czwartek, 28 stycznia 2016

Transakcja z 1849 roku

Aby dowiedzieć się, jak przedstawiały się dzieje Bażantarni w XIX wieku należało sięgnąć do danych archiwalnych. Poza wzmiankami w nielicznych opracowaniach nie są znane publikacje na temat historii miejsca, gdzie jeszcze w latach 70-ych XVIII wieku stał dworek Jana Klemensa Branickiego. Najbardziej celowym byłoby sięgnięcie do dokumentów wytworzonych przez  Kamerę Wojny i Domen w Białymstoku podczas pruskiego zarządu miastem w latach 1796-1807. Nie władając jednak dobrze językiem niemieckim i nie mając zbyt dużo czasu na wertowanie zwróciłem swą uwagę na zindeksowany zasób dokumentów Starszego Notariusza Sądu Okręgowego w Grodnie. Najstarsze dokumenty dotyczące Bażantarni pochodzą z przełomu lat 70 i 80-ych XIX wieku, aczkolwiek w kilku z nich cytowany jest dokument z 1849 roku, dotyczący transakcji sprzedaży majątku Bażantarnia.

Wówczas to, a konkretnie 18 października 1849 roku w Grodnie została dokonana sprzedaż około stu dziesięcin niepomierzonej ziemi zarówno dworskiej, jak i włościańskiej, na której zamieszkiwało według ostatniego spisu 10 dusz płci męskiej, wraz z pastwiskami, lasami, sianokosami, pokosami, budynkami dworskimi i chłopskimi i zamieszkującymi je włościanami, stanowiącymi majątek Bażantarnia.

W imieniu sprzedającego, doradcy miejskiego Marka Klementiewicza Wieprickiego, akt podpisał jego pełnomocnik Ilia Nikoforowicz Skriebicki.

Kupującymi było małżeństwo emerytowanego majora Aleksandra Aleksiejewicza Trusowa i jego małżonki Wiktorii Trusow z Brunofów.

Nic nie wiem o osobach uczestniczących w transakcji. Kim był Wiepricki i jaką rolę odegrał w XIX-wiecznej historii Białegostoku.

Jeśli zaś chodzi o nazwisko Trusow, występuje ono w nielicznych opracowaniach historycznych. Trusowowie byli właścicielami majątku Bażantarnia przez całą drugą połowę XIX wieku. Sergiusz Borowik w swym artykule dotyczącym budowy cerkwi prawosławnej pw. św. Mikołaja w Białymstoku, pisze:

"Po dwóch latach delegowani przez konsystorz archimandryta Nikodem i o. Grzegorz Antonikowski z cerkwi pałacowej, z komitetu o. Ioann Sitkiewicz i o. prot. Onufry Gogolewski oraz delegowani przez władze gubernialne naczelnik białostockiej policji mjr Trusow i pomocnik architekta guberni na egzemplarzu projektu zapisali, że wykonanie ogrodzenie według tegoż projektu sprawdzili 17 sierpnia 1850 roku i uznali je za całkowicie zadowalające."

Czy chodzić może o Aleksandra Aleksiejewicza Trusowa, który rok wcześniej wraz z żoną kupował Bażantarnię od Wieprickiego? Raczej nie. Wówczas nazwany był już bowiem emerytowanym majorem. Może chodzi o syna lub brata?

W przytoczonym przeze mnie akcie sprzedaży znajduje się szereg innych ciekawych informacji. Okazuje się, że Marek Wiepricki wszedł w posiadanie Bażantarni poprzez szereg niezależnych transakcji kupna ziemi dokonanych w latach 1837-1848. Czyli nie była to jedna transkacja, jak można by sobie wyobrażać, biorąc pod uwagę, że jeszcze w początku lat 70-ych XVIII wieku dworek Bażantarnia należał do jednego tylko właściciela.

Od kogo Wiepricki kupował ziemię?

W roku 1835 od Mateusza Starzeńskiego (Starzyńskiego) i Michała Wołowicza.

W roku 1837 w sześciu transakcjach od:

- Bernackich, Szumowskiego i Woronowskiego;
- Wolferta, Rybeka, Piekarskiego, Puchalskiego, Jaroszewicza i Bernakierowej;
- Reuckiego, Pankiewicza, Sadowskiego, Łuszczowa, Jaroszewicza, Nierebieńskiego i Wyszyńskiego;
- od mieszczan Łukaszyńskiego, Juchnickich i Jozebika;
- od Józefa Zabłockiego (z 4 włościanami płci męskiej);
- od Iwana Baranowskiego (z 6 włościanami płci męskiej).

W rooku 1838 od Burzyńskiej, Piekarskiej i Radziewiczów.

W roku 1841 od Pankiewicza i Piekarskiego.

W roku 1842 w dwóch transakcjach od Linowskiego i od Linczewskiego.

Najciekawsza jest jednak transakcja ostatnia z 1848 roku. Wtedy bowiem Marek Wiepricki kupił ziemię od grafa Kazimierza Starzyńskiego.

Mam wątpliwość, czy nazwisko Starziński, jak zapisano po rosyjsku, nie brzmiało po polsku Starzeński. Starzeńscy byli bowiem znaną rodziną na Podlasiu. Dość wspomnieć pamiętniki Michała Starzeńskiego "Na schyłku dni Rzeczyspospolitej" opisujące czasy ostatniego z Branickich. Uwagę zwraca zwrot graf. Być może chodziło o hrabię w języku polskim. Czy w ówczesnych czasach znana była osoba, która mogła się w podobny sposób tytułować? Moim zdaniem tak. Właścicielem Pietkowa koło Łap był wówczas Kazimierz Starzeński (1816-1899) tytułujący się hrabią.

Czy mógł posiadać część Bażantarni? Czy w skład tej części mógł wchodzić wcześniejszy dworek reprezentacyjny?

Być może kiedyś historia da odpowiedź na te pytania.

Do rodziny Trusowów i innych zapisów dotyczących Bażantarni jeszcze wrócę w kolejnych postach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz