sobota, 23 grudnia 2017

Knyszyn - dwa cmentarze

Dzień był zimny, wilgotny, za miastem na polach leżała cienka warstwa śniegu. Wybraliśmy się z Adamem do Knyszyna pociągiem, aby przejść wszystkie ścieżki leżące wzdłuż miejsc związanych z  ostatnim z Jagiellonów. Byłem pod wrażeniem, jak dobrze zostało to senne, niewielkie miasteczko oznaczone. Każde historyczne miejsce zaopatrzone jest w tablicę z opisem i fotografią. Tykocin i Supraśl, turystyczna Mekka i Medyna Podlasia mogłyby się od Knyszyna pod tym względem uczyć.

Uwagę moją zwróciły pozostałości dwóch cmentarzy, leżących po przeciwległych stronach szosy z Knyszyna do Tykocina, na wysokości dawnego majątku Krasińskich, po wojnie osady PGR Knyszyn. Oba zaopatrzone są w tabliczki z nazwą miejsca i wskazaniem kierunku, a mimo to cmentarz ewangelicki minęliśmy nie zauważywszy go od razu.

W Knyszynie warto zajść na mogiłki żydowskie położone malowniczo na dawnych groblach sadzawek królewskich. Interesujący jest również katolicki cmentarz św. Marka wciąż użytkowany. Miejsca nieoczywiste jednak, zapuszczone, niedokładnie opisane potrafią być równie interesujące.
 
Cerkiew prawosławna istniała w Knyszynie już w połowie XVI wieku i była zlokalizowana w miejscu dzisiejszych zabudowań szkolnych przy ulicy Białostockiej nieopodal rynku, służąc prawosławnym dworzanom króla Zygmunta Augusta. W XVII wieku przeżywała regres, aby wznowić działalność jako cerkiew unicka w drugiej połowie XVII wieku. Gdy drewniany budynek był już mocno zniszczony, nową murowaną cerkiew przy ulicy Goniądzkiej ufundował starosta knyszyński Tomasz Czapski w latach 80. XVIII wieku. Przetrwała ona jednak tylko do wojen napoleońskich, po których wierni musieli z powrotem korzystać z drewnianego starego budynku. Po kasacie unii, w roku 1846 i ta została zamknięta. W 1856 zarządzający Knyszynem Krasińscy wybudowali w rynku nową, murowaną cerkiew. Na cmentarzu prawosławnym przy ulicy Tykockiej, tym samym, którego pozostałości znajdują się dziś przy szosie do Tykocina, postawiono budynek cerkwi przeniesiony z Boguszewa. Cerkiew w rynku, ufundowana przez Krasińskich przetrwała do roku 1925 i likwidacji parafii prawosławnej, natomiast cerkiew cmentarną rozebrano po II wojnie światowej.

Cmentarz prawosławny położony jest malowniczo na zboczach wzgórza. Znajdują się na nim zaledwie cztery nagrobki z czytelną inskrypcją. Przed wycieczką słyszałem o nagrobku ORMOwca pochowanego na tym cmentarzu, jednak nie odnaleźliśmy go. Zdjęcia i opisy znalezione w internecie pokazują, że tablica opisująca ten nagrobek o treści: "Czł. ORMO Wasyl Prydyba poległ na polu chwały dn. 27.III.1945 r. Cześć jego pamięci" stała jeszcze w tym roku przy zdewastowanym nagrobku. Być może przed naszym przyjazdem została zniszczona.


Jeden z zachowanych czytelnych nagrobków pochodzi z okresu międzywojennego. Upamiętnia Wierę Martyniuk (1897-1935).


Pozostałe trzy nagrobki pochodzą z końca lat 70-ch XIX wieku. Pokusiłem się o sprawdzenie komu zostały poświęcone. Tak się składa, że Archiwum Państwowe w Białymstoku udostępnia na stronach szukajwarchiwach.pl skany ksiąg parafii prawosławnej w Knyszynie z lat 1878-1907. Przejdę więc do najstarszej inskrypcji na cmentarzu:

Tablica na nagrobku choć częściowo ułamana pozwala odczytać napis w języku rosyjskim, informujący, że w miejscu tym został pochowany chłopiec Arsenij Iwanowicz Radkiewicz (30.06.1877-15.01.1878).

Odnaleziona metryka zgonu podaje jednakże bardzo skąpe informacje. Nie ma w niej danych rodziców. Jest natomiast adnotacja, że byli mieszczanami z Bielska, a dziecko zmarło od kokluszu.


Kolejny nagrobek to właściwie zachowany postument żeliwny bez krzyża. Daje się jednak, choć z trudem, odczytać inskrypcję.

 
Pochowana została w tym miejscu Anna Andriejewna Taranowicz (1839-1878), żona duchownego Tomasza Taranowicza, który sporządził odnalezione przeze mnie 2 z 3 metryk. Niestety metryka zgonu Anny Taranowicz nie daje żadnych dodatkowych informacji, poza tą, że w pogrzebie odprawionym na knyszyńskim cmentarzu uczestniczyli: duchowny z Białegostoku - Paweł Zieliński, duchowny z Fast - Wasilij Jakimowicz i duchowny z Choroszczy - Teodor Jaszyn i że zmarła od puchliny wodnej.


Ostatni czytelny nagrobek na knyszyńskim prawosławnym cmentarzu należy do Bogumiły Ignatowicz (1808-1879).



Metryka zgonu podaje, że Bogumiła Iwanowna Ignatowicz była żoną kapitana zarządzającego majątkiem Niewiarowo, znajdującym się nieopodal Trzciannego. Zmarła zaś ze starości. Metrykę sporządził Tomasz Gutowski, duchowny knyszyńskiej cerkwi.
 
 

Cmentarz ewangelicki znajduje się po drugiej stronie szosy w większym oddaleniu od niej i aby dojść do niego należy przejść przez pole należące do prywatnej posesji. Teren cmentarza jest zupełnie zarośnięty krzakami i drzewkami.

Ewangelicy mieszkali w Knyszynie już za króla Zygmunta Augusta. Kolejne fale osadnicze przedstawicieli tej konfesji miały miejsce w początku XIX wieku, gdy Knyszyn znalazł się w zaborze pruskim, a dawne tereny dworskie podzielono na parcele i przydzielono 7 rodzinom niemieckim. Osiedlali się w Knyszynie Sasi powracający z kampanii napoleońskiej, a także kolejne rodziny włókienników sprowadzanych przez Wincentego Krasińskiego.
 
Cmentarz przy ulicy Knyszyńskiej był wykorzystywany przez uboższych przedstawicieli miejscowej społeczności ewangelickiej. Wielu knyszyńskich ewangelików chowanych było na nekropolii białostockiej.

Na terenie cmentarza znaleźliśmy tylko jeden nagrobek z krzyżem żeliwnym bez inskrypcji.


Wśród krzaków zaś zupełnie ukryte przed wzrokiem ludzkim leżały przysypane liśćmi płyty betonowe.


Po odgarnięciu liści okazało się, że obie należą do przedstawicieli rodziny Malko. Napisy jednak są słabo czytelne. Jedna z płyt jest nagrobkiem Alfreda Malko, zmarłego w 1911 roku, jeśli dobrze udało mi się odczytać fragment inskrypcji.


Jest wielce prawdopodobne, że czas zrobi swoje i poza miejscem oznaczonym tabliczką niedługo nie będzie czego oglądać. Chciałbym więc w tych kilku zdaniach upamiętnić oba miejsca.