środa, 17 września 2014

Sierpniowa wycieczka

II wojna światowa, a konkretnie ustalenia w Teheranie i Jałcie, przyniosły Polsce walczącej po stronie zwycięskich aliantów kres marzeń o niepodległości. Jednak nie zakończyły walk o jej odzyskanie, beznadziejnych, opartych o błędne rachuby, często koniecznych dla przetrwania wobec sszalejącego terroru sowieckiego wobec żołnierzy podziemia niepodległościowego. Na Podlasiu najbitniejszą jednostką działającą już po zakończeniu wojny była licząca około 300 ludzi V Brygada Wileńska majora Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki". Składała się z tych żołnierzy Armii Krajowej, którzy w lipcu 1944 roku uniknęli rozbrojenia pod Wilnem przez Sowietów, z miejscowych ochotników, głównie z powiatu Bielsk Podlaski, a także z dezerterów z Ludowego Wojska Polskiego. Brygada działała podzielona na 4 mniejsze jednostki.

"Przed południem 15 sierpnia trzy szwadrony 5 Brygady Wileńskiej i miejscowy oddział Władysława Łukasiuka „Młota”, chcąc uczcić święto „Cudu nad Wisłą”, wkroczyły w zwartej kolumnie do Jabłonny Lackiej, w której właśnie odbywał się odpust. Mieszkańcy zgotowali partyzantom serdeczne przyjęcie, na każdym kroku spotykali się oni z objawami życzliwości, kobiety wręczały kwiaty."

"Podczas obiadu do por. „Zygmunta” zgłosiła się delegacja gospodarzy z siatki terenowej AK-AKO z okolic Ostrożan gm. Drohiczyn. Ludzie ci prosili go o pomoc, gdyż na południowych terenach powiatu bielskiego działania pacyfikacyjne podjęła sowiecka ekspedycja karna dowodzona przez majora NKWD Wasilija Gribko. Składała się ona z 4 kompanii strzeleckiej 267 pułku strzeleckiego Wojsk Wewnętrznych NKWD, plutonu 1 pułku piechoty 1 DP LWP i grupy pracowników UBP w Bielsku Podlaskim. Sowieci mieli ze sobą agenta (dezertera z LWP, który przez krótki okres służył w partyzantce, a po rozpoznaniu miejscowych struktur konspiracyjnych wrócił w szeregi sił komunistycznych i służył sowietom zdobytą wiedzą) oraz aresztowanego członka konspiracji, złamanego podczas tortur w śledztwie. Korzystając z ich informacji dokonywali dorażnych represji na wskazanych ludziach z siatki terenowej. Dla „uprawomocnienia” tych działań mieli ze sobą sędziego i prokuratora. Niezależnie od grupy operacyjnej majora Gribko, w rejonie Mielnika operowała w poszukiwaniu „bandy Łupaszki” jednostka złożona z enkawudzistów ze szkoły oficerskiej 62 Dywizji Strzeleckiej NKWD. Ponadto w lecie 1945 r. na teren powiatu bielskiego stale wyjeżdżały grupy operacyjne 267 pułku strzeleckiego WW NKWD, 9 pułku KBW i 1 pułku piechoty 1 DP. Przeczesywały one teren kontrolując dziesiątki wsi, dokonując aresztowań, werbując agenturę,
biorąc zakładników i podejmując doraźne działania represyjne. Por. „Zygmunt”, nie znając naturalnie tych wszystkich szczegółów, obiecał delegacji, że „zrobi porządek” z oddziałem majora Gribko."

Nocą szwadron wraz z oddziałem "Młota" przeprawił się przez Bug i udał się w kierunku północno-zachodnim. Pojawienie się około 100 ludzi po prawej stronie rzeki zostało zasygnalizowane przez agenturę dowództwu NKWD w Bielsku Podlaskim, które wysłało przeciwko siłom polskim posiłki.

W nocy z 17 na 18 sierpnia 1945 roku wojska polskie stanęły we wsi Miodusy-Pokrzywne.


Około godziny 14 do wsi zbliżyły się oddziały sowieckie. Zarządzono alarm. Za chwilę zerwała się ulewa. Pierwsze strzały rozległy się od strony oddziału "Młota". Rozpoczęła się gwałtowna wymiana ognia. Siły operacyjne NKWD schroniły się w pierwszej wielkiej stodole na skraju wsi, 25 żołnierzy  sowieckich zajęło stanowiska w przydrożnym rowie.

***

Do Miodusów Pokrzywnego wybrałem się w pewną ciepłą sobotę sierpniową z Jurkiem i Karolem, kontynuując pomysł wycieczek patriotycznych, które rozpoczęliśmy 2 lata temu. Podjechaliśmy do miejsca, gdzie i dziś stoi stodoła, nowa już.


***

Powróćmy jednak do bitwy, która odbyła się 18 sierpnia 1945 roku. W kierunku stodoły rzucili się żołnierze szwadronu por. Zygmunta Błażejewicza "Zygmunta" nie mając pojęcia o naszpikowaniu jej żołnierzami sowieckimi, strzelającymi do Polaków i wspieranymi przez żołnierzy ukrytych w rowie. Sytuacja została opanowana, gdy w stronę stodoły została rzucona rakieta. Płonąca stodoła przestała być groźna, lecz strzały z rowu spowodowały śmierć 5 żołnierzy polskich, zanim 2 erkaemy Diegtariewa zostały unieruchomione. Siły operacyjne NKWD w sile 61 ludzi przestały istnieć.

***

W miejscu bitwy stoi dziś upamiętniająca to wydarzenie kapliczka tuż przy wzniesionym jeszcze przed 1989 rokiem pomnikiem z napisem, który nie mógł zawierać jeszcze wtedy pełnej informacji o walce, jak się tu rozegrała.



Jednym z pięciu wspomnianych poległych w Miodusach Pokrzywnem był niespełna około 20-letni wujek Jurka - Mikołaj Torniewicz "Wacek", pochodzący z Grodna. W sumie po stronie polskiej było 8 zabitych. Zostali pochowani w nieodległych Perlejewie i Śledzianowie.

Po złożeniu kwiatów przy kapliczce udaliśmy się właśnie do Perlejewa na cmentarz, który znajduje się tuż przy kościele. Dziwny jest nagrobek, w którym złożono szczątki poległych w bitwie pod Miodusami. Towarzyszą mu dwie tablice pionowe - jedna poświęcona poległemu podchorążemu Zdzisławowi Araszowi, zmarłemu 17 września 194.. - inskrypcja jest nieczytelna niestety i nie dotyczy nikogo poległego we wspomnianej potyczce.



Druga pionowa tablica pochodzi z czasów, gdy o bitwach tego rodzaju nie można było pisać, stąd kuriozalny napis.


Dopiero ta najnowsza tablica, wmontowana w nagrobek w roku 1995, przynosi informacje o pochowanych: Zygmuncie Kuczyńskim "Kruku", Mikołaju Toryczniewie Torniewiczu "Wacku", Witoldzie Kozłowskim "Pikusiu" i Ryszardzie Łubszycu "Charłapanie".


Kościół pw. Przemienienia Pańskiego wybudowany obok cmentarza nie jest pierwotną budowlą sakralną w Perlejewie. Jego budowa rozpoczęła się w latach 1860-1863, a dokończona została dopiero 20 lat później, w roku 1883. Świątynia została zbudowana w modnym ówcześnie neogotyckim stylu, uważanym za styl polski. W środku znajdują się sprzęty pochodzące ze starszego kościoła, a także XVIII-wieczne barokowe rzeźby przeniesione z kościoła Benedyktynek w Drohiczynie.



Samo Perlejewo, pierwotnie zwane Pierlejewem zostało nadane przez Wielkiego Księcia Litewskiego Witolda, w okresie władania tymi ziemiami przez Wielkie Księstwo Litewskie w latach 1405-1434, Janowi z Białoskór herbu Abdank. Przez setki lat było siedzibą wymarłego już rodu Perlejewskich. W XVII wieku stanowiło własność Niewiarowskich i Godlewskich, a od 1705 roku do końca XIX wieku Ciecierskich.

Jako, że zwiedzanie kościoła w Perlejewie, do którego trafiliśmy akurat tuż po ceremonii ślubnej, przywołało czasy odleglejsze niż bitwy związane z czasami współczesnymi, a dysponowaliśmy jeszcze czasem, postanowiliśmy w drodze do Białegostoku zatrzymać się jeszcze w Pobikrach położonych nad Kukawką. Swego czasu widziałem w internecie piękne zdjęcia dawnej drewnianej oficyny dworskiej Ciecierskich w tej miejscowości, autorstwa Jerzego Rajeckiego i nabrałem apetytu na zapoznanie się z tym ciekawym miejscem.

Pobikry zostały założone pod nazwą Pobikrowy w pierwszej połowie XV wieku. Kazimierz Jagiellończyk nadał je Pietraszowi Nieświckiemu. Do końca XVII wieku stanowiły własność Pobikrowskich, potem kilkakrotnie zmieniały właścicieli.

Po wjeździe do wsi naszą uwagę przykuł leżący nieco na uboczu neogotycki, z wysoką wieżą kościół pw. św. Stanisława Biskupa wybudowany w latach 1857-1860. Mieliśmy szczęście oglądać budynek w świetle zachodzącego słońca, które uwydatniało rudy kolor cegieł, z których został zbudowany.



Za kościołem znajduje się tablica poświęcona fundatorowi obecnej świątyni Stefanowi Ciecierskiemu (do Ciecierskich należały wówczas Pobikry, podobnie, jak pobliskie Perlejewo) oraz położona w roku 1881 tablica poświęcona rodzinie Szadurskich, ufundowana przez dzieci.



Pobikry to też ciekawy stary cmentarz, sąsiadujący o miedzę z kościołem. Nie sposób pominąć grobowca rodzinnego Jezierskich, Ciecierskich i Horwattów, który wznosi się tuż naprzeciw bramy wejściowej.


Ale widzieliśmy na nim i inne ciekawe stare nagrobki, jak na przykład ten poniższy.


Gdy opuszczaliśmy cmentarz, powoli zaczynało zmierzchać, a koniecznie chcieliśmy zobaczyć dawny drewniany dwór Ciecierskich z I połowy XIX wieku, który pełnił funkcję oficyny po wybudowaniu nowego murowanego, dziś już nie istniejącego. Mieliśmy szczęście, gdyż przechadzając się i wykonując zdjęcia, mieliśmy okazję spotkać właścicielkę budynku, spadkobierczynię z rodu Ciecierskich, która odzyskała go po wielu latach i perypetiach. Rozmowa była bardzo miła i serdeczna, a w jej trakcie mieliśmy możliwość oglądać makietę nie istniejącego dworu.





W drodze powrotnej mieliśmy przygodę z samochodem, ale to temat na osobną opowieść.

W trakcie skrótowego relacjonowania bitwy pod Miodusami korzystałem z opracowania Kazimierza Krajewskiego i Tomasza Łabuszowskiego "5 Wileńska Brygada AK, 18 sierpnia 1945, Bitwa w Miodusach Pokrzywnych", Perlejewo 2005 udostępnionego mi przez Jurka.

1 komentarz: