środa, 21 stycznia 2009

Skąd przychodzimy?

Notka opublikowana w "salonie24", 15 lipca 2008 roku.


Pytanie w tytule notki traktuję dosłownie. Interesuje mnie bowiem, skąd w sensie terytorialnym pochodzą moi przodkowie. Po II wojnie światowej, dzięki różnym zbiegom okoliczności, cała czwórka moich dziadków i babć trafiła na tzw. ziemie odzyskane. Czy ich przodkowie też migrowali na tak szeroką skalę? Po kilku latach dociekań genealogicznych, wydaje mi się, że nie, aczkolwiek nadal znajduję się, można tak powiedzieć, na początku badań. W przypadku niektórych linii będę miał poważne trudności z jakimikolwiek ustaleniami, jeśli w ogóle będzie to możliwe.

O ile bowiem, biorąc pod uwagę obszar mych zainteresowań, spodziewam się uzyskać sporo informacji wśród akt poznańskich (Krzyżowniki), ostrzeszowskich (Siedlików koło Ostrzeszowa), tarnobrzeskich (parafia Miechocin), czy też na piotrkowszczyźnie (parafia Skórkowice), o tyle niewiadomy pozostaje kierunek piński. Tu wszystkie informacje, które mogłem zgromadzić, korzystając z dostępnych mi źródeł (Pozostali jeszcze bardzo dalecy krewni, o których istnieniu wiem, ale do dzisiaj do nich nie dotarłem.) już posiadam. Pozostają niekompletne księgi metrykalne parafii prawosławnych złożone w Archiwum Państwowym w Mińsku. Dostęp do tych ksiąg, jak wskazują doświadczenia innych znajomych genealogów jest niestety mocno utrudniony i obarczony wysokimi kosztami. Trzeba pewnie poczekać na zmiany polityczne u naszego wschodniego sąsiada, które spowodują liberalizację dostępu do archiwów, w sposób, w jaki dokonało się to w Polsce.

Dużo większy problem mam z parafią Bardo na kielecczyźnie. Księgi metrykalne tej parafii spłonęły najprawdopodobniej podczas bombardowania w czasie II wojny światowej. Świętokrzyskie Towarzystwo Genealogiczne wskazuje, że nie natrafiono dotychczas na jakikolwiek ślad po aktach. A szkoda, bo historia tej linii rodzinnej jest bardzo ciekawa i frapująca. Zastanawia mnie, co sprawiło, że praktycznie wszyscy członkowie rodziny mego pradziadka (matka i rodzeństwo) znaleźli się w dwudziestoleciu międzywojennym w rejonie Sarn na Wołyniu. Czy byli osadnikami wojskowymi? Pytań mógłbym mnożyć wiele. Pradziadek „ulotnił” się w czasie zawieruchy wojennej. Podobno jeden z jego nieżyjących już synów widział go w latach 50-ych na stacji kolejowej gdzieś na Dolnym Śląsku. Podobno pradziadek założył tam nową rodzinę. Niestety dziś już nie ma kogo o to zapytać.

Wrócę jeszcze do tematu migracji przodków. Ostatnio, badając akta metrykalne parafii Skórkowice na piotrkowszczyźnie z lat 1847-1862 znalazłem akt zawarcia małżeństwa mych prapradziadków, Stanisława Krzysztofika i Katarzyny Dzidkowskiej. Stanisław zmarł w roku 1887 w Zygmuntowie nad Pilicą. W murowanym domu Pawła Krzysztofika, syna Stanisława, 28 listopada 1944 roku podczas pacyfikacji wsi przez Niemców spłonęło żywcem wiele osób. Ogółem podczas pacyfikacji Zygmuntowa zginęło około 30-40 mieszkańców wsi i okolicznych miejscowości (za: opoczno.republika.pl). Z wymienionego wyżej aktu małżeństwa wynika, że Stanisław urodził się w Zachorzowie. Jest to nadal miejscowość leżąca na ziemi opoczyńskiej, jednak w znacznym oddaleniu, jak na tamte czasy, od Zygmuntowa, gdzie spędził większość swego życia i od Szarbska, skąd pochodziła jego żona. Wpisuję więc w wyszukiwarkę hasło: Krzysztofik Zachorzów i znajduję bardzo ciekawą informację na stronie Portalu Turystyczno-Krajoznawczego województwa łódzkiego:

„Na terenie wsi Zachorzów wznosi się zabytkowy, modrzewiowy kościół pw. św. Michała wzniesiony w 1785 r. z fundacji rodziny Domaniewskich. Ściany świątyni szalowane są deskami a dach jest kryty gontem.

Obok świątyni stoi drewniana dzwonnica z XIX wieku, a także murowana kapliczka św. Jana Nepomucena z końca XIX w.

Obok kościoła znajduje się niewielki pomnik błogosławionego ojca Henryka Krzysztofika zamordowanego przez hitlerowców w dniu 4 sierpnia 1942 r. w Dachau. Beatyfikacji ojca Krzysztofika dokonał papież Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Polski w 1999 r.”

Ciekawe, czy korzenie błogosławionego ojca Henryka Krzysztofika prowadzą do Bonifacego i Małgorzaty Krzysztofików, rodziców Stanisława.

P.S. Gdyby osoby, pochodzące z Zachorzowa, związane w jakiś sposób z rodzinami o nazwisku Krzysztofik czytały tę notkę, proszę o kontakt.

1 komentarz:

  1. Mam kilka informacjii o Krzysztofikach pochodzących z tamtych okolic. Byli spokrewnieni m. in. Zysiakami. Mieszkali w Gawronach. dominik.kepa@wp.pl

    OdpowiedzUsuń