piątek, 8 stycznia 2016

Stawy Marczukowskie

Obok kaskady, przy której stworzony został park Wokluz, znajdowała się łąka otoczona olszyną, ciągnąca się kawałkami do młyna Marczyka. Dalej most o czterech zastawkach porządny skarbowym kosztem, ciesielskiej roboty z poręczami. Już w 1749 roku grabarze choroscy obligowali się wyrobić sadzawkę przy stawie Marczyka młynarza na tarlisko karpi. Młyn był z drzewa kostkowego, nowowybudowany, porządny, otynkowany, kryty dachówką. Przy młynie, w domu wybudowanym własnym kosztem, mieszkał Albert Marczyk od dziada zasiedziały. Posiadał ogród, 30 pni pszczół, zabudowania inwentarskie, inwentarz żywy, w tym 4 woły, 4 konie, 5 krów, 18 owiec i inne.

Wyobraźmy sobie, że cofamy się o mniej więcej 235 lat. Gdybyśmy w tym czasie znaleźli się u zbiegu dzisiejszych ulic Hetmańskiej i Marczukowskiej, to stalibyśmy niedaleko wymienionego wyżej młyna Alberta Marczyka. Tak przynajmniej opisuje to miejsce inwentarz sporządzony po śmierci Jana Klemensa Branickiego na przełomie 1771 i 1772 roku.

Czy można cofnąć się jeszcze dalej w czasie? Wertuję różne dostępne i znane mi źródła i oto co znajduję.

W roku 1692 sporządzony rejestr podatku pogłównego wymienia młynarza Jana. Być może Albert był jego wnukiem, skoro  od dziada był w rzeczonym miejscu zasiedziały. Staw Marczyka istniał więc pod koniec XVII wieku, kiedy podatek pogłówny opłacał młynarz Jan.

W 1719 roku w rozgraniczeniu wsi Klepacze i Oliszki odnotowano działający tuż przy granicy włości białostockiej "młyn iwankowy", więc pewnie w tymże roku młyn nadal obsługiwany był przez młynarza Jana.

Uwagę w powyższym tekście zwraca termin granica włości białostockiej. Tuż przy młynie w wieku XVII kończył się zasięg dóbr białostockich opisanych tą granicą. Wieś Klepacze należała już do starostwa suraskiego, natomiast wieś Starosielce (której nie należy mylić z dzisiejszą dzielnicą Białegostoku o tej samej nazwie, gdyż ta została założona na gruntach wsi Klepacze właśnie już w XIX wieku) leżąca za mostkiem, do dóbr białostockich. W okolicach młyna Marczyka spotykały się więc pod koniec XVII wieku granice wsi Starosielce i Klepacze. Według profesora Józefa Maroszka dokładne granice dóbr białostockich na odcinku z królewską wsią Klepacze precyzuje mapa gruntów tej wsi z 1761 roku, dostępna w Archiwum Głównym Akt Dawnych.

Ale my cofnęliśmy się w czasie do końca XVII wieku, gdy w okolicach styku dzisiejszych ulic Hetmańskiej i Marczukowskiej istniał młyn i staw. Czy da się powiedzieć coś o czasach wcześniejszych?

Wspomniany wyżej Józef Maroszek dotarł pod koniec ubiegłego wieku w Wilnie do oryginału dokumentu z 11 grudnia 1514 roku, który opisuje ugodę zawartą pomiędzy Mikołajem Michnowiczem Raczkowiczem zwanym Bakałarzem, ówczesnym właścicielem dóbr białostockich, a Monasterem Supraskim o sporne łąki nad rzekami Supraśl i Białą. Z dokumentu wynika kilka istotnych dla okolic późniejszego stawu Marczyka okoliczności. W 1514 roku przez Białystok przebiegała Droga Wielka Litewska wiodąca z Gródka nad Supraślą do Choroszczy. Droga ta biegła między innymi przez fragment dzisiejszego rynku Kościuszki, później ulicą Sosnową i dalej dzisiejszą Marczukowską. Z analizy dokumentu i sytuacji własnościowej w dobrach białostockich po śmierci jej pierwszego właściciela Raczki Tabutowicza w 1450 roku wynika, że droga ta musiała istnieć jeszcze przed nadaniem dóbr białostockich Raczce, gdyż to wzdłuż niej prowadzono granicę pomiędzy podzielonymi dobrami białostockimi po jego śmierci. Być może więc, że budował ją jeszcze książę litewski Witold.

Z dokumentu z roku 1514 wynika jeszcze, że z Klepacz rozpoczynających się przecież nieopodal późniejszego młyna Marczyka, wybudowano drogę Klepacką z Klepacz do miejsca, gdzie nad Białą egzystował później młyn wodny i usytuowano założenie pałacowe na Wysokim Stoczku.

Tak więc wiadomo, że w 1514 roku, a najpewniej i dużo wcześniej obok dzisiejszego skrzyżowania biegła Wielka Litewska Droga, jeden z ważniejszych traktów wówczas. Do drogi Klepackiej jeszcze wrócimy.

Wróćmy z powrotem do przyszłości do przełomu lat 1771 i 1772. Od tego momentu odbędziemy szybką, ale treściwą podróż do teraźniejszości.

Młyn widoczny jest jeszcze na mapach z lat 1807  i 1825. Później  w miejscu młyna zorganizowano folwark Marczuk, w którym osiedliło się kilka rodzin. Staw przetrwał, ale na mapie z roku 1866 młyna już nie było. Ze stawu i grobli obok korzystała nieznana z nazwy farbiarnia. W 1889 roku posiadał ją niejaki G. Strobach, a od 1907 roku Otto Klejn.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości uregulowano stawy na potrzeby ujęcia wody przez koleje państwowe, które w dawnym budynku farbiarni ustawiły pompę. Wówczas też przekształcono dawny trakt, zapoczątkowany budową Wielkiej Litewskiej Drogi, w ulicę Marczukowską. Staw przedzielono groblą.

Spoglądam na plan miasta Białegostoku z 1937 roku. Widać na nim ulicę Marczukowską, od torów kolejowych gruntowych, później za skrzyżowaniem z dzisiejszą Hetmańską przechodzącą w szosę. Po północnej stronie szosy Marczukowskiej stacja pomp PKP, po południowej staw Marczuk, dalej uliczki wsi Marczuk i dochodzimy do granicy ówczesnego Białegostoku, którą jest droga gruntowa biegnąca w stronę Wysokiego  Stoczku. Z dzisiejszą ulicą Sikorskiego pokrywa się najprawdopodobniej dopiero w okolicach ujścia Bażantarki do Białej, a więc tuż przy Wysokim Stoczku. Wcześniej droga ta biegnie przez dzisiejsze osiedla bloków przy Skrajnej i Witosa i pewnie zupełnie nie jest czytelna w ich plątaninie.

Przybliżmy się znów do teraźniejszości. W okresie powojennym idąc ze Starosielc przez pola, gdzie teraz są duże osiedla Zielone Wzgórza i Słoneczny Stok, dochodziło się do wielkich hałd lnu. Jeszcze w latach 60-ych ubiegłego wieku na Wysokim Stoczku pracowała roszarnia, a na pobliskich polach stało kilkadziesiąt stogów. Pod koniec sierpnia przy Szosie do Jeżewa, (dzisiejszej Popiełuszki) wyglądającej jak polna droga ustawiały się w długiej kolejce furmanki i nieliczne samochody załadowane lnem. Niedaleko drogi stała waga. Do stawów przy Marczukowskiej dochodziło się ścieżką. Jeden był duży, drugi mniejszy. Przychodziło tam dużo ludzi nad dość spore kąpielisko. Hetmańska była wówczas wąziutką ulicą. W latach 70-ych roszarnię zlikwidowano i hałdy lnu znikły z krajobrazu. A i kąpielisko nad stawami Marczuka przestało istnieć.

Jesienią wybrałem się w ich okolice rowerem. Trudno je w ogóle dostrzec wśród chaszczy. W roku 2016 mają zostać zrewitalizowane, być może już niedługo będzie można podziwiać ich okolice z wysokości siodełka.




W niedzielę 17 stycznia 2016 roku, o godzinie 10.00 zapraszam na spacer historyczny po Nowym Mieście w ramach wędrówek organizowanych przez Klub Przewodników Turystycznych przy RO PTTK w Białymstoku.


Pisząc artykuł korzystałem z następujących materiałów:

Józef Maroszek "Rewelacyjne odkrycie nieznanych najstarszych dokumentów dla Białegostoku", Białostocczyzna nr 1 (53)/1999,

 Alina Sztachelska-Kokoczka "Białystok za pałacową bramą", Białystok, 2009,

Alicja Zielińska "Na Starosielce mówiono Meksyk", Album Białostocki, nr 269, 29 listopada 2013

Marek Jankowski "Jak to ze lnem było", Album Białostocki, nr 291, 30 kwietnia 2014

Tomasz Mikulicz "Inwestycje", Kurier Poranny, 6-8 listopada 2015

2 komentarze:

  1. Pamietam jak chodzilam z mama na Stawy Marczukowskie . Byla tam piekna piaszczysta plaza i kapielisko z czysciutka woda . Tam latem plywalismy

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za powyższe słowa. Jakie to mogły być lata, które Pani pamięta, kiedy piaszczysta plaża funkcjonowała?

    OdpowiedzUsuń