Ostrowach w roku 1861. Urodził się w roku 1842 w Błotnejwoli, jako syn Szymona Boduszka i Tekli Szymanek.

Anna Święch urodziła się również w Błotnejwoli w roku 1840, jako córka Melchiora Święcha i Katarzyny Sagan.

***

Maciej Curyło poślubił Jusytnę Konieczną w roku 1826 w Ostrowach. Był synem Józefa Curyło i Marianny.

Justyna Konieczna zaś córką Jana Koniecznego i Franciszki.

Szymon Boduszek poślubił Teklę Szymanek w roku 1836 w Ostrowcach. Był synem Józefa Boduszka i Franciszki Walaszek.

Tekla Szymanek zaś córką Antoniego Szymanka i Katarzyny.

Melchior Święch poślubił Katarzynę Sagan w roku 1832 w Ostrowcach. Był synem Franciszka Święcha i Franciszki Boduch. Katarzyna zaś była córką Franciszka Sagana i Agnieszki.

Analiza przodków Edwarda Curylo wykazała, że w większości pochodzili z parafii w Ostrowach, w której o ile mi wiadomo nie miałem przodków. Oczywiście niejasne jest skąd pochodziła Małgorzata Zając, żona Melchiora Szymanka, a także czy Marianna Stępień (matka Anny Krent) mogła pochodzić z "moich" Stępniów.

***

Przeprowadziłem również analizę przodków Anny Helen Winiarski. Urodziła się w 1921 roku w Detroit, jako córka Johna Winiarskiego i Louise Hedwig Grabon. Przodkowie Jana Winiarskiego (gdyż takie było jego imię przed emigracją) pochodzili z parafii w Opatowie, Skarżysku-Kamiennej, a poprzez Chynowskich ze wsi Smykle w parafii w Baranowie Sandomierskim. Opatów leży w bliskim sąsiedztwie parafii skąd pochodzili Stępniowie i Pociejowscy, o parafię w Baranowie Sandomierskim otarli się moi Ozimkowie. Ale nie znalazłem w genealogii Jana Winiarskiego żadnych punktów zaczepienia z moją genealogią.

***

Najciekawszą okazała się genealogia Louise Hedwig Grabon. Przedstawiana przez osobę będącą moim dopasowaniem DNA, jako mająca pochodzenie niemieckie. Ale ja analizując różne dokumenty z USA znalazłem informację, że prawdziwym imieniem Louise Hedwig sprzed emigracji do USA było Ludwika. Traf też chciał, że znalazłem Listę pasażerów statku Vaderland z 1912 roku, podróżujących z Antwerpii do Ameryki. Znjdują się na niej i Jan Winiarski i Ludwika Winiarska, oboje powracający do Detroit w USA z Europy, do której jak się wydaje wrócili na chwilę.

Później zaś znalazłem akt ślubu Jana Winiarskiego i Ludwiki Graboń. Ślub miał miejsce w 1905 roku w Opatowie. Ludwika Graboń urodziła się w Szumsku w roku 1883, jako córka Stanisława Grabonia i Katarzyny z Tamborskich. Jak pokazuje Geneteka, Graboniom w latach 1890-1895 dzieci rodziły się w Mirogonowicach w parafii Waśniów, później zaś przenieśli się do Opatowa. Jednak wcześniej prawdopodobnie mieszkali na terenie nieszczęsnej parafii Szumsko, z której pochodziła moja praprababcia Józefa Pociejowska i dla której księgi metrykalne zachowały się w stanie niekompletnym. Ale może uda się odnaleźć akt ślubu Stanisława i Katarzyny i dzięki temu sprawdzić, czy wśród ich przodków występują Pociejowscy.

piątek, 29 maja 2026

Stefan Stępień, stały mieszkaniec gminy Górno

Po 16 latach zwróciłem się ponownie do IPNu majac nadzieję na odszukanie powojennych dokumentów dotyczących pradziadka Stefana Stępnia. Od 2010 roku, gdy wysyłałem zapytanie po raz pierwszy, a wynik kwerendy był negatywny, udało mi się bowiem odtworzyć powojenne miejsca zamieszkania pradziadka. Miałem więc nadzieję, że nowe informacje pomogą w kwerendzie.

Na odpowiedź czekałem kilka miesięcy. Niestety w przesyłce nie było żadnych nowych dokumentów powojennych. Dostałem natomiast kopie dokumentów pochodzących z archiwów ITS Arolsen.

Wśród nich były 3 strony posiadanego już przeze mnie dokumentu znalezionego w zasobach Archiwum Państwowego w Jeleniej Górze, będącego księgą meldunkową Bobberörsdorf z okresu II wojy światowej. Ale były też dokumenty świadczące o tym, że pradziadek był więźniem obozu Groß-Rosen w 1944 roku.Znajduje się na liście osadzonych z datą 24 czerwca 1944.


Ta informacja była dla mnie nowa, ale też miejsce urodzenia ledwie widoczne przy dacie urodzenia było czymś nowym: Skorzeszyce. Nie Bardo!

Skorzeszyce to wieś w parafii Daleszyce, gdzie urodził się ojciec Stefana, Kacper, jak już ustaliłem po wizycie w AP Częstochowa i kwerendzie w aktach parafii w Gidlach.

Od razu przypomniałem sobie, że Stefan Stępień figurował już w niektórych dokumentach, jako stały mieszkaniec gminy Górno (obejmującej Daleszyce i Skorzeszyce). Jednym z nich był odpis dowodu osobistego z roku 1924, który uzyskałem z archiwum w Brześciu.


Sprawdziłem więc od razu w Genetece indeksy urodzeń z parafii w Daleszycach z roku 1900 i 1901, ale Stefana w nich nie ma.

Może w Muzeum w Rogoźnicy uda się jeszcze coś nowego znaleźć?

niedziela, 15 marca 2026

Gidle, no przecież!

O tym, że pradziadkowie Kacper Stępień i Józefa Stępień z Pociejowskich wyjechali z Barda, gdzie urodził się pradziadek Stefan (w roku 1900) do Wojnowic w parafii Gidle koło Radomska, gdzie z kolei urodził się jego młodszy brat Józef (w roku 1918) dowiedziałem się już 16 lat temu. Dlaczego do tej pory nie sprawdziłem metryk tej parafii? Fakt, nie były dostępne online. Dopiero obecnie część z nich zdigitalizowano (od roku 1910 do 1923 i od roku 1874 do 1885). Mogłem jednak pojechać do Częstochowy do archiwum, aby je sprawdzić. Przekładałem ten wyjazd jednak w nieokreśloną przyszłość. Nie spodziewałem się bowiem żadnego przełomu. Myslałem, że zobaczę akta urodzenia rodzeństwa pradziadka Stefana spisane w typowy dla Królestwa Polskiego, zwanego później Krajem Prywiślańskim sposób. Że będzie w nich zapisane, iź do księdza, a zarazem urzędnika stanu cywilnego parafii w Gidlach, zgłosił się Kacper Stępień, liczący lat x, gospodarz lub wyrobnik zamieszkały Wojnowicach wraz ze świadkami y i z i zgłosił, że dnia takiego, o takiej godzinie w Wojnowicach urodziło się dziecko takiej to, a takiej płci z jego prawnej małżonki Józefy Stępień z Pociejowskich, liczącej lat c i że podczas chrztu świętego, który miał miejsce dnia takiego, a takiego nadano mu jakieś imię, a rodzicami chrzestnymi byli taka i taki.

Myliłem się.

Zanim jednak o wizycie w Częstochowie, należy się parę słów wprowadzenia. Nie pisałem bowiem wiele o rodzeństwie Stefana dotychczas i warto to nadrobić.

***
Stefan był najstarszy. Po nim, w roku 1903 urodziła się Antonina. Przed II wojną światową mieszkała w Ubereżu koło Sarn wraz z matką i częścią rodzeństwa. Rodzina została ostrzeżona w 1943 roku o planowanej akcji ukraińskiej w wiosce. Zdążyli dojść do najbliższego lasu, gdy zobaczyli łunę pożaru nad Ubereżem. Po wojnie trafiła z mamą do Józefowa koło Chocza. Bracia ściągnęli ją do Lublina, gdzie poznała przyszłego męża, Konstantego Abramowicza, notabene pochodzącego też z okolic Chocza. Zmarła w 1992 roku i pochowana jest na cmentarzu przy ulicy Lipowej w Lublinie.

***
Czesław urodził się w roku 1908. Zginął podczas nalotu bombowego w Sarnach podczas II wojny światowej. Jego żona wyszła drugi raz za mąż po wojnie.

***
Kazimiera urodzona w roku 1910 po raz pierwszy wyszła za niejakiego Grabkę - leśniczego, który został zamordowany w lesie podczas II wojny światowej. Po wojnie wyjechała z Wołynia wraz z matką do Józefowa. Drugim jej mężem był Stanisław Lemański. Zmarła w roku 1993 i jest pochowana na cmentarzu w Choczu.
***
Jan Stępień urodził się w roku 1913.  Taka data wynika z napisu na nagrobku, który znajduje się w Nidzicy. Gdy mieszkał jeszcze w Sarnach, poznał Genowefę z Woźniaków. Była wtedy żoną Mariana Sternickiego. Sternicki został zabity w czasie wojny. Pracował jako ochroniarz magazynów zbożowych. W nocy przyjechali Ukraińcy i kazali mu je otworzyć i ładować się na wóz, a następnie pojechali do lasu. Rano pod magazyny przyjechał gajowy i pytał o Mariana Sternickiego. Słyszał bowiem dwa strzały w lesie przy magazynach. Z gajowym do lasu pojechał syn Mariana Sternickiego i jego ojciec. Znaleźli go zabitego strzałem w tył głowy. 
W czasie II wojny światowej służył  w 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Był wyborowym strzelcem. Koło Lublina dywizja została okrążona i rozbrojona. Jan uciekł z wywózki i schronił się w Lublinie u brata. Później jednak ktoś go zadenuncjował i znalazł się w obozie jenieckim w ZSRR. Wrócił do Polski pod koniec 1947 roku. Genowefa z córką przyjechała do Nidzicy. Jan Stępień dowiedział się o tym i zaczął jej szukać. Osiadł we wsi Bolejny i tam pracował w gospodarstwie rolnym. Gdy odnalazł Genowefę ożenił się z nią. Zmarł w roku 1988 i jest pochowany na cmentarzu komunalnym w Nidzicy.

***
Genowefa urodziła się w roku 1916. Po wojnie wyszła za mąż za Mikołaja Lemańskiego. Mieszkali w Lublinie. Zmarła w roku 1988 i jest pochowana na cmentarzu na Majdanku.

***
Józef urodził się w roku 1918 w Wojnowicach. 8 września 1939 roku został ranny podczas działań wojennych w Przysiersku. W niewoli przebywał od 10 września 1939 roku do 2 maja 1940 roku. W roku 1944 wziął ślub w Lublinie z Haliną Walczak. Pracował u jubilera Kalickiego przy Krakowskim Przedmieściu w Lublinie, później u jubilera przy ulicy Handlowej, następnie w PSS Społem. Zmarł w 1998 roku.

***
Edward urodził się w roku 1925. Po wojnie mieszkał w Józefowie, potem w Lublinie. Żona miała na imię Wanda. Zmarł w roku 1984 i jest pochowany na cmentarzu na Majdanku.

***
Taką mniej więcej wiedzą na temat rodzeństwa Stefana dysponowałem, gdy zdecydowałem o wyjeździe do Częstochowy. Dodam jeszcze, że w 2021 roku dostałem e-maila od niejakiego Pawła, który sugerował, że Kacper Stępień, ojciec Stefana mógł urodzić się w roku 1875 w parafii Daleszyce. Oto, jak to argumentował:
"Pisał Pan, że pradziadek Stefan Stępień był zapisany do ksiąg ludności stałej gminy Górno.
Z doświadczenia z własnymi pradziadkami wiem, że w tych terenach rodziny pozostawały wpisane do ksiąg ludności w miejscowości rodzinnej nawet jeśli przenosiły się na stałe gdzieś indziej. Ktoś mógł się urodzić wiele lat później i wiele kilometrów dalej w innej miejscowości, a i tak być wpisanym tam, gdzie urodził się jego ojciec, a nawet dziadek. Przyjmijmy, że tak było ze Stępniami. Tereny gminy Górno należały do parafii w Daleszycach. To jakieś 30 kilometrów od Barda. W tejże parafii  w genetece jest zindeksowanych mnóstwo Stępniów. Pisał Pan, że prapradziadek Kacper Stępień w 1918 miał 42 lata, a więc urodzony ok. 1876 r. Sprawdziłem wszystkich Kacprów występujących w Daleszycach i po wykluczeniu reszty jest jeden pasujący.
Akt ur 257/1875- Kacper Stępień urodzony 30.12.1875 we wsi Skorzeszyce, ochrzczony 31.12 w Daleszycach, syn Jana i Zofii ze Sławetów małżonków Stępniów."

Była to oczywiście poważna hipoteza, ale skoro nie wiedziałem nic o imionach rodziców Kacpra, pozostawała tylko hipotezą.

***. 
Rodzina Kacpra Stępnia i Józefy z Pociejowskich pojawia się w księgach stanu cywilnego parafii w Gidlach dopiero w roku 1913. Wówczas to w Wojnowicach urodził się Jan Stępień.  I tu pierwsza niespodzianka. Kacper Stępień został określony jako służący folwarczny, stały mieszkaniec gminy Górno w powiecie kieleckim. E-mailowa hipoteza Pawła prawie została potwierdzona.


Potwierdzenie przyszło wraz z aktem urodzenia Genowefy w roku 1916. Nie sądziłem, że tego rodzaju metrykę rubrykową, gdzie zaznaczono imiona rodziców ojca dziecka spotkam na terenie dawnego Królestwa Polskiego. Rodzicami Kacpra, tak jak pisał Paweł byli Adam i Zofia. Tak więc potwierdziło się, Kacper Stępie urodził się na terenie parafii Daleszyce i tam przyjdzie mi prowadzić dalsze poszukiwania tej linii przodków. Przyznam też, że uderzyło mnie określenie Kacpra, jako służącego folwarcznego. Po pierwsze w kontekście tego, co usłyszałem od potomkini Antoniny Abramowicz. Kacper miał zdecydować się na wyjazd na Wołyń po I wojnie światowej pod wpływem namowy kogoś, kto obiecywał mu o wiele lepsze warunki życia niż w Wojnowicach. Kacper podobno zostawił wszystko co miał w Wojnowicach i wyruszył do jeszcze większej biedy, a zgryzota, która go opanowała, spowodowała jego przedwczesną śmierć. W Wojnowicach będąc służącym folwarcznym nie miał zbyt wiele do zostawiania. Mieszkał prawdopodobnie w folwarcznych czworakach. Był zależny od władzy dworu, czy też folwarku. Nie miał, jak tradycyjny chłop swego stałego miejsca na ziemi. To pochodzenie być może zaważyło na późniejszym życiu jego syna Stefana, a także na tym, że dzieci Stefana utrzymywały ze sobą słaby kontakt.


W roku 1918 urodził się Józef, a w roku 1920 (tu niespodzianka!) Feliks, Niespodzianka, gdyż nie słyszałem o tym, aby pradziadek Stefan miał brata o tym imieniu.

Po 1920 roku rodzina musiała wyjechać z Wojnowic, gdyż do roku 1924 nie pojawiły się żadne nowe metryki urodzenia bądź zgonu dzieci (tu myślę o Feliksie).

***
Zachowały się również szczątkowo akta szkoły podstawowej w Wojnowicach. Z roku szkolnego 1915/1916 zachowały się arkusze ocen Antoniny i Czesława. Co ciekawe nazwisko zapisano jako Stępi. W Wojnowicach mieszkały inne rodziny Stępniów, nie spokrewnione i ich dzieci zapisywano pod prawidłową formą nazwiska Stępień. W roku szkolnym 1916/1917 nie znalazłem już arkuszów ocen dzieci Kacpra i Józefy, a późniejsze arkusze pochodzą dopiero z okresu po 1920 roku.



niedziela, 8 marca 2026

Wyniki badań autosomalnego DNA - meandry

Podobnie jak duża większość osób zainteresowanych genealogią zdecydowałem się w końcu na wykonanie testu autosomalnego DNA. Jest to najbardziej popularny test, który polega na zbadaniu pokrewieństwa w liniach od obu rodziców. Ma on sens dzięki temu, że bazy danych głównych firm globalnych oferujących tego rodzaju testy obejmują bardzo dużą liczbę tych, którzy wykonali testy i jest ogromna szansa na odnalezienie nieznanych, a jednocześnie dość bliskich krewnych. Moim celem było odnalezienie krewnych z tych linii, dla których mam trudności z ustaleniem historii rodziny przed końcówką XIX wieku, gdyż nie zachowały się dokumenty metrykalne (Stępniowie i Pociejowscy) lub o których nie jestem się w stanie dowiedzieć nic w oparciu o dokumenty metrykalne, gdyż przodek/przodkini pochodzi ze związku nieformalnego i nie jest znane imię i nazwisko jednego z rodziców biologicznych (Józefa Kaczmarek, później Uzarek). Wykonałem testy w firmie Ancestry.com i gdy otrzymałem wyniki nieco się zawiodłem. Najbliżsi krewni to kuzyni 4-6 stopnia w liczbie nieco ponad 70. Oznacza to, że mam z nimi przodka na poziomie 3xpradziadków, 4x pradzadków lub 5xpradziadków. Firma Ancestry.com po pewnym czasie od wykonania przeze mnie testu wprowadziła funkcję grupowania potencjalnych krewnych pod względem pokrewieństwa i okazało się, że wśród moich kuzynów 4-6 stopnia, których liczba w bazie danych po kilku latach wzrosła do ponad 90, można wyodrębnić 33 izolowane grupy krewnych. Każda z grup pochodzi od jednego z 33 różnych przodków. Nie muszę chyba dodawać, że napisałem do każdej z osób i od prawie połowy otrzymałem odpowiedzi. Ale prawie żadna z tych osób nie miała tak opracowanego drzewa genealogicznego, jak ja.

Rok po wykonaniu przeze mnie testu, w moich wynikach pojawiła się osoba opisana jako kuzyn 3-4 stopnia. Czyli mająca ze mną wspólnego przodka na poziomie prapradziadków lub 3xpradziadków. Ponad rok czekałem na odpowiedź na moją wiadomość, a gdy w końcu przyszła, okazało się, że jest potomkiem moich prapradziadków Kacpra Stępnia i Józefy z Pociejowskich i siostry pradziadka Stefana Stępnia, Antoniny (1903-1992 Lublin).


Chciałbym tu jednak opowiedzieć o innej osobie - dopasowaniu DNA, która wśród moich krewnych występuje na wysokiej 6 pozycji, będąc moim kuzynem 4-6 stopnia. Według drzewa genealogicznego, które zamieściła ta osoba w portalu Ancestry.com i naszej korespondencji, jej pradziadkami byli Frank Kondly, urodzony około roku 1894 i Anna Marek, urodzona około roku 1895. Te właśnie osoby wyemigrowały z polskich terenów pod zaborami do Stanów Zjednoczonych. Pozostali pradziadkowie wydają się nie mieć korzeni w Polsce. Według dodatkowych danych, które uzyskałem od tej osoby, bądź wyszukałem w portalu Ancestry.com, Frank Kondly urodził się w miejscowości Durdy i był synem Wojciecha Kondela i Marianny z domu Kościelnej. Anna Marek z kolei urodziła się w Jaślanach i była córką Jana Marka i Katarzyny z Klichów. Miejscowość Durdy leży nieopodal tak ważnej dla mojej genealogii wsi Knapy. W XIX wieku należała do parafii rzymskokatolickiej w Baranowie Sandomierskim. Biorąc pod uwagę, że zarówno Jaślany, jak i Durdy leżą na obszarze pomiędzy Tarnobrzegiem, a Rzeszowem, czyli nieopodal parafii w Chmielowie, Cmolasie i Porębach Dymarskich, na terenie dawnego zaboru austriackiego, mógłbym się spodziewać, że nasze pokrewieństwo zaczyna się gdzieś w przeszłości wśród przodków mego dziadka macierzystego Wojciecha Tudora.

Bazując na Genetece, nie jestem w stanie potwierdzić, że Frank Kondly był synem Wojciecha Kondela i Marianny z Kościelnych. Para ta miała dzieci w latach 1875-1888. Niestety urodzenia z parafii w Baranowie Sandomierskim dla miejscowości Durdy kończą się na roku 1889 i nie wiem, czy późniejsze księgi zachowały się. Przyjmuję jednak dla poniższego wywodu, że rzeczywiście Wojciech Kondel i Marianna Kościelna to rodzice Franka Kondly.

Anna Marek zaś urodziła się w roku 1894 w Jaślanach i była według Geneteki ostatnim dzieckiem Jana Marka i Katarzyny z Klichów.

Wojciech Kondel, Marianna Kościelna, Jan Marek i Katarzyna Klich to 2xpradziadkowie osoby będącej moim dopasowaniem DNA z portalu Ancestry. Od kolejnej generacji jej przodków powinienem rozglądać się za potencjalnymi moimi przodkami.

Wojciech Kondel (urodzony w roku 1849 w Budzie Tuszowskiej w parafii Ostrowy Tuszowskie) wziął ślub z Marianną Kościelną (urodzoną w roku 1853 w Ostrowach Tuszowskich) w parafii Ostrowy Tuszowskie w roku 1873. Rodzicami Wojciecha Kondla byli Marcin Kondle - kolonista niemiecki i Klara z domu Rudolf. Rodzicami Marianny Kościelnej zaś Marcin Kościelny i Katarzyna z domu Grandowska.

Jan Marek (urodzony w roku 1854 w Jaślanach) z kolei wziął ślub z Katarzyną Klich (urodzoną w roku 1858 w Jaślanach) w parafii Jaślany w roku 1879. Jan Marek był wdowcem po Mariannie Głaz, synem Jana Marka i Marianny z domu Korzeń. Katarzyna Klich była córką Józefa Klicha i Marianny z domu Dulik.

Zestaw 3xpradziadków osoby będącej moim dopasowaniem DNA to: Marcin Kondle, Klara Rudolf, Marcin Kościelny, Katarzyna Grandowska, Jan Marek, Marianna Korzeń, Józef Klich i Marianna Dulik. Żadne nazwisko nie odpowiada nazwiskom moich przodków.

Przejdźmy więc jedną generację dalej w przeszłość.

Marcin Konle wziął ślub z Klarą Rudolf (urodzoną w roku 1823 w Jóżefowie w parafii Chorzelów) w Chorzelowie w roku 1846. Urodził się około 1806 roku i był synem Michała Konle i Ewy z domu Kaiser. Rodzina Michała i Ewy miała dzieci w parafii Padew Narodowa od roku 1810 do roku 1836, ale nie przed 1810 rokiem. Wydaje się więc, że przed 1810 rokiem osiedlili się tam, przybywając skądinąd. Rodzicami Klary Rudolf byli Jerzy Rudolf i Klara Schaffner, którym dzieci w parafii Chorzelów rodziły się od roku 1815 do roku 1830.

Marcin Kościelny (urodzony w roku 1825 w Tuszowach Ostrowskich) poślubił Katarzynę Grandowską (urodzoną w roku 1821 w Tuszowach Ostrowskich) w roku 1847 w Tuszowach Ostrowskich. Był synem Stanisława Kościelnego (neofity, a więc prawdopodobnie przechrzty z religii mojżeszowej) i Zofii z domu Czachor. Katarzyna Grandowska zaś była córką Józefa Grandowskiego i Tekli z domu Gońskiej.

Jan Marek (urodzony w roku 1801 w Jaślanach) poślubił Mariannę Korzeń (urodzoną około 1817 roku) w Jaślanach w roku 1849. Był synem Andrzeja Marka i Marianny z domu Olsza. Marianna Korzeń zaś była córką Mateusza Korzenia i Agaty z domu Taran.

Józef Klich (zapisany błędnie w Genetece jako Wojciech) wziął ślub z Marianną Dulik (urodzoną w roku 1822 w Jaślanach) w Chorzelowie w roku 1843. Był synem Wojciecha Klicha i Agaty z domu Rzeźnik. Marianna Dulik zaś była córką Marcina Dulika i Anny z domu Łącz.

Zestaw 4xpradziadków mego dopasowania DNA wygląda więc następująco:

Michał Konle, Ewa Kaiser, Jerzy Rudolf, Klara Schaffner, Stanisław Kościelny, Zofia Czachor, Józef Grandowski, Tekla Gońska, Andrzej Marek, Marianna Olsza, Mateusz Korzeń, Agata Taran, Wojciech Klich, Agata Rzeźnik, Marcin Dulik, Anna Łącz.

Nadal żadne z nazwisk nie łączy się z mymi przodkami.

Aktu ślubu Michała Konle z Ewą Kaiser i Jerzego Rudolfa z Klarą Schaffner nie ma w Genetece. Wydaje mi się, że niemieccy osadnicy wśród moich przodków w zaborze austriackim na podstawie dotychczas przeprowadzonych badań genealogicznych, to małe prawdopodobieństwo.

Stanisław Kościelny wziął ślub z Zofią Czachor w roku 1824 w Ostrowach Tuszowskich. Imiona rodziców Stanisława nie zostały podane w metryce ślubu (przynajmniej według Geneteki, gdyż nie widziałem oryginału dokumentu). Rodzicami Zofii Czachor urodzonej około 1804 roku byli Wojciech Czachor i Tekla. Jeśli Stanisław rzeczywiście był przechrztą, to prawdopodobieństwo, że jego przodkowie byli moimi uwżam za niewielkie.

Józef Grandowski wziął ślub z Teklą Gońską w Ostrowach Tuszowskich w roku 1814. Imiona rodziców nie zostały podane w metryce ślubu.

Andrzej Marek wziął ślub z Marianną Olszą w Chorzelowie w roku 1787. Niestety rodzice w metryce ślubu nie zostali wymienieni.

Mateusz Korzeń miał z Agatą Taran syna Mateusza w roku 1820, urodzonego w parafii Chorzelów, ale wcześniej rodzina ta nie pojawia się w metrykach tej parafii ani w żadnej innej.

Nie pojawia się w Genetece także rodzina Wojciecha Klicha i Agaty z domu Rzeźnik.

Marcin Dulik ma z Anną Łącz dzieci w okresie 1819-1834 w parafii Chorzelów, ale nie ma tam ich aktu ślubu.

Tak więc spośród 5xpradziadków mego dopasowania DNA udało mi się ustalić tylko imiona rodziców Zofii Czachor. Byli nimi Wojciech Czachor i Tekla. Zofia urodziła się około 1804 roku, ale jedyne małżeństwo osób o tych imionach, występujące w Genetece to Wojciech Czachor i Tekla Trojnacka. Ślub miał miejsce w roku 1807 w Ostrowach Tuszowskich. Wojciech był 40-letnim wdowcem, zaś Tekla 27-letnią panną. Ale w Ostrowach Tuszowskich nie zarejestrowano żadnego dziecka tej pary. Wojciech prawdopodobnie był wdowcem po Jadwidze z domu Spyra. Wojciech z Jadwigą miał córkę Zofię urodzoną w roku 1799. Wojciech Czachor wziął ślub z Jadwigą Babulą w roku 1796 w Ostrowach Tuszowskich. On miał 24 lata, ona była wdową po Błażeju Babuli, z którym wzięła ślub w roku 1788. W Genetece w roku 1773 zarejestrowano akt urodzenia Wojciecha Czachora, syna Wojciecha i Zofii w roku 1773 w Cmolasie. Rodzina mieszkała w Trzęsówce od 1749 roku. W 1748 roku zaś Wojciech Czachor wziął ślub z Zofią Jadach w Ostrowach Tuszowskich. On był z Trzęsówki, ona z Komorowa. Ale ani nazwisko Trojnowska, ani Spyra to nie są nazwiska z mego drzewa genealogicznego.

Powyższy wywód pokazuje na jakie trudności natrafić można, ustalając wspólne korzenie z osobą będącą kuzynem 4-6 stopnia. Nie muszę dodawać, że wśród dopasowań DNA mam setki osób będących mymi kuzynami 5-8 stopnia.

piątek, 9 stycznia 2026

Antoni Kaczmarek

O tym, że rodzice mojej prababci Józefy Paczkowskiej nazywali się Marcin Uzarek i Balbina Kaczmarek dowiedziałem się na początku 2005 roku od cioci, która z kolei dowiedziała się o tym od innej cioci z Poznania. Już Józefa Paczkowska była w rodzinie osobą na poły mityczną, o której wiadomo było niewiele, nawet jej podobizna fotograficzna nie jest do końca pewna, a nagrobek na poznańskich Jeżycach od dawna nie istnieje. Co tu mówić o Kaczmarkach. Historia tego bloga to między innymi historia archiwalnych odkryć związanych najpierw z Balbiną Kaczmarek, jej dwoma mężami i życiem w Niemczech oraz z jej ojcem Adamem Kaczmarkiem, dwukrotnie żonatym. Jeśli chodzi o tę część rodziny, sprawdzam obecnie dość systematycznie, udostępnione przez Archiwum Państwowe w Poznaniu, akta stanu cywilnego parafii rzymskokatolickiej w Ostrzeszowie, gdyż do tej parafii należała wieś Siedlików, skąd pochodzili Kaczmarkowie. Pojechałem kiedyś do Siedlikowa. Poza starym drewnianym kościółkiem nie ma tam żadnych śladów odległej przeszłości.

O Antonim Kaczmarku wiedziałem dotychczas tylko to, że był żonaty z Joanną z domu Drozd i że był ojcem Adama Kaczmarka urodzonego 20 stycznia 1805 roku w Siedlikowie. Odnalazłem właśnie jego akt zgonu. 

Antoni zmarł 22 grudnia 1832 roku w Siedlikowie w wieku 76 lat. Urodził się więc około 1756 roku. Przyczyną śmierci była biegunka, a w chwili śmierci był żonaty.

sobota, 29 listopada 2025

I znów Poręby Dymarskie, i znów nowe informacje genealogiczne

Do Poręb Dymarskich jeżdżę raz na kilka lat, po kolejne znaleziska genealogiczne. 11 lat temu pojechałem tam, aby odszukać akt urodzenia prababci, której nigdy nie poznałem. 5 lat temu poszukiwałem rodzeństwa Marianny, aktu ślubu jej rodziców (do tej pory nie odnalezionego) i rodzeństwa Marcina Ozimka, jej ojca. Tym razem wybrałem się do Poręb, aby odnaleźć akta zgonów dziadków Marianny, Pawła Ozimka i Ewy Ozimek z Rząsów oraz akt chrztu Pawła Ozimka. Udało się.

Paweł Ozimek urodził się 13 stycznia 1815 roku w Porębach Dymarskich (czyli nieco później, niż wskazywałby na to wiek w jego metryce ślubu), jako syn Marka Ozimka i Apolonii z domu Maciąg. Imię dostał po świętym Pawle z Teb, pustelniku, o czym świadczy dopisek "eremita" po imieniu.  Rodzina Ozimków mieszkała w domu nr 18 w Porębach. Rodzicami chrzestnymi byli Jakub Bimba i Helena Dziubina.

Z ksiąg chrztów wynika, że Paweł był pierwszym dzieckiem Marka i Apolonii, choć ślub mych 4xpradziadków odbył się w 1810 roku, 19 lutego. Marek Ozimek miał wówczas 26 lat, a Apolonia Maciąg 18.  Świadkiem na ślubie był Grzegorz Zięba. Jest to o tyle ciekawe, że nazwisko Zięba też występuje wśród moich bezpośrednich przodków, ale wiązałem je dotychczas z pobliskim Cmolasem.


Paweł Ozimek zmarł pierwszy, przed swą małżonką, 6 marca 1857 roku. Jako przyczynę zgonu podano febris nervosa po łacinie, czyli gorączka z konwulsjami.

Ewa Ozimek, wdowa po Pawle przeżyła go o prawie 2 dekady. Zmarła 3o listopada 1876 roku. Jako przyczynę śmierci wpisano senectus, czyli podeszły wiek.


Czekają mnie jeszcze pewnie kolejne wyjazdy do Poręb Dymarskich. Nie miałem bowiem czasu przyjrzeć się dalszym pokoleniom rodziny Ozimków, jak i rodzeństwa Pawła. Nadal nie wyjaśniona jest też zagadka, co spowodowało, że po 1878 roku rodzina Marcina i Marianny Ozimków, definitywnie opuściła Poręby Dymarskie.

sobota, 27 września 2025

Korekta drzewa genealogicznego

Nie sądziłem, że kiedykolwiek będę musiał dokonać poważnej korekty swego drzewa genealogicznego. Skrupulatnie odnajduję bowiem kolejne dokumenty dotyczące przodków, ale też zdaję sobie sprawę, że drobne pomyłki, zwłaszcza dotyczące dalekich pokoleń żyjących w czasach, gdy księgi metrykalne zawierały mniej danych, są możliwe. Ale tu chodzi o poważną pomyłkę, nie drobną. Rzecz dotyczy mojej praprababci Marianny Ozimek z domu Snopek. Informacje o jej genealogii zawarłem w artykule z 2021 roku i do niedawna traktowałem je jako prawdziwe.

Marianna Snopek urodziła się jako córka Szymona Snopka i Katarzyny z Jachyrów w dniu 16 lutego 1841 roku w Cmolasie. Moim pierwszym błędem było uznanie, że jej starsza siostra, również Marianna, urodzona 26 czerwca 1836 roku w Cmolasie, zmarła po urodzeniu (choć nie znalazłem jej aktu zgonu). Bardzo rzadko zdarza się bowiem, aby rodzice tym samym imieniem nazwali kolejne dziecko, gdy starsze jest przy życiu. Bardzo rzadko nie oznacza jednak nigdy. I tym razem tak się zdarzyło, że w jednej rodzinie były dwie córki o imieniu Marianna.

Moim kolejnym błędem było zignorowanie informacji o wieku Marianny Snopek z aktu ślubu z Kacprem Guźdą w roku 1856. W akcie tym zapisano, że Marianna ma 19 lat. Czyli o wiele bardziej pasuje do jej wieku rok urodzenia 1836 niż 1841.

Moją tezę zdawał się potwierdzać zbieg okoliczności. Ostatnie dziecko Kacpra Guźdy i Marianny Snopek urodziło się w roku 1865. Później przez trzy lata żadne dziecko się nie urodziło w tej rodzinie, a księgi stanu cywilnego parafii rzymskokatolickiej w Trzęsówce, gdzie mieszkała rodzina Guźdów, nie były dostępne online. Nikt też nie wykonał indeksacji ksiąg tej parafii po roku 1868 w Genetece. Za to pierwsze dziecko Marcina Ozimka i Marianny Snopek urodziło się w Porębach Dymarskich w roku 1870. Nie odnalazłem aktu ślubu Marcina i Marianny, ale milcząco przyjąłem, że Kacper Guźda musiał umrzeć między 1868, a 1870 rokiem, a młoda Marianna z dziećmi wyjść w tym czasie za Marcina Ozimka.

Ostatnio zajrzałem do Geneteki i oniemiałem. Pojawiły się nowe indeksy dla miejscowości Ostrowy Baranowskie w parafii Trzęsówka po roku 1868, a wśród nich kolejne dzieci Kacpra Guźdy i Marianny Snopek: Jan urodzony w roku 1870, Anna urodzona w roku 1875 i Ludwika urodzona w roku 1879. Musiałem pożegnać się z twierdzeniem, że Marianna Snopek, żona Kacpra Guźdy to ta sama Marianna Snopek, która była żoną Marcina Ozimka. Musiałem też przyjąć, że w rodzinie Snopków były dwie córki Marianny, które przeżyły wiek dziecięcy i powychodziły za mąż.

Ale dzięki Genetece dokonałem innego niezwykłego odkrycia. Odnalazłem akt zgonu Marianny Ozimek ze Snopków. W roku 2021 pisałem iż ostatni ślad, jaki zostawiła w dokumentach Marianna, to akt urodzenia jej syna Andrzeja w roku 1882 w Knapach w parafii Baranów Sandomierski. W roku 1911 Marianna już nie żyła, a księgi metryczne z parafii Baranów Sandomierski nie zachowąły się po roku 1884. Jednak Marianna zmarła zupełnie gdzie indziej. Odnalazłem jej akt zgonu w parafii Padew Narodowa w roku 1892. Zmarła we wsi Przykop 8 stycznia 1892 roku.

niedziela, 14 września 2025

Ewa Rząsa

Ewa Rząsa była jedną z moich prapraprababć ze strony macierzystej, która wyszła za mąż w bardzo młodym wieku jak na dzisiejsze standardy. Takie wnioski wysnuwam na podstawie odnalezionych dokumentów. Warto przyjrzeć się przy okazji, jakie normy prawne obowiązywały w temacie zawierania małżeństw w pierwszej połowie XIX wieku na terenie Galicji, gdzie Ewa Rząsa się urodziła i gdzie wzięła ślub z moim praprapradziadkiem Pawłem Ozimkiem.

Już od starożytności wśród prawników trwała dyskusja nad samą istotą małżeństwa, a także przeszkodą braku wieku do jego zawarcia. Podobna dyskusja miała miejsce i w kościele chrześcijańskim od momentu jego powstania. W pierwszej połowie XIX wieku prawo kościelne dopuszczało związek małżeński między mężczyzną 14-letnim i kobietą 12-letnią. Powyższe granice wieku zostały skodyfikowane jeszcze za panowania cesarza bizantyjskiego Justyniana I Wielkiego w VI wieku.

Nieco inaczej przedstawiała się sytuacja w zaborze austriackim, jeśli chodzi o prawo cywilne. Od 1811 roku obowiązywał Kodeks Cywilny Austriacki, który zakładał, że osoby są traktowane jako pełnoletnie po osiągnieciu 24 roku życia. Dla osób, które chciały zawrzeć związek małżeński między 14, a 24 rokiem życia, potrzebna była zgoda ojca, w przypadku jego braku, opiekuna prawnego, a gdy i tego nie było, zgoda sądu.

Pierwszym dokumentem, jaki znalazłem (dzięki Genetece) był akt ślubu Ewy Rząsy z Pawłem Ozimkiem. Ślub miał miejsce 14 listopada 1831 roku w kościele parafialnym w Cmolasie. Paweł Ozimek został zapisany ajko 20-letni kawaler, syn Marka i Apolonii Ozimków. Nic szczególnego nie ma w tym akcie także jeśli chodzi o pannę młodą. Ewa Rząsa zapisana została jako 20-letnia panna, córka Pawła i Heleny Rząsów. Nie widać w dokumencie żadnego zapisu potwierdzającego zgodę ojców na ślub.


Aktu chrztu Ewy Rząsy nie zarejestrowano jednak w roku 1811, a w roku 1816 w księdze chrztów dla wsi Hadykówka, co oznacza, że związek małżeński zawierała 15-letnia dziewczyna i w jej akcie ślubu zawyżono wiek lub też, że jej akt chrztu został zapisany z dużym opóźnieniem, a ślub brała rzeczywiście 20-letnia kobieta. Nie sposób jednak w tym momencie rozstrzygnąć, która z metryk podaje prawdziwą informację.


ks. Adam Kaźmierski "Przeszkoda braku wieku do zawarcia małżeństwa (kan. 1083 KPK). Geneza, rozwój i praktyka określona w ustawodastwie kościelnym i cywilnym.", Wrocław, 2015.

sobota, 30 sierpnia 2025

Archiwum Dzikowskie Tarnowskich, a badania genealogiczne

Archiwum Narodowe w Krakowie przechowuje zbiory arystokratycznej rodziny Tarnowskich herbu Leliwa sięgającej udokumentowanymi źródłowo początkami XIV wieku, pod nazwą "Archiwum Dzikowskie Tarnowskich" w zespole 639 obejmującym lata 1310-1951. Zbiory te są o tyle istotne dla mojej genealogii, że dobra dzikowskie znajdowały się po sąsiedzku z wsią Chmielów koło Tarnobrzegu, gdzie mieszkali przodkowie mego dziadka Wojciecha Tudora.

Duża część dokumentów jest dostępna online, więc w wolnych chwilach zdarza mi się je przeglądać, głównie dokumenty tabelaryczne z serii 3.6 zatytułowane "Akta obce. Chmielów i Mokrzyszów w rękach prywatnych. Chmielów, lata 1835-1900.

Dane tabelaryczne mają to do siebie, że rzadko poza imieniem i nazwiskiem osoby widzimy inne szczegóły, które pozwalają nam mieć pewność, że wpis dotyczy tego konkretnego człowieka, który był naszym przodkiem. Tak było w przypadku jednostki o sygnaturze 1255 "Wykaz powinności zniesionych za wynagrodzeniem dla gmin Alfredówka i Chmielów z lat 1847-1849. W dokumencie tym występują nazwiska mych przodków: Piotra Motyki i Wojciecha Biało. Kłopot w tym, że w okresie 1847-1849 mieszkało w Chmielowie więcej osób noszących te imiona i nazwiska.
Jeśli chodzi o Piotrów Motyków, to w Chmielowie mieszkali Piotr Motyka (1795-1871) mój 4xpradziadek, syn Macieja Motyki i Anny Klimas, mąż Zofii Siekierskiej oraz Piotr Motyka, urodzony w roku 1814, syn Macieja Motyki i Agnieszki Węgeł, mąż Anny Zych.
Jeśli chodzi o Wojciechów Biało, mieszkali w Chmielowie Wojciech Biało (1820-1851), mój 3xpradziadek, syn Łukasza Biało i Agaty Zawady, mąż Elżbiety Kotulskiej, Wojciech Biało (1820-1860), syn Antoniego Biało i Agnieszki Mroczek, mąż Agnieszki Zbyrad, Wojciech Biało (1809-1860), syn Franciszka Biało i Małgorzaty Buk, mąż Salomei Klimczyk oraz Wojciech Biało (1819-1855), syn Jakuba Biało i Rozalii Kotulskiej, mąż Jadwigi Ciemięgi.

Podobnie jest z jednostką o sygnaturze 1249 "Rejestr materiałów budowlanych wydanych poddanym, bez dat". Występuje w nim nazwisko Piotra Motyki, ale nie mam żadnej pewności, że chodzi o mego 4xpradziadka.

Gdy zacząłem przeglądać Archiwum Dzikowskie Tarnowskich, zastanawiało mnie, dlaczego nie widzę żadnych wzmianek o swoich przodkach Tudorach. Byli kątnikami, czyli stanowili tę najbiedniejszą warstwę ludności wiejskiej, więc w aktywnościach gospodarczych z pobliskim dworem mogli występować rzadko, tym sobie to tłumaczyłem. Po raz pierwszy znalazłem wzmianki o nich w jednostce o sygnaturze 1251 "Wydzierżawianie łąk" z lat 1845-1890. W tabelach występowały również nazwiska wspomnianych już Piotra Motyki i Wojciecha Biało, ale jak wspomniałem wyżej, nie wiem, które z nich dotyczyły moich przodków.

Po raz pierwszy Ignacy Tudor (1819-1865), mój praprapradziadek pojawia się w tabeli obejmującej okres styczeń-czerwiec 1848, 4 lata po narodzinach mego 2xpradziadka Wojciecha Tudora i 2 lata przed narodzinami kolejnego syna Stanisława, który zmarł w Warszawie w roku 1872.


To jest jedyna wzmianka o Ignacym Tudorze w tabelach dotyczących wydzierżawiania łąk. Kolejne dotyczące mojego bezpośredniego przodka pojawiły się dopiero w latach 1871-1884 i dotyczyły 2xpradziadka Wojciecha Tudora (1844-1884), syna Ignacego. Pierwsza pojawiła się 2 lata po ślubie Wojciecha z moją 2xprababcią Agnieszką Biało, w roku urodzenia pierwszego syna Piotra, a ostatnia w roku śmierci.


wzmianka z 1871 roku


wzmianka z 1884 roku

Ostatnie wzmianki z lat 1888-1890, dotyczą mojej praprababci Agnieszki Tudor z domu Biało (1845-1898), która była zapisywana jako wdowa po Wojtku Tudorze. W roku 1888 dzierżawiła łąkę numer 38 za sumę 25 florenów 10 krajcarów.


poniedziałek, 18 sierpnia 2025

Magdalena Małgorzata Krzysztofik z domu Martyka

Magdalena Małgorzata Krzysztofik z domu Martyka była moją prapraprababcią pochodzącą z parafii w Sławnie Opoczyńskim. Dość dużo udało mi się ustalić na jej temat korzystając z ksiąg metrykalnych parafii w Sławnie. Niestety nie udało się odnaleźć jej aktu zgonu.

Magdalena Małgorzata urodziła się w roku 1802 w Prymusowej Woli, jako córka Józefa Martyki i Franciszki z Jakobczyków i została ochrzczona w kościele w Sławnie 30 maja tegoż roku. Bardzo ważne jest podkreślenie jej dwóch imion - Magdalena Małgorzata. W późniejszych dokumentach wymieniana była pod różnymi imionami wliczając w to także imię Marianna.

Kolejny dokument dotyczący Magdaleny Małgorzaty pochodzi z 29 stycznia 1823 roku kiedy to w kościele sławieńskim zawarła związek małżeński z Bonifacym Bonawenturą Krzysztofikiem. Rodzina Martyków mieszkała już wówczas w Zachorzowie, a Magdalena Małgorzata została zapisana w akcie ślubu jako po prostu Małgorzata.

W roku 1824 urodziła im się córka Franciszka, ale zmarła po urodzeniu. W 1825 roku przyszła na świat kolejna córka, Marianna, a w roku 1827 Anna. W roku 1829 z kolei urodził się Jan. W roku 1833 przyszła na świat Magdalena, a w 1836 Antonina. Wreszcie w roku 1841 urodził się mój prapradziadek Stanisław. W roku 1847 rodzina pojawia się niespodziewanie w parafii Lewin, gdzie odnotowano zgon 9-letniej córki, Ewy Krzysztofik. Ewa nie urodziła się w parafii Sławno, stąd pytanie o to, gdzie rodzina Bonifacego i Małgorzaty przebywała między 1836, a 1841 rokiem. W tym samym roku choć nieco wcześniej, w Ostróżnej w parafii Sławno zmarł Bonifacy Krzysztofik, mąż Małgorzaty Magdaleny. Tak więc po śmierci Bonifacego, Małgorzata Magdalena znalazła się w odległej o ponad 60 kilometrów od Sławna Opoczyńskiego parafii Lewin (między Rawą Mazowiecką, a Nowym Miastem nad Pilicą), gdzie pracowała jako wyrobnica.

Najstarsza córka Marianna Krzysztofik wyszła za mąż za Kazimierza Śpiewaka w roku 1843. Ślub odbył się w Sławnie. Marianna zmarła w roku 1891 we wsi Kliny w parafii Opoczno, pozostawiając owdowiałego męża Kazimierza Śpiewaka.

Nieznany jest mi los kolejnej córki, Anny.

Jan Krzysztofik poślubił Urszulę Kawałek w roku 1854 w Sławnie. W akcie ślubu zapisano, że był synem zmarłego Bonifacego i żyjącej Małgorzaty. W chwili ślubu mieszkał w Prymusowej Woli, gdzie był służącym. Zmarł w roku 1906 w Prymusowej Woli. Przeżył swą żonę Urszulę o 8 lat.

Magdalena podobnie, jak mój prapradziadek Stanisław opuściła terytorium parafii w Sławnie i osiadła na terytorium parafii w Skórkowicach, gdzie w roku 1850 poślubiła Piotra Leskiego. W chwili ślubu mieszkała w Szarbsku, zapisano, że była córką byłych gospodarzy Bonifacego i Magdaleny z Martyków, co sugerowałoby, że Małgorzata Magdalena w roku 1850 już nie żyła, ale wiemy z aktu ślubu jej brata Jana z roku 1854, że tak nie było. Magdalena Leska zmarła w Szarbsku w roku 1878. Co ciekawe, kilkanaście lat temu pracowałem w Biatelu przez krótki okres czasu z Bogdanem Łęskim z Białej Podlaskiej, który jak się okazało był praprawnukiem Magdaleny!

Kolejna córka Bonifacego i Magdaleny Małgorzaty z Martyków, Antonina poślubiła w roku 1857 w Sławnie Jana Kurza, zwanego również Kurzykiem. W akcie ślubu napisano, że Antonina w chwili ślubu mieszkała z matką w Prymusowej Woli. Antonina zmarła w roku 1905 w Zachorzowie pozostawiając owdowiałego męża Jana.

Wreszcie mój prapradziadek Stanisław, najmłodsze dziecko w rodzinie. W roku 1862 poślubił w Skórkowicach Katarzynę Dzidkowską. W akcie ślubu zapisano, że rodzice byli wówczas oboje nieżyjący, a to oznaczałoby, że Malgorzata Magdalena zmarła między 1857, a 1862 rokiem. Niestety nie znalazłem jej aku zgonu ani w parafii Skórkowice, ani w parafii w Sławnie.

niedziela, 27 lipca 2025

Świątynie poznańskie (dwie)

3 listopada 1852 roku w Krzyżownikach zmarła Dorota Paczkowska z Derdów (moja 3xprababka), a nieco ponad pół roku później, dokładnie 10 lipca 1853 roku Stanisław Paczkowski (mój 3xpradziadek) zawarł związek małżeński z ewangeliczką Julianną Teichmann, córką Antoniego. Ślub miał miejsce w ewangelickim kościele św. Krzyża w Poznaniu. 

Kościół ten został zaprojektowany przez Antoniego Höhne i zbudowany w latach 1777-1783. Było to efektem ustawy sejmowej z 1768 roku, przyznającej innowiercom prawo do swobodnego wyznawania wiary. Ewangelicy od roku 1616 nie posiadali w Poznaniu swojej świątyni, a nowa ustawa sejmowa zachęciła ich do kupienia działki na przedmieściu Grobla i wybudowaniu kirchy. W kwietniu 1777 roku król Stanisław August Poniatowski wydał przywilej na jej budowę i prace ruszyły. Sam architekt, Antoni Höhne pochodził z Czech, gdzie urodził się około 1745 roku. Pracował przy projekcie kościoła parafialnego w Wolsztynie, później związał się na stałe z Poznaniem, gdzie zaprojektował między innymi budynek zwany dziś pałacem Dzałyńskich. W 1779 roku otrzymał od króla Stanisława Augusta Poniatowskiego tytuł architekta królewskiego. Jego synem był Józef Hoene-Wroński, filozof i matematyk, twórca pojęcia mesjanizmu, wykorzystywanego później przez Adama Mickiewicza.


Kościół ten po 1945 stał się kościołem rzymskokatolickim pod wezwaniem Wszystkich Świętych. Na jego dziedzińcu możemy dziś oglądać pomnik wystawiony Stefanowi Stuligroszowi, założycielowi poznańskich Słowików który mieszkał przy kościele.

W Poznaniu mieszkałem w latach 1992-1997 podczas studiów i przyznam, że choć ulicą Mostową często chodziłem, ne zarejestrowałem tego kościoła w swej pamięci. Ta okazała budowla stoi w pewnym oddaleniu od ulicy, odgrodzona od niej ogrodzeniem i już za skrzyżowaniem z ulicą Wodną, wiodącą w stronę Rynku. A to właśnie ulica Wodna stanowiła granicę kwartału, poza który nie zapuszczałem się. Przy Mostowej, gdzieś w piwniczce, był pub, do którego my, studenci Politechniki, chodziliśmy czasami na miód pitny, wczesną wiosną 1994 roku. Grał tam wówczas na żywo zespół jazzowy. Później już w bursie przy tej ulicy zamieszkała Renata, więc bywałem tam częściej. Po sąsiedzku zaś była ulica Grobla z kamienicą, w której zdarzało mi się pomieszkiwać w wakacje 1994 roku. Przy Wodnej zaś, już pod koniec studiów, udzialałem korepetycji z matematyki pewnej młodej poznaniance. I to była "moja Mostowa", a ten ciekawy, o dość ciężkiej bryle kościół, leżał już jednak trochę poza nią.

Wróćmy jednak do Stanisława Paczkowskiego. Przed rokiem 1867 jego druga żona Julianna Paczkowska z Teichmannów zmarła. Nie znalazłem jej aktu zgonu i muszę przyznać, że jest dla mnie zagadką, dlaczego. Wydaje się bowiem, że rodzina Stanisława i Julianny mieszkała cały czas po ślubie w Krzyżownikach. Tam rodziły się bowiem ich dzieci. Nagle jednak 6 lutego 1866 roku w Poznaniu w kościele św. Marcina, Stanisław Paczkowski, powtórnie wdowiec, bierze ślub z  Marianną Hańczuch (Hańczuk), urodzoną w roku 1843 i pochodzącą z Wildy Górnej.

Parafia św. Marcina powstała w pierwszej połowie XIII wieku, jeszcze przed lokacją Poznania w osadzie Święty Marcin, która została włączona w granice miasta dopiero w 1797 roku. Dziś trudno sobie wyobrazić, że obszar ten leżał poza miastem, stanowi jego ścisłe centrum. Obecny gotycki kościół świętego Marcina pochodzi z początku XVI wieku. Był niszczony przynajmniej dwukrotnie. W roku 1657 przez wojska brandenburskie, a także w czasie II wojny światowej.

Kościół jest tak wtopiony w tło ulicy św. Marcina, że prawie się go nie zauważa jako odrębną strukturę. Mijałem go wiele razy podczas studiów, wcześniej i później. Zaczął być mi bliższy, gdy długo po studiach przyjeżdżaliśmy do Poznania 11 listopada na imieniny ulicy św. Marcina oraz aby poświętować imieniny syna.


niedziela, 15 czerwca 2025

Elżbieta Rytwińska, po pierwszym mężu Biało z domu Kotulska

Mam problem z moją 3xprababcią Elżbietą Rytwińską. Elżbieta była matką Agnieszki Biało, która z kolei urodziła Andrzeja Tudora, a ten z kolei był ojcem mego dziadka Wojciecha Tudora.

Nie udaje mi się znaleźć jej aktu zgonu. Elżbieta urodziła się 5 listopada 1821 roku w Chmielowie koło Tarnobrzegu, jako córka Szymona Kotulskiego i Barbary z Samojednych. W zaborze austriackim dodatkową pomocą przy badaniu historii rodziny są numery domów wpisywane do metryk urodzenia, ślubu i zgonu. Elżbieta urodziła się w domu o numerze 115.


Elżbieta miała rodzoną młodszą siostrę Teresę, która urodziła się 7 października 1823 roku w Chmielowie również w domu pod numerem 115. Nie znam jej dalszych losów. Rok po urodzeniu Teresy, zmarł Szymon Kotulski, ojciec obu dziewczynek.

Elżbieta Kotulska w dniu 6 lipca 1840 roku poślubiła w Miechocinie mego 3xpradziadka Wojciecha Biało. Wygląda na to, że po śmierci ojca, Elżbieta wraz z matką zamieszkała w jej rodzinnym domu numer 50. Taki numer domu widnieje w akcie urodzenia Barbary Samojeden z roku 1797, jak i w akcie ślubu Elżbiety Kotulskiej z Wojciechem Biało. Dodatkowo jako opiekun Elżbiety w jej metryce ślubu został zapisany Antoni Siekierski. Barbara Kotulska z Samojednych również jest zapisana w tym akcie. Można więc mieć pewność, że Barbara żyła w roku 1840. Dalsze losy Barbary, podobnie, jak jej córki Teresy są dla mnie nieznane.


Wojciech Biało zmarł 17 lutego 1851 roku w Chmielowie i w tym samym roku 4 sierpnia Elżbieta poślubiła Wojciecha Rytwińskiego w Miechocinie.


Ostatnie dziecko, które urodziła Elżbieta Wojciechowi Rytwińskiemu to Wawrzyniec Rytwiński urodzony w roku 1861 w Chmielowie. W roku 1875 z kolei Wojciech Rytwiński, wdowiec po Elżbiecie poślubił Mariannę Kotulską w Miechocinie. Gdzieś między 1861, a 1875 musiała odejść z tego świata Elżbieta. Jej aktu zgonu nie zapisano w Chmielowie.

sobota, 5 kwietnia 2025

Chocz

Chocz, miasteczko niedaleko Pleszewa w kaliskiem znajduje się na liście moich najważniejszych miejsc związanych z genealogią rodzinną. Na tamtejszym cmentarzu znajduje się nagrobek mojej praprababci. Jeśli chodzi o nagrobki prapradziadków, jeszcze tylko w Pińsku na Białorusi zachował się jeden. Prapradziadków ma się szesnaścioro. Dwa nagrobki z szesnastu to tak niewiele. Ale wiele osób nie ma w ogóle nagrobków tak odległych przodków do odwiedzenia.

Chocz znalazł się na liście najważniejszych miejsc zupełnym przypadkiem. Józefa Pociejowska po mężu Stępień, podobno jedynaczka, urodziła się w parafii Szumsko na ziemi opatowskiej w 1882 roku. Po ślubie mieszkała przez chwilę w sąsiedniej parafii Bardo, gdzie urodził się mój pradziadek Stefan. Rodzeństwo Stefana rodziło się już na terenie parafii Gidle koło Radomska, a po I wojnie światowej rodzina przeniosła się w rejon Sarn na Wołyniu. Pewnie by się stamtąd nie ruszyła, gdyby nie II wojna światowa. Józefa z córkami: Kazimierą (po pierwszym mężu Grabka, po drugim Lemańska) i Antoniną (po mężu Abramowicz), trafiła w kaliskie do Józefowa koło Chocza. I tam wkrótce, bo w 1947 roku zmarła.

Małe miasteczko posiada dziś dwa obiekty świadczące o jego dawnym znaczeniu. Jeden z nich to kościół parafialny Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i św. Andrzeja Apostoła z pierwszej połowy XVII wieku, choć w XIX wieku został gruntownie przebudowany. Sąsiadujący z brzydkimi bloczkami epoki PRLu kryje prawdziwe skarby wewnątrz - piękne XVIII-wieczne ołtarze.



Niestety dawny pałac infułatów i kościół klasztorny św. Michała Archanioła, choć równie piękne są zamknięte na 4 spusty i wyglądają, jakby miały nie przetrwać XXI wieku.



Za nimi już tylko pusta przestrzeń i Prosna, niegdyś stanowiąca granicę między Królestwem Polskim i Prusami. Podobno zachowały się dwa dawne słupki graniczne. My znaleźliśmy tylko jeden obiekt, który wyglądał jak dawny słupek graniczny.



Pojechaliśmy na cmentarz. Odwiedziłem nagrobek Józefy, jej córki Kazimiery Lemańskiej, zauważyłem też że Honorata Rybarczyk, z którą rozmawiałem telefonicznie jakieś 15 lat temu też znalazła miejsce na cmentarzu w Choczu. Potem pojechaliśmy do Józefowa. Rozmawialiśmy z ludźmi, którzy znają wieś przynajmniej od lat 1970, ale Lemańskich nie pamiętają. Byliśmy też w Stawiszynie, gdzie podobno osiadli potomkowie Kazimiery. Rozmawialiśmy z dwoma wiekowymi mieszkańcami tego miasteczka, ale nazwisko Lemański nie obiło im się nawet o uszy.


Wróciliśmy na rynek w Choczu z charakterystyczną, pocztówkową kamienicą. Zjedliśmy przyzwoity obiad w jedynej restauracji oferującej głównie włoską kuchnię i pożegnaliśmy się z Choczem na kolejne 15 lat, a może na zawsze.