sobota, 19 października 2019

Tropem pozostałości kolonii niemieckich na Lubelszczyźnie

Warunki do kolonizacji niemieckiej na terenie Królestwa Polskiego pojawiły się po roku 1815, gdy zakończyła się epoka wojen na terenie Europy, nastąpiła pewnego rodzaju stabilizacja i pojawiła się potrzeba zasiedlenia pustek i nieużytków. Taniość ziemi oraz inne udogodnienia, jak zwolnienia z czynszu, służby wojskowej, itp. powodowała napływ biedniejszej ludności chłopskiej z terenu Prus do Królestwa. Kulminacja tej migracji miała miejsce w drugiej połowie XIX wieku. Szacuje się, że na terenie Lubelszczyzny powstało około 100 kolonii niemieckich. Różniły się od wsi polskich swym układem - bardzo często powstałe wsie miały układ rzędowy wzdłuż jednej ulicy, domu wyposażone były w wyższe dachy, a dość rzadka sieć parafii luterańskich sprawiała, że prawie w każdej wsi powstawał dom modlitwy i cmentarz grzebalny. Kres koloniom niemieckim na Lubelszczyźnie przyniósł rok 1940, gdy władze niemieckie przesiedliły kolonistów niemieckich na tereny Poznania i okolic po przyłączeniu ich do III Rzeszy, a w ich miejsce sprowadziły rodziny polskie z poznańskiego. Po wojnie poznaniacy wrócili do swoich domostw, niemieccy koloniści zaś najczęściej na początku 1945 roku wyjeżdżali z poznańskiego przed nadciągającą armią radziecką za Odrę, aby po wojnie wyjechać do Kanady, pozostać na terenie Niemiec lub wyjechać do innych krajów. Dziś dawne kolonie niemieckie zamieszkane są przez polską ludność miejscową i przybyszy zza Buga.

Pod koniec września miałem okazję odwiedzić wiele z tych wiosek dzięki wycieczce z potomkami niemieckich kolonistów z Lubelszczyzny. Oto co udało nam się ustalić i odnaleźć w niektórych z odwiedzonych miejsc:

1. Bielany Duże i Bielany Małe, gmina Serokomla.

Kolonia niemiecka została założona w roku 1869. Przed II wojną światową w Bielanach Dużych mieszkały 3 rodziny niemieckie, w Bielanach Małych zaś 4 rodziny. Cmentarz oraz dom modlitwy znajdowały się przy głównej, niezbyt uczęszczanej drodze w Bielanach Małych. Dzięki rozmowom z mieszkańcami dowiedzieliśmy się, że działka z domem modlitwy (po przeciwnej stronie drogi w stosunku do cmentarza) została sprzedana jeszcze przed II wojną światową przez parafię ewangelicką prywatnemu właścicielowi. Dziś po budynku domu modlitwy nie ma śladu, a na terenie dawnego cmentarza można znaleźć jeden krzyż drewniany, resztki drugiego i fragmenty żeliwnego nagrobka Augusta Klenke (1851-1904).


Bielany Małe - miejsce po dawnym cmentarzu po lewej stronie w zaroślach


Bielany Małe - nagrobek Augusta Klenke


2. Żurawiniec Kolonia, gmina Ostrówek.

Kolonia ewangelicka powstała w roku 1866. Do lat 70-ych XIX wieku liczba osadników niemieckich wzrastała, później duża ich część wyjechała na Wołyń, gdzie jakość ziemi była lepsza. Mimo że we wsi zbudowano drewnianą kirchę z oddzielną dzwonnicą, do której dzwon ufundowała miejscowa rodzina Lokszterów, założono cmentarz ewangelicki, dziś po dawnej kolonii niemieckiej nie ma śladu.

Po wojnie przez pewien czas w opustoszałym budynku kirchy istniała świetlica wiejska. Później budynek sprzedano prywatnemu właścicielowi, który z drewna po rozbiórce wybudował własny dom (dziś już też nie istnieje). Z cegły pochodzącej z podmurówki postawiono zaś kapliczkę stojącą przy drodze, nieopodal miejsca, gdzie kiedyś stała kircha.


 Żurawiniec Kolonia - miejsce po dawnym domu modlitwy

Cmentarz ewangelicki znajdował się bliżej wsi Piaski. Dziś jest to teren zalesiony. Niestety nie udało nam się znaleźć nawet drobnych śladów świadczących o jego istnieniu.


 Żurawiniec Kolonia - gdzieś wśród tych drzew po lewej znajdował się cmentarz ewangelicki

Ciekawa natomiast jest historia dzwonu. Gdy dom modlitwy w Żurawińcu Kolonii przestał funkcjonować podczas II wojny światowej, dzwon został przekazany parafii katolickiej w Lubartowie. Po wojnie, gdy parafia w Lubartowie zakupiła nowe dzwony, potomek rodziny Lokszterów z Żurawińca Kolonii postarał się o przekazanie starego dzwonu do nowo wybudowanej w latach 80-ych XX wieku kaplicy w Tarkawicy. Dziś dzwon z napisem "Lokszter" wisi na jej wieży.


Tarkawica - kaplica wraz z dzwonem pochodzącym z dawnego domu modlitwy w Żurawińcu Kolonii

3. Cyców.

Dobra cycowskie zostały rozparcelowane w 1880 roku i wkrótce powstała tu kolonia niemiecka. Jeszcze w XIX wieku zbudowano w Cycowie dom modlitwy, założono też cmentarz ewangelicki. W roku 1925 Cyców został siedzibą parafii luterańskiej. Spośród wszystkich miejscowości, które odwiedziliśmy, w Cycowie pozostało najwięcej śladów po dawnej kolonii niemieckiej. Murowany dom modlitwy z XIX wieku od dawna stoi pusty i niszczeje, ale substancja materialna jest dość dobrze zachowana. Położony tuż obok dawny drewniany dom pastora jest zamieszkały. Wciąż widoczne są w szczycie budynku i na drzwiach wejściowych ładne zdobienia snycerskie.

Na terenie cmentarza ewangelickiego powstało zaś lapidarium z ocalałych nagrobków. Oto lista tych, które udało nam się odczytać:

Sigismunt Gefrejter (1897-1909 ?), Emma Gefrejter (1899 ?-1901), Adolfine Gefrejter (1899?-1903);
Ema? Rolkows…;
Adolf Bartsch (1860-1904);
Matildo Reichwald (1899-1909), Wanda Reichwald (1909-1912), Arthur Fenske (1909-1909), Michael Fenske (1883-1911);
Ema Fenske (1925-1938);
Adolf Klingbeil (1870-1919);
Rozamunda Jetzke (1883-1911);
Adelaide Harke ?
… Welke?


Cyców - dawny dom modlitwy


Cyców - drzwi wejściowe do domu modlitwy


Cyców - szczyt dawnego domu pastora



Cyców - ganek i drzwi wejściowe dawnego domu pastora


Cyców - lapidarium
 
4. Bakus Wanda, gmina Wierzbica.

Kolonia niemiecka w Bakus Wandzie powstała dość wrześnie, bo już w latach 40-ych XIX wieku. Wtedy też prawdopodobnie powstał cmentarz ewangelicki. W 1924 roku zbudowano zaś drewniany dom modlitwy. Po II wojnie światowej drewniany dom pastora rozebrano, a z pozyskanego materiału zbudowano cerkiew prawosławną w nieodległym Syczynie, wsi zamieszkanej w większości przez ludność ukraińską. Gdy w ramach akcji Wisła, wysiedlono z Syczyna Ukraińców, budynek cerkwi przejął kościół katolicki, jednak wkrótce doszło do podpalenia budynku i w efekcie jego zniszczenia.

Budynek drewnianego domu modlitwy stał w Bakus Wandzie dłużej, ale i on został rozebrany, a z pozyskanego materiały zbudowano dom proboszcza również w Syczynie. Po wybudowaniu nowej plebanii w Syczynie, dawny budynek sprzedano prywatnej osobie. Dziś stoi w Werejcach.

Cmentarz ewangelicki po wojnie zarósł lasem, a o tym, że teren kiedyś służył pochówkom świadczy jedynie obecność barwinka. 




Bakus Wanda - teren dawnego cmentarza ewangelickiego


Bakus Wanda - miejsce po domu modlitwy i domu pastora 

5. Bukowa Wielka, gmina Sawin

Kolonia niemiecka w Bukowej Wielkiej została założona w roku 1871. W  pobliżu wsi Piaski, ale na gruntach należących do Bukowej Wielkiej, w lesie, na wzgórzu znajdują się pozostałości cmentarza. Bez pomocy miejscowych mieszkańców prawdopodobnie nie odnaleźlibyśmy go. Nie jest w żaden sposób oznaczony. W lesie teren cmentarza można rozpoznać dzięki rosnącemu dookoła barwinkowi. Znajduje się tam jeden nagrobek upamiętniający młodą Olgę Krause (1905-1930).


Bukowa Wielka - w lesie po prawej znajduje się cmentarz



Bukowa Wielka - nagrobek Olgi Krause 


6. Bukowski Las, gmina Hańsk

 Jadąc dziś przez Bukowski Las, o niewielu rozsianych z rzadka zabudowaniach, trudno sobie wyobrazić, że w latach 1873/1875 powstała tu kolonia niemiecka licząca 62 gospodarstwa, z domem modlitwy i cmentarzem.

Śladu po domu modlitwy nie ma. Po wojnie drewniany budynek przejęła gmina, przez pewien czas służył do celów szkolnych, a po wybudowaniu nowego budynku szkoły, został sprzedany prywatnej osobie, która z uzyskanego materiału wybudowała dom w Hańsku.

W internecie można znaleźć informację o istnieniu pozostałości cmentarza ewangelickiego. Bez pomocy miejscowej ludności próżno ich jednak szukać. Znajdują się bowiem w głębi lasu, nieopodal zakrętu drogi prowadzącej do Bukowskiego Lasu z Rudki Łowieckiej. Żadne oznakowanie nie wskazuje na istnienie cmentarza. A wśród ściółki leśnej udało się odnaleźć pozostałości trzech nagrobków. Myślę, że dysponując odpowiednim sprzętem, można by ich znaleźć więcej. Znalezione nagrobki upamiętniały Julianę Schol, Emmę Pachal i Ferdinanda Lehmanna.







Las po drugiej stronie asfaltowej drogi skrywa jeszcze jeden sekret. Z drogi zupełnie nie widać pozostałości starego wiatraka holenderskiego, podtrzymywanego przez konary dębu.





7. Syczyn, gmina Wierzbica

Kolonia niemiecka powstała w Syczynie w 1863 roku. Mimo, że większość mieszkańców stanowili Ukraińcy, był tu luterański dom modlitwy (budynek istniejący) i cmentarz (poza barwinkiem, nie ma żadnych innych śladów po dawnych miejscach pochówków).


Syczyn - teren dawnego cmentarza, widok od drogi


Syczyn - budynek dawnego domu modlitwy 

 8. Malinówka, gmina Cyców

Początki Malinówki sięgają 1880 roku. We wsi istniała kircha oraz cmentarz ewangelicki. Według relacji najstarszej mieszkanki wsi, kircha spłonęła od uderzenia pioruna. W tym miejscu stoi teraz kościół katolicki. We wsi stoi jeszcze murowany dom, wybudowany przez rodzinę Jeske (według relacji mieszkanki wsi) -  tą samą rodzinę, która przed wojną ufundowała drewniany budynek szkoły (nie istniejący).

Cmentarz znajduje się na polu wśród drzew i krzewów  w pewnym oddaleniu od budynku straży pożarnej. Został wpisany do rejestru zabytków i jako tako uporządkowany. 
Znaleźliśmy tam dwa nagrobki - jeden upamiętniający rodzinę Günzler, drugi poświęcony Edwardowi Rossnagelowi, miejscowemu nauczycielowi i kantorowi (1883-1934) posiada inskrypcję nagrobną dwujęzyczną - po niemiecku i po polsku!


Malinówka - nagrobek rodziny Günzler


Malinówka - fragment nagrobka Edwarda Rossnagela


 9. Radawczyk Drugi, gmina Konopnica

Kolonia niemiecka w Radawczyku została założona w roku 1878. Co ciekawe głównie przez baptystów, a nie luteran. Do dziś przy drodze z Radawczyka Drugiego do Radawczyka znajdują się pozostałości cmentarza baptystów z jednym nagrobkiem upamiętniającym Andreasa Schmidta. W samym Radawczyku zaś na początku XXI wieku można było oglądać budynek dawnego zboru, użytkowanego przez Ochotniczą Straż Pożarną. Po wybudowaniu nowego budynku, w starym mieścił się przez jakiś czas bar z dyskoteką, później pomieszczenia wynajęła firma produkująca tworzywa sztuczne. Wówczas doszło do pożaru w budynku, który ostatecznie został rozebrany.


Radawczyk Drugi - nagrobek Andreasa Schmidta na cmentarzu baptystów


Radawczyk - nowy budynek remizy. Dawny zbór znajdował się przed nowym budynkiem

Jak na dość znaczną ilość kolonii niemieckich, ich śladów na Lubelszczyźnie nie pozostało wiele. Pamiętają o nich starsi mieszkańcy, którzy mieszkali na tych terenach przed wojną. Wszyscy, których spotkaliśmy wypowiadali się bardzo ciepło o swych przedwojennych sąsiadach, chwaląc ich za pracowitość. W wielu miejscach jednak ludność, która przyjechała po wojnie nie ma wiedzy o tym, jaką ciekawą historię skrywa ziemia lubelska.

piątek, 27 września 2019

Roman Sapich, notatka z akt policyjnych, 1938 rok

Przekonałem się po raz kolejny, że przeglądanie przedwojennych akt policyjnych ma sens. Jest żmudne, ale można w nich znaleźć wzmianki o członkach rodziny, czasami przedstawiające fakty zupełnie nie znane, jak w przypadku wujka Kazika, czasami wzbogacające w istotny sposób wiedzę z przekazów rodzinnych, jak w przypadku odnalezionej przeze mnie notatki o śmierci Romana Sapicha.





Powyższa notatka została odnaleziona wśród "Meldunków sytuacyjnych o ruchu społeczno-politycznym i stanie bezpieczeństwa w miesiącach styczeń - sierpień, 1938 r." wytworzonych przez Komendę Wojewódzką Policji Państwowej w Brześciu.

Dotychczas wiedziałem, że Roman Sapich zginął tragicznie w pińskim porcie podczas pożaru statku. Teraz, dzięki policyjnej notatce, wiem, że był kotlarzem, podobnie, jak dwaj starsi bracia - Zygmunt i Józef. W nocy 19 marca 1933 roku miał miejsce nieszczęśliwy wypadek. W czasie remontu kotła na statku "Wilno", będącym własnością pińszczanina Berka Pinakiera, Roman Sapich uległ poparzeniu, co spowodowało śmierć.

Na starym cmentarzu pińskim znajduje się jedyny nagrobek rodziny Sapichów, upamiętniający Romana. Byłem tam w listopadzie 2006 roku. Widziałem jedynie pojedyncze palące się znicze. Później dowiedziałem się, że ktoś stawia je co jakiś czas na grobie Romana. Żona Romana - Maria pracowała przed wojną w Łaźni Miejskiej w Pińsku. Mieli jedną córkę Anetę, o której losach nic mi nie wiadomo.



Brat Romana, Jan Sapich - legionista był mężem rodzonej siostry prababci Agaty Stępień ze Szczerbaczewiczów - Elżbiety. Ślub miał miejsce w roku 1925. Małżonkowie doczekali się trójki dzieci: Stanisława, Heleny i Łucji. Jan pracował w porcie w Pińsku. Niestety zmarł niespełna dwa miesiące po wkroczeniu wojsk sowieckich na tereny Rzeczypospolitej. 7 listopada 1939 leżał w szpitalu chory na zapalenie płuc. Personel medyczny został przymusowo zwolniony z pracy w tym dniu, aby móc uczestniczyć w obchodach święta rewolucji październikowej. Pacjenci nie dostali na czas leków, co skończyło się śmiercią niektórych, wśród nich Jana. Nagrobek na starym cmentarzu w Pińsku został oznaczony tylko drewnianym krzyżem. Nie przetrwał do obecnych czasów.

Rodzicami Jana byli Józef Sapich, pochodzący z Łunińca i Katarzyna z Porembów, pochodząca prawdopodobnie z poznańskiego. Jan miał czterech braci: 

- Aleksandra, urodzonego w 1894 roku, przed wojną pracownika kontrwywiadu. Za okupacji sowieckiej zesłany był do Archangielska, skąd powrócił i osiedlił się z rodziną we Wrocławiu;
- Józefa, urodzonego w 1899 roku;
- Zygmunta, urodzonego  w roku 1901;
- Romana, urodzonego w roku 1904, któremu poświęcony jest ten artykuł.

czwartek, 29 sierpnia 2019

Rodzinnie i genealogicznie do Halle

Wyprawę rodzinną do Halle planowaliśmy już od dawna. Mieliśmy tam w końcu dotrzeć z różnych części Polski, trzeba było ten nasz wyjazd jakoś logistycznie spiąć. Pretekstem był oczywiście odnaleziony akt ślubu prapradziadków: Marcina Uzarka i Balbiny z Kaczmarków, który miał miejsce w Halle właśnie w styczniu 1889 roku. A poza tym miała to być dobra okazja, aby spotkać się rodzinnie i wakacyjnie w nietuzinkowym miejscu.

Halle, miasto w byłym NRD nad rzeką Soławą, które widok ścisłego centrum zawdzięcza katolickiemu arcybiskupowi Magdeburga i Moguncji, Albrechtowi von Brandenburgowi, który na przełomie lat 20. i 30. XVI wieku w znacznym stopniu odcisnął swe piętno na architekturze starego miasta. Kilka lat po rozpoczęciu inwestycji budowlanych mieszczanie Halle poparli jednak reformację i arcybiskup musiał opuścić miasto, które stało się protestanckie. Halle to również miejsce urodzenia Jerzego Fryderyka Händla, wielkiego kompozytora muzyki poważnej. W okresie NRD Halle zostało stolicą landu Saksonia-Anhalt, a gdy po zjednoczeniu Niemiec stolica została przeniesiona do Magdeburga, do Halle przyłączono tytułem rekompensaty największe miasto całkowicie od nowa wybudowane w NRD, wzorcowy przykład budownictwa socjalistycznego we wschodnich Nimeczech - Neustadt.

Mogę napisać krótko - Halle zrobiło na nas bardzo pozytywne wrażenie. Po pierwsze hotel w którym mieszkaliśmy "TRYP by Wyndham", trzygwiazdkowy, wygodny, z dobrymi śniadaniami w formie bufetu, położony w dzielnicy Neustadt tuż przy przystanku linii tramwajowej oferował całkiem przystępne ceny, w których dodatkowo mieściły się darmowe przejazdy komunikacją miejską w Halle przez cały okres pobytu. Miasto dobrze jest skomunikowane liniami tramwajowymi, wszędzie łatwo trafić, ma poza tym całkiem sporo zabytków  w centrum z interesującą starówką. Blokowiska Neustadt, gdzie mieszkaliśmy, są dziś w dużej mierze zamieszkane przez emigrantów z Afryki i Azji, co zauważyliśmy w tramwajach. Ale mieliśmy ogólne wrażenie, że całkiem dobrze zintegrowali się oni z miejscowym społeczeństwem.

Uliczka Grosse Brauhaugasse, przy której przed ślubem mieszkał Marcin Uzarek (pod numerem 30) i Balbina Kaczmarek (pod numerem 10) nosi dziś nazwę Grosse Brauhaustrasse. Jest dość krótka - znajduje się w południowym kierunku od rynku starego miasta. W hotelu przy recepcji znaleźliśmy monografię historyczną Halle, a w niej opis historycznych budynków, ulica po ulicy. Znaleźliśmy również naszą uliczkę, jednak domów o numerach 10 i 30 nie było na zdjęciach. Widocznie nie przetrwały tak długiego czasu. Uliczka ta w XVIII wieku charakteryzowała się obecnością browarów. Gdy do niej doszliśmy, zauważyliśmy, że wielu kamieniec nie ma, miejsca po nich są puste. Parcele po niektórych starych budynkach zajęły nowe bloki, a numeracja kończy się na cyfrze 18. Przy ulicy tej stała też synagoga, w której miejscu stoi dziś pomnik.















Problem mieliśmy ze znalezieniem kościoła, w którym miał miejsce ślub. Pierwszy katolicki kościół w Halle, po długim okresie protestanckim miasta, został wybudowany dopiero w 1894 roku na skutek napływu katolickich robotników z Wielkopolski i Śląska. Wcześniej od roku 1812 katolicy obsługiwani mieli być przez kaplicę św. Hieronima. Nie udało mi się znaleźć informacji przez przyjazdem do Halle, gdzie się znajdowała.

Aby zasięgnąć wiedzy udaliśmy się do kościoła pw. śś. Franciszka i Elżbiety, tego właśnie wybudowanego w 1894 roku. Kościół ten znajduje się niedaleko naszej Grosse Brauhaustrasse.



Spotkaliśmy tam pochodzącą z Polski siostrę Andriję, która nie wiedziała nic na temat kaplicy św. Hieronima, ale poznała nas z wieloletnim księdzem proboszczem tej parafii, który powiedział, że kaplica św. Hieronima przez cały czas funkcjonowania w latach 1812-1894 traktowana była tymczasowo, a mieściła się w jednym z pomieszczeń (które przetrwało, ale pełni inną funkcję) wieży zamku Moritzburg.

Oczywiście udaliśmy się natychmiast do zamku Moritzburg położonego na północny zachód od starówki. Zamek Moritzburg to pierwotnie cytadela wzniesiona pod koniec XV wieku, przekształcona w pałac za rządów arcybiskupa Albrechta von Brandenburga. Dziś mieści się w nim min. Galeria Narodowa i Urząd Stanu Cywilnego (Stamdesamt). Niestety spośród pracowników muzeum nikt nie wiedział o tym, że w wieży zamku funkcjonowała kiedyś kaplica św. Hieronima. Wyobraziliśmy sobie, że Marcin z Balbiną, chłopi z południowej Wielkopolski mieszkając w mieście wybrali się do ślubu na zamek dorożką.




Nasz przyjazd do Halle nie ograniczał się jedynie do zwiedzania miejsc związanych z rodziną. Wyżej napisałem, że w Halle jest całkiem sporo zabytków w centrum miasta. Zachowała się tu między innymi średniowieczna, jedyna brama wśród pozostałości miejskich fortyfikacji. Jej nazwa - Brama Lipska (Leipziger Tor) doskonale wskazuje przy jakiej drodze wylotowej z miasta stała.


W rynku starego miasta stoi bardzo ciekawy kościół. W 1529 roku, gdy kardynał Albrecht von Brandenburg marzył o przekształceniu Halle w modelowe miasto katolickie, wyburzono dwa stare romańskie kościoły: Mariacki i św. Gertrudy, pozostawiając po dwie wieże każdego z nich. Następnie połączono je korpusem nowego kościoła mariackiego (Marktkirche). Kościół wygląda z zewnątrz naprawdę interesująco. Jedna z 2 par wież jest udostępniana do zwiedzania. Niestety w dniu, kiedy zaplanowaliśmy wejście na nie, okazało się, że z powodów technicznych zostały zamknięta. Ale kościół i wewnątrz sprawia niesamowite wrażenie - zwłaszcza ołtarz główny z obrazami naśladowcy Cranacha - Mistrza z Annabergu. Zwraca również uwagę współczesny krucyfiks z Chrystusem wyciągającym rękę w naszą stronę - niezwykle ekspresyjne i piękne dzieło.

Kościół ten dziś to ważne miejsce dla kultury protestanckich Niemiec. Można w nim oglądać maskę pośmiertną Marcina Lutra oraz pulpit, z którego głosił nauki.








W rynku stoi też średniowieczna Czerwona Wieża (Roter Turm), której zastosowanie nie zostało do dziś w pełni potwierdzone. Prawdopodobnie miała stanowić o prestiżu miasta. Zwiedzaliśmy ją z przewodniczką, którą podziwiałem za przygotowanie do tego spaceru, tak wieloma informacjami sprzed wieków dysponowała, opowiadając o mało istotnych wydawałoby się miejscach wewnątrz wieży. Przed wieżą, stoi XVIII-wieczna kopia niegdyś drewnianej figury Rolanda, dziś jeden z symboli miasta.






Nie sposób pominąć domu Händla, gdzie w 1685 roku urodził się kompozytor. Mieści się tam muzeum, w którym można prześledzić jego życie, rozwój muzyczny w Halle, Hanowerze i Hamburgu, podziwiać jego zamiłowanie do podróży na przykładzie Włoch, gdzie dokształcał się muzycznie, co miało przynieść efekt podczas trzeciego etapu życia w Londynie, gdzie osiągnął jako cudzoziemiec niebywały sukces artystyczny. Muzeum może nie powala na kolana, ale przy odrobinie koncentracji staje się naprawdę interesujące.




Nie zwiedziliśmy wszystkiego, co tylko było możliwe. Nie mogłem pominąć XVI-wiecznego cmentarza Stadtgottesacker, który zrobił na mnie duże wrażenie ze względu na bardzo dobry stan zachowania samego cmentarza, stare sięgające XVI wieku nagrobki, wśród których odnaleźć można tablicę nagrobną rodziców wielkiego kompozytora.











Nieopodal cmentarza zwraca uwagę pomnik poświęcony ludobójstwu dokonanemu na Ormianach przez Turków w 1915 roku, co w państwie zamieszkałym w tak dużym stopniu przez mniejszość turecką zdumiało mnie, ale i wprawiło w zadumę.




Mieliśmy zamiar zwiedzić muzeum czekolady, ale nie warto było ze względu na horrendalnie wysokie ceny biletów. Przy muzeum jest otwarty sklepik, gdzie miłośnicy czekolady mogą się jej najeść do woli. Każdy praktycznie smak pralinek wytwarzanych przez miejscowe przedsiębiorstwo pod nazwą Halloren jest wystawiony do darmowej degustacji.

Podsumowując była to udana wyprawa pełna pozytywnych wrażeń do miejsca, które omijałbym z daleka, gdybym kierował się li tylko ofertą biur podróży.

czwartek, 22 sierpnia 2019

Bardo z początku XX wieku we "Wspomnieniach wiciarza"

Niedawno kupiłem na Allegro "Wspomnienia wiciarza" Wawrzyńca Cichego. Autor wywodził się ze środowiska chłopskiego. Urodził się 9 sierpnia 1899 roku we wsi Bardo w Górach Świętokrzyskich. Od wczesnej młodości angażował się w działalność społeczną w swojej wsi, początkowo w Związku Młodzieży Wiejskiej RP "Wici", później po 1945 roku w Zjednoczonym Stronnictwie Ludowym. Na książkę tę nigdy nie zwróciłbym uwagi. Ani język specjalnie nie zachwyca, ani mało krytyczny stosunek autora do wlasnej działalności nie wzbudza zbytniego zaufania. Niektóre stwierdzenia mają charakter propagandy charakterystycznej dla czasów słusznie minionych, jak na przykład wzmianka o ucieczce Potockich wraz z wojskami hitlerowskimi przed nowym, sprawiedliwym systemem. Jednak miałem nadzieję, że autor dość dokładnie opisze wieś Bardo (w której w roku 1900 urodził się pradziadek Stefan Stępień) z początku XX wieku i pod tym względem nie zawiodłem się. Biorąc zaś pod uwagę, że księgi metrykalne z parafii Bardo spłonęły w czasie II wojny światowej (według autora front w Bardzie trwał od sierpnia 1944 roku do 17 stycznia 1945 roku), każde źródło pozwalające odtworzyć historię minioną jest cenne. W książce znalazło się sporo nazwisk mieszkańców żyjących w Bardzie przed I wojną światową i choć nie znalazłem żadnej informacji o rodzinie Stępniów, postaram się potraktować niniejszy artykuł jako ekstrakt ważniejszych informacji o miejscowości i jej mieszkańcach przed I wojną światową.

Książkę rozpoczyna wspomnienie bardzo rodzinne, wręcz intymne. 2 lipca 1892 roku mama autora, wybrała się z Sędka (gdzie mieszkała) wraz z koleżankami na odpust do Barda. Na odpust wybrał się również brat mamy - Wawrzyniec Masternak (późniejszy chrzestny autora, zmarł na hiszpankę w październiku 1918 roku). Dzięki tej wyprawie odpustowej doszło do swatów późniejszych rodziców Wawrzyńca. Pierwsze ich spotkanie miało miejsce właśnie na odpuście. Ojciec autora, o którym niewiele jest wzmianek w książce podobnie jak Bolesław Piwowarczyk był dobrym tancerzem i umiał zabawiać gości weselnych. Zmarł bardzo młodo w wieku 33 lat, w sierpniu 1899 roku tuż po narodzinach Wawrzyńca.


Bardo dzieliło się na cztery osady: Bardo Górne, Bardo Dolne, Bardo Poduchowne, Bardo Kolonię. W tej czteroczłonowej wsi stał słup drewniany przedstawiający pomnik cara Aleksandra II, postawiony rzekomo przez miejscowych chłopów w podzięce za uwłaszczenie, które nastąpiło w 1864 roku. Polski ruch rewolucyjny, który wybuchł w 1905 roku, zwalał te pomniki. Słup w Bardzie urżnięty został w połowie. Górna jego część - wraz z głową cara - zniknęła, a dolna połowa pozostała i sterczała na dawnym miejscu.

Oto mieszkańcy Barda w pierwszych dziesięcioleciach XX wieku, którzy zostali wymienieni w książce:

Tomasz Ambroziński - w niewoli niemieckiej podczas I wojny światowej. Wrócił do Barda przed świętami Bożego Narodzenia 1918 roku.

Wojciech Bęben - w 1928 roku był już starszym mieszkańcem Barda. Uczestnik spotkania w październiku 1928 roku, mającego ożywić kółko rolnicze we wsi.

Adam Bińczak - Uczestnik zebrania w budynku szkoły pod koniec 1918 roku. Został wybrany sekretarzem kółka rolniczego w Bardzie w październiku 1928 roku.


Andrzej Bińczak - syn kościelnego z Barda. Prawdopodobnie to on zniszczył w 1905 roku drewniany słup przedstawiający cara Aleksandra II.

Stanisław Bińczak - wyjechał wraz z żoną i dziećmi do Niemiec na początku 1914 roku. Wrócił do Barda w grudniu 1918 roku.

Stanisława Bińczak - wyszła za mąż jesienią 1916 roku w Bardzie za Skowrona z Piotrowa.

Balbina Bochniak - na robotach w Niemczech w czasie I wojny światowej.

Jan Borczak - kościelny w Bardzie po I wojnie światowej. Spędził wojnę w rodzinnej wsi, powrócił bowiem "zbyt późno" z robót w Prusach Wschodnich i nie wcielono go do armii carskiej. Jego brat służył w carskim wojsku, brał udział w kampanii w Prusach Wschodnich, służył w pułku tulskim, nie powrócił w 1918 roku z wojny.

Błażej Bronkowski - starszy kolega Wawrzyńca Cichego, z którym ten pasał bydło w dzieciństwie. Wykazywał duże uzdolnienie do muzykowania. Robił sobie fujarki z drzewa wierzbowego, a najładniej grywał na fujarce, którą kupił na odpuście w Łagowie.

Balbina Cicha z d. Masternak (Balwisia) - mama autora. Pochodziła z Sędka, po ślubie zamieszkała w Bardzie, na co wpływ miało też i to, że kościół był we wsi. Dożyła 72 lat.

Tekla Cicha - siostra ojca i chrzestna autora książki. Mieszkała w Bardzie.

Bartłomiej Cichy - dziadek autora, który zawsze w dzień odpustu w Bardzie zapraszał Wawrzyńca Masternaka, wujka autora, który był tzw. "turystą odpustowym" na obiad. Taki obiad, który miał miejsce 2 lipca 1892 roku był początkiem swatów rodziców autora.

Michał Cichy, ur. 1894 - starszy o 5 lat brat Wawrzyńca. Przed ukończeniem 7 roku życia pasał gęsi, jak inne dzieci we wsi, potem bydło, a po ukończeniu 12 lat musiał wywozić z mamą gnój na pole, zajmować się orką, sianiem zboża i sadzeniem ziemniaków, latem - sprzątaniem zbóż, jesienią zaś siewem ozimin i kopaniem ziemniaków. Należał do kółka rolniczego w Szumsku przed I wojną światową. Chodził w pierwszych miesiącach 1915 roku do kopania okopów dla wojsk rosyjskich. Zmieniony przy tej pracy przez Wawrzyńca Cichego, gdy zaczęła się wiosna i trzeba było zabierać się do pracy w polu. Uczestnik wiecu w Opatowie 3 maja 1916 roku. Jesienią 1918 roku po odzyskaniu niepodległości uczestnik pierwszych rozmów na temat nowej sytuacji między chłopami ze wsi w domu J. Taborskiego. Wyemigrował do Kanady.

Paulina Choińska - córka drobnego przedsiębiorcy drzewnego Walentego Choińskiego. Znała najwięcej opowieści i historii opowiadanych podczas długich, zimowych wieczorów, gdy w domu Wawrzyńca Cichego w Bardzie zbierały się kobiety z kądzielą. Razem z ojcem prenumerowała "Gazetę Świąteczną" i "Zorzę".

Feliks Czeremański - wójt gminy Rembów pochodzący z Barda. Dzięki jego wstawiennictwu u naczelnika w Opatowie, kozacka ekspedycja karna, która zjawiła się we wsi po zniszczeniu drewnianego słupa przedstawiającego cara Aleksandra II w 1905 roku, opuściła wieś. Był inicjatorem otwarcia w Bardzie szkoły w roku 1910. Dzięki zabiegom wójta gminy Rembów, pierwsza szkoła w Bardzie została otwarta w listopadzie 1910 roku. W 1911 roku wraz z sekretarzem urzędu gminnego w Rembowie - Mazurkiewiczem, zmienił koncepcję budowy szkół w gminie Rembów z drewnianych na murowane. Nowa, murowana szkoła stanęła na kawałku gruntu wielkości trzech mórg, leżącym około kilometra za wsią. Teren ten stanowił własność kościelną, pozostałą po parcelacji części dworskiej ziemi, którą w 1875 roku otrzymali żołnierze - uczestnicy wojny rosyjsko-tureckiej. Miejsce to nazywane było złośliwie Syberią.

Józef Dachowski - uczestnik wojny rosyjsko-japońskiej w wojsku carskim. Dostał się do niewoli japońskiej, gdzie jako Polak otoczony był szczególną opieką japońskich władz. W niewoli nauczył się czytać i pisać. Wybudował obszerny drewniany dom na potrzeby otwarcia szkoły w Bardzie w 1910 roku. Uczestnik zebrania w budynku szkoły na koniec 1918 roku.

Stanisław Duda - jeden z pierwszych sołtysów Barda w 1910 roku.

Roman Gach - właściciel gospodarstwa w lesie, do którego nocami podciągali z bydłem chłopcy pasący je w dzień. Krowy nocą stały w sadzie przywiązane do drzew, zaś chłopcy spali pokotem na podłodze na słomie przyniesionej ze stodoły.

Maria Gach - przeszło sto lat licząca babcia, mieszkająca przed 1914 roku w gospodarstwie Gachów w lesie. Choć straciła wzrok, pamięć miała niezawodną. Opowiadała dzieciom pasącym bydło o udziale chłopów z Barda w powstaniach w 1830, 1846 i 1863 roku.

Józef Grzegolec - wstąpił do I Brygady legionowej podczas I wojny światowej. Uciekł z obozu w Szczypiornie w 1917 roku. Podczas internowania nabawił się gruźlicy. Zmarł w październiku 1918 roku.

Wiktoria Guz - żona Wawrzyńca Cichego. Ślub odbył się 3 lutego 1926 roku.

Adam Jabłoński - wstąpił do legionów podczas I wojny światowej.

Józef Kapusta - Jesienią 1918 roku po odzyskaniu niepodległości uczestnik pierwszych rozmów na temat nowej sytuacji między chłopami ze wsi w domu J. Taborskiego. Członek cechu kościelnego w Bardzie.

Józef Klimek - należał do kółka rolniczego w Opatowie w 1907 roku. Czytał "Gazetę Świąteczną" i "Zorzę". Potem wyjechał z rodziną z Barda. Pozostał po nim sad. Jego syn, który przed wybuchem I wojny światowej uczęszczał do szkoły średniej w Kielcach, wstąpił do legionów, służył w nich i szczęśliwie wrócił z wojny.

Antoni Krawętkowski - przez kilka lat przed pierwszą wojną światową przebywał na emigracji w Ameryce, gdzie brał udział w pracach przy budowie fabryki Forda.

Jakub Krawętkowski - syn Wojciecha Krawętkowskiego. Przepędzał na pastwisko kupione przez ojca konie, aby się podtuczyły.

Marcin Krawętkowski - służył w armii carskiej w czasie I wojny światowej. Trafił aż do Finlandii. Potem przerzucony w Karpaty trafił do niewoli austriackiej z której powrócił do Barda. Uczestnik samorzutnych ćwiczeń wojskowych we wsi jesienią 1918 roku. Starszy mieszkaniec Barda w 1928 roku. Uczestnik spotkania w październiku 1928 roku, mającego ożywić kółko rolnicze w Bardzie.

Wojciech Krawętkowski - zawodowy handlarz końmi z Barda. Kupował na jarmarkach przeważnie wybrakowane sztuki.

Stefan Książek - dzierżawca placu w centrum Barda, na którym miała być wybudowana murowana szkoła. Szkoła została wybudowana ostatecznie kilometr za wsią, a pieniądze zgromadzone na koncie wsi w Kasie Gminnej przepadły po wybuchu I wojny światowej.

Feliks Kupisz - jeden  z pierwszych posiadaczy sieczkarni kowalskiej w Bardzie. Sąsiad rodziny Cichych.


Maciej Kupisz - ożenił się jesienią 1916 roku w Bardzie z Marią Piwowarczyk.

Walenty Lasek vel Łasek - uczył się postępu rolniczego od Józefa Klimka, członka kółka rolniczego w Opatowie w 1907 roku. Starszy mieszkaniec Barda w 1928 roku. Uczestnik spotkania w październiku 1928 roku, mającego ożywić kółko rolnicze w Bardzie.

Łukasz Łazarski - w niewoli niemieckiej podczas I wojny światowej. Wrócił do Barda przed świętami Bożego Narodzenia 1918 roku.

Józef Ługowski - pierwszy nauczyciel w szkole w Bardzie w 1910 roku.

Antoni Łukasik - jeden z pierwszych sołtysów Barda w 1910 roku. Sołtys Barda Poduchownego w 1918 roku.

Feliks Majewski - kolega ojca Wawrzyńca Cichego. Przygrywał wraz ze swoimi muzykantami na weselu rodziców autora. Pochodził z Barda, ale ożenił się w Trzciance, gdzie zamieszkał. Był też traczem. Pierwsze skrzypce, na których uczył się grać, sam skonstruował ze świerkowej deski. Rodzice Feliksa mieszkali niedaleko rodziny Wawrzyńca Cichego. Feliks jako mały chłopiec pasał z ojcem autora bydło i podczas tego pasania chłopcy grali najrozmaitsze melodie i pieśni.

Wojciech Majewski - niepiśmienny sołtys wsi Bardo w 1914 roku. Zarządzenia wójta i pisarza przekazywał słowo w słowo mieszkańcom, obchodząc wieś od domu do domu. Sołtys Barda Górnego w 1918 roku.

Andrzej Michalczyk - Uczestnik zebrania w budynku szkoły na koniec 1918 roku.


Józef Mucha - sołtys Barda Kolonii w 1918 roku.

Jan Okólski vel Okulski - uczestnik wiecu w Opatowie 3 maja 1916 roku. Uczestnik zebrania w budynku szkoły na koniec 1918 roku. Aktywny członek kółka rolniczego w Bardzie. Wyprowadził się do Poznańskiego.

Michał Opatowicz - ożenił się w 1914 roku w Bardzie z Józefą Zdziebło. Następny ślub we wsi odbył się dopiero jesienią 1916 roku. Uczestnik spotkania w październiku 1928 roku, mającego ożywić kółko rolnicze w Bardzie.

Feliks Pałka - jeden ze starszych gospodarzy we wsi, wspierał powstanie koła młodzieży wiejskiej w Bardzie w 1925 roku.

Wincenty Pałka - gajowy w lesie Pawła Spasskiego.

Perlikowa - matka kilkorga małych dzieci i żona gospodarza z Barda, zabita we wsi podczas krótkiej potyczki pomiędzy wyjeżdżającymi wojskami austriackimi, a wjeżdżającymi do wsi podjazdami kozackimi w początku I wojny światowej. Pogrzeb Perlikowej stał się ogromną manifestacją chłopów z Barda i z okolicznych wsi. Ówczesny proboszcz wygłosił na cmentarzu przemówienie przeciwko wojnie.

Antoni Piwowarczyk - w niewoli niemieckiej podczas I wojny światowej. Wrócił do Barda przed świętami Bożego Narodzenia 1918 roku.

Bartłomiej Piwowarczyk - postawił jeden z pierwszych domów murowanych w Bardzie. Sąsiad rodziny Cichych. Sceptycznie podchodził do pomysłu Wawrzyńca Cichego, aby zasiać koniczynę nieznaną wcześniej we wsi. Wawrzyniec przekonał matkę do zasiania koniczyny, a później zaczęli ją siać inni gospodarze. Koniczyna sprawdziła się doskonale jako dodatek do paszy dla bydła. Na jego stodole w pierwszej połowie 1915 roku siedział rosyjski obserwator z lornetką. Jesienią 1918 roku po odzyskaniu niepodległości uczestnik pierwszych rozmów na temat nowej sytuacji między chłopami ze wsi w domu J. Taborskiego.

Bolesław Piwowarczyk - kolega ojca autora z Barda. Był dobrym tancerzem i umiał zabawiać gości weselnych. Znał sporo okolicznościowych ludowych piosenek. Był drużbą na weselu rodziców Wawrzyńca Cichego.

Maria Piwowarczyk - wyszła za mąż jesienią 1916 roku w Bardzie za Macieja Kupisza.

Michał Piwowarczyk - uczestnik zespołu uczniowskiego w szkole w Bardzie, pomagającego rozwiązywać zadania z matematyki. Wstąpił do legionów podczas I wojny światowej. Służył w brygadzie generała L. Berbeckiego.

Paweł Piwowarczyk - uczestnik zespołu uczniowskiego w szkole w Bardzie, pomagającego rozwiązywać zadania z matematyki. Świadek (wraz z Wawrzyńcem Cichym) wejścia do Barda pięciu żołnierzy w maciejówkach z I Brygady Legionów Józefa Piłsudskiego w 1915 roku. Wieczorem, gdy we wsi zgromadziło się więcej polskiego wojska, pojawił się sam Józef Piłsudski, a kilka dni potem we wsi Baranówek odbyła się bitwa legionów z wojskami carskimi. Pierwsze zebranie koła młodzieży wiejskiej w 1925 roku odbyło się w jego domu.

Tekla Piwowarczyk - babcia autora. Pasała gęsi wraz z dziećmi.

Teofil Seliga - wstąpił do legionów podczas I wojny światowej. Służył w brygadzie generała L. Berbeckiego. Skarbnik koła oświatowego młodzieży wiejskiej w Bardzie w 1916 roku.

F. Sikora - kierownik szkoły w Bardzie po I wojnie światowej.

Marcin Skuza - jeden ze starszych mieszkańców wioski. Służył niegdyś w wojsku carskim. Jesienią 1918 roku po odzyskaniu niepodległości uczestnik pierwszych rozmów na temat nowej sytuacji między chłopami ze wsi w domu J. Taborskiego. Uczestnik zebrania w budynku szkoły na koniec 1918 roku. Uczestniczył w zakładaniu pierwszego koła młodzieży wiejskiej w 1925 roku w Bardzie.


Jan Słowiński - wyjechał do Kanady przed I wojną światową. Pracował w Toronto.

Paweł Spasski - właściciel dworu w Bardzie, Rosjanin, bezdzietny. Sędzia powiatowy w Opatowie, który został za niejasne "historyjki" zwolniony z urzędu. W listopadzie 1918 roku, gdy cała wieś, jak co roku wyległa do lasu grabić ściółkę w jego lesie, pobierał opłaty od każdej fury ściółki.

Jan Stępień - drugi nauczyciel szkoły w Bardzie i jej kierownik. Nie wiem, czy miał coś wspólnego z rodziną mego pradziadka Stefana Stępnia. Stefan urodził się w Bardzie w 1900 roku. Kolejne rodzeństwo rodziło się już w Wojnowicach w gminie Gidle. Pomagał uczniom w przygotowaniach do egzaminu, który miał się odbyć w maju 1914 w Iwaniskach. Do egzaminu jednak nie doszło.

Józef Szachowski - w niewoli niemieckiej podczas I wojny światowej. Wrócił do Barda przed świętami Bożego Narodzenia 1918 roku.

Szmul - wsiowy handlarz. Skupował puch gęsi od kobiet. 

Wojciech Szuchowski - rolnik, właściciel terenu w rejonie lasu, na którym wyrabiano cegłę pod budowę murowanej szkoły w Bardzie w 1911 roku. Ugodził się z urzędem gminnym, że z jego gliny strycharz wypali po trzy piece cegły na każdą szkołę w gminie Rembów i jeden piec cegły dla niego. Postawił pierwszy murowany dom w Bardzie.

Antoni Szymczuch - sprzedał plac pod budowę nowej, murowanej szkoły w Bardzie w 1911 roku.

Józef Szymczuch - uczestnik wiecu w Opatowie 3 maja 1916 roku. Jesienią 1918 roku po odzyskaniu niepodległości uczestnik pierwszych rozmów na temat nowej sytuacji między chłopami ze wsi w domu J. Taborskiego. Uczestnik zebrania w budynku szkoły na koniec 1918 roku. Członek cechu kościelnego w Bardzie.

Paweł Szymczuch - jeden z czworga sołtysów Barda w 1910 roku. Sołtys Barda Dolnego w 1918 roku. Członek cechu kościelnego w Bardzie.

Tomasz Szymczuch - poszedł do wojska na ochotnika po zakończeniu I wojny światowej.

Walenty Szymczuch - w czasie I wojny światowej w Rosji. Zostawił w Bardzie żonę i dzieci. Powrócił z armią J. Dowbora-Muśnickiego.

Władysława Szymczuch - wyszła za mąż jesienią 1916 roku w Bardzie za Józefa Taborskiego.

Józef Taborski - ożenił się jesienią 1916 roku w Bardzie z Władysławą Szymczuch. Jesienią 1918 roku po odzyskaniu niepodległości w jego domu odbyły się pierwsze rozmowy na temat nowej sytuacji między chłopami ze wsi.

ks. Władysław Tytko - syn chłopski spod Pińczowa, proboszcz w Bardzie w 1910 roku. 

Andrzej Wójcik - w czasie I wojny światowej w Rosji w carskim wojsku. Wrócił z armią J. Dowbora-Muśnickiego. Uczestnik samorzutnych ćwiczeń wojskowych we wsi jesienią 1918 roku. Uczestnik zebrania w budynku szkoły na koniec 1918 roku.


Feliks Wójcik - uczestnik wiecu w Opatowie 3 maja 1916 roku. Starszy mieszkaniec Barda w 1928 roku. Uczestnik spotkania w październiku 1928 roku, mającego ożywić kółko rolnicze w Bardzie.

Franciszek Wójcik - należał do kółka rolniczego w Szumsku przed I wojną światową.

Jakub Zdziebło - jeden z czworga sołtysów Barda w 1910 roku.

Józefa Zdziebło - wyszła za mąż w 1914 roku w Bardzie za Michała Opatowicza. Następny ślub we wsi odbył się dopiero jesienią 1916 roku.

Piotr Zdziebło - starszy kolega Wawrzyńca Cichego, uczestnik zespołu uczniowskiego w szkole w Bardzie, pomagającego rozwiązywać zadania z matematyki. Kolator szkolnej grupy różańcowej. Po nim przejął tę funkcję Wawrzyniec Cichy. Uczeń seminarium nauczycielskiego w Radomiu. Prezes koła oświatowego młodzieży wiejskiej w Bardzie w 1916 roku. Pomagał Wawrzyńcowi Cichemu i Pawłowi Piwowarczykowi w nauce przed egzaminami do seminarium nauczycielskiego w Radomiu w sierpniu 1918 roku. Gdy podjął decyzję o prowadzeniu nauczania w szkole w Bardzie, zmarł niespodziewanie na hiszpankę.

Walenty Zdziebło - przez kilka lat przed pierwszą wojną światową przebywał na emigracji w Ameryce, gdzie brał udział w pracach przy budowie fabryki Forda.

Józef Zembala - wyjechał do Kanady przed I wojną światową, pracował w Toronto.

Piotr Zembala - Uczestnik zebrania w budynku szkoły na koniec 1918 roku.


Żmuda - ogrodnik pracujący w dworze Pawła Spasskiego w Bardzie. 

Wawrzyniec Cichy "Wspomnienia wiciarza", Warszawa, 1980.