Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Józef Fryd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Józef Fryd. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 maja 2026

Józef Mackiewicz, Barbara Toporska "Listy do Redaktorów Wiadomości" - kilka uwag

Listy Józefa Mackiewicza i Barbary Toporskiej do redaktorów jednego z najpopularniejszych czasopism wydawanych na emigracji po II wojnie światowej to dość pokaźne tomiszcze, zawierające listy pisane do Mieczysława Grydzewskiego, Michała Chmielowca, Stefanii Kossowskiej i Juliusza Sakowskiego w latach 1947-1981, a więc w całkiem długim okresie czasu. Można było się zastanawiać, czy jest sens kupienia tej książki, czy będzie ciekawa? Będąc miłośnikiem twórczości Mackiewicza nie wahałem się. Dodatkowo w ostatnich latach przeczytałem dwie książki Barbary Toporskiej "Siostry" i "Spójrz wstecz, Ajonie" i muszę powiedzieć, że jej poczucie humoru oraz sposób budowania powieści sprawiają, że w niektórych momentach twórczość ta stoi na wyższym poziomie, niż twórczość jej męża. Choć mam wrażenie, że bywają fragmenty w tych dwóch książkach, odstające od całości na niekorzyść. Wracając do listów, nie wahałem się i ostatecznie nie zawiodłem się. Zawierają one bowiem tak wiele interesującyh dygresji na całkiem różne tematy, że czyta się je z nie mniejszym zaciekawieniem, niż same powieści. Tu chciałbym zwrócić uwagę na trzy fragmenty tylko, dwa stanowiące ciekawostki jedynie, natomiast list Barbary Toporskiej idealnie ujmuje problem stosunku polskiego społeczeństwa do społeczności żydowskiej.

Pierwsza dotyczy Nory Ney. (Kto by pomyślał, że znajdę w książce jakikolwiek związek między tą popularną dziś białostoczanką, a wielkim pisarzem polskiej emigracji?). Nora Ney, a właściwie Sonia Najman urodziła się w Wasilkowie lub w Sielachowskich w roku 1906. Była jedną z najpopularniejszych polskich aktorek okresu międzywojennego. W czasie wojny uciekła do Białegostoku, a stamtąd do Moskwy. Po wojnie nie znalazłszy miejsca dla siebie po powrocie do kraju wyemigrowała do USA, ale tam nigdy nie rozwinęła skrzydeł kariery aktorskiej przez nieznajomość języka angielskiego.

Z listu Józefa Mackiewicza do Michała Chmielowca z 29 listopada 1971:

"Natomiast Pana miłe słowa z powodu "możliwości sfilmowania Miasojedowa" - są gorzkim nieporozumieniem... Bo świadectwem mego upadku moralnego i materialnego. Pan mnie źle zrozumiał. Nie ma to być Miasojedow, a kicz miłosny pt. "La Disfatta". Tylko cień zapożyczony z książki. Bez żadnej historyczności. W obrzydliwej przeróbce. W dodatku z tendencją, którą z góry odrzuciłem! Zaproponowałem gorąco Łobodowskiego. Ale ten Fryd, któremu coś niecoś zawdzięczam uprzednio, powołał się na to. Nie chce nikogo tylko mnie, i powiada że leży, jeżeli tego nie zrobię. 500 dol. za pracę jakichś czterech miesięcy, minus to co muszę odłożyć dla tej roboty. Robię to anonimowo. Żadnych innych korzyści z filmu, bo to tylko STORY wg stawek włoskich. Musiałem się tego obrzydlistwa podjąć, cóż robić. - Jego zrujnowała i opuściła ta nowa gwiazda, Lisa Gastoni. A miała grać w tym moim filmie. W ogóle nie wiadomo, czy do tego dojdzie. Tyle że ja uwiązany zostałem do płotu. Tfu!"

Oczywiście związek pomiędzy Norą Ney i Józefem Mackiewiczem jest tylko pośredni, a łączy ich osoba wspomnianego Fryda, gdyż Józef Fryd (1905-1994) był przed wojną dystrybutorem filmów francuskich w Polsce, od lat 40-ych zaś producentem i dystrybutorem filmów we Włoszech. Był pierwszym mężem Nory Ney, z którą miał córkę, Joannę Ney. Pomagał Mackiewiczowi materialnie, gdy powstawała książka "Lewa wolna".

Kolejna interesująca wzmianka dotyczy Roberta Fischera, pierwszego po II wojnie światowej mistrza świata w szachach, który złamał dominację szachistów radzieckich, pokonując w Rejkiawiku Borysa Spasskiego w roku 1972. Pamiętam stojącą na półce u mego wujka w Łupowie książkę poświęconą meczowi Spasski-Fischer, a także opowieści wujka o tym, jak wielkim zainteresowaniem cieszył się ten mecz. Fischer był legendą. Stanisław Gawlikowski w książce "Walka o tron szachowy" napisał o Fischerze cytując L. Evansa, że to największa indywidualność, najbardziej nieustępliwy, niekomunikatywny, samotny, zamknięty w sobie, niezdolny do współpracy z kimkolwiek i niezależny mistrz szachowy wszystkich czasów. Zacytował także samego Fischera: "Na zapytanie, co sprawia mu w szachach największą przyjemność Fischer odpowiedział bez namysłu: "Lubię moment, w którym przeciwnik załamuje się psychicznie...""

Być może ten rys psychopatyczny sprawił, że Fischer w pewnym momencie zaczął wygrywac z wielką łatwością, co doprowadziło go na tron szachowy i co sprawiło, że tego tytułu nie bronił w roku 1975. Dalsze jego losy sprawiły, że żywot zakończył w kraju, w którym został mistrzem świata. 

Odwiedziłem jego grób 2 lata temu na małym cmentarzyku w Laugardaelir. Sympatycy królewskiej gry wciąż pamiętają o nim.


Opinia Józefa Mackiewicza, który był amatorem szachów (grywał z Michałem Chmielowcem, redaktorem "Wiadomości) była dla mnie sporym zaskoczeniem:

Z listu Józefa Mackiewicza do Michała Chmielowca, 27 sierpnia 1972:

"Nie tylko śledzimy, ale przegrywamy każdą partię Spasskij-Fischer. Mnie się zdaje, że pierwszy gra lepiej i ciekawiej, tylko nagle załamuje się. Natomiast do końca nie mogłem zrozumieć tej partii, w której Fisher stracił damę. Dlaczego? Po raz pierwszy jestem całkowicie po stronie ekipy sowieckiej. Nienawidzę chamstwa. A Fisher to cham z chamów."

Najciekawszy jednakże tekst to ten z listu Barbary Toporskiej z roku 1965 do Mieczysława Grydzewskiego dotyczący nie przyjmowania Żydów do AK i szerzonej po wojnie propagandy, według której Żydzi sami nie chcieli wstępować w szeregi AK. Fragment ten jest dość obszerny, aby go tu zacytować, ale choćby dla niego warto tę książkę zdobyć. Barbara Toporska w sposób bardzo syntetyczny i prawdziwy rozprawia się w tym liście z antysemityzmem Polaków.