środa, 2 maja 2018

Frejmanowie i Kaflowiczowie - przyczynek do historii Białegostoku i Bielska Podlaskiego

E-mail od Richarda był bardzo konkretny. Zależało mu aby: zidentyfikować miejsca, gdzie mieszkali Frejmanowie w Białymstoku; spróbować znaleźć lokalizację młyna, który do nich należał; odnaleźć, jeśli to możliwe, nagrobki członków rodziny; ustalić, czy możliwe jest, że ktoś z krewnych przeżył Holocaust i wciąż mieszka w Białymstoku. Poszukiwania, jak i uzyskane od Richarda informacje były na tyle ciekawe i wciągające, że złożyły się na niesamowitą historię, którą postanowiłem opowiedzieć.

Rozpoczyna się w roku 1852. Wtedy to na "Liście poboru kwaterunkowych pieniędzy z domów obywatelskich w Białymstoku zobowiązanych do wypełniania naturalnych powinności dla pokrycia w 1853 r. przewidywanych wydatków, sporządzonej dnia 30 grudnia 1852 r." pojawia się po raz pierwszy w Białymstoku nazwisko Pasz. Moszko Pasz, bo o nim mowa zamieszkiwał w domu pod numerem 270 przy ulicy Rynkowej, posiadając 34 arszyny kwadratowe własnego placu. Nie wiadomo skąd przybył do Białegostoku, ani też kim byli członkowie jego rodziny.

Minęło 30 lat i dzięki zachowanym dokumentom możemy powiedzieć o białostockiej rodzinie Paszów coś więcej. W roku 1886 Sąd Arbitrażowy w Grodnie wydał wyrok w sprawie tej rodziny, a 12-stronicowy dokument opisujący szczegółowo stosunki rodzinne oraz posiadane nieruchomości zachował się w zbiorze akt Starszego Notariusza w Grodnie, przechowywanych w Archiwum Państwowym w Białymstoku.

Przed sądem zebrali się Mowsza Aronowicz Pasz (Czy był tożsamy ze wspomnianym wyżej Moszko Paszem? Prawdopodobnie tak, ale pewności bez dalszych badań archiwalnych mieć nie można.) będący głową rodziny, jego syn Perec Mowszowicz Pasz wraz z żoną Mircą Iszą Srolewną, córka Lea Mowszowna Wejnberg (po mężu) oraz druga córka Cypa Mowszowna Frejman wraz z mężem Abramem Genochowem Frejmanem.

Przedmiot sporu został w bardzo skomplikowany sposób opisany i składało się nań wiele czynników. Ale na potrzeby artykułu wystarczy napisać, że chodziło o dwie parcele wraz z domami należące do rodziny. Znajdowały się przy ulicy Bazarnej i Mostowej i bezpośrednio ze sobą sąsiadowały. Gdy spojrzymy na plan Białegostoku z czasów carskich, zauważymy, że ulica Mostowa rozpoczynała się przy budynku synagogi zbudowanej z funduszy Izabeli Branickiej na przełomie 1771 i 1772 roku (Później w tym miejscu stanie Wielka Synagoga, której pomnik możemy oglądać na zapleczu budynku Delikatesów przy ulicy Suraskiej), kończyła zaś mniej więcej w miejscu, gdzie dziś z Rynku Kościuszki wychodzi ulica Legionowa.


Obie parcele musiały leżeć bardzo blisko wschodniego końca ulicy Mostowej (dzisiejsze odejście ulicy Legionowej od Rynku Kościuszki). Świadczy o tym ich sąsiedztwo. Działka przy ulicy Bazarnej graniczyła z ulicą Bazarną, działką Mowszy Rozentata, sadem należącym do Instytutu Panien Szlacheckich, sadem farmaceuty Wilbuszewicza, działką tychże Paszów przy ulicy Mostowej, działką Wilbuszewiczów i domem Ody Wysockiej. Działka przy ulicy Mostowej natomiast graniczyła z ulicą Mostową, sadem Wilbuszewicza, działką Wilbuszewicza i działką przy ulicy Bazarnej, należącą do tychże Paszów.

Poza Mowszą Aronowiczem Paszem, dokument wymienia również jego nieżyjącą, zmarłą w roku 1879 żonę Indę Dworę Pasz. To właśnie małżonkowie Mowsza i Inda Dwora około 1866 roku zakupili działkę przy ulicy Bazarnej od Jowela Barasza, zaś tę przy ulicy Mostowej, położoną obok budynku szkoły, od Frejdli Kantorowej.

W roku 1886 na działce przy ulicy Bazarnej stał frontem do niej dwupiętrowy murowany budynek mieszkalny, w podwórzu zaś 3 inne drewniane. Sama działka miała 429 sążnie kwadratowe powierzchni. Działka leżąca przy ulicy Mostowej była mniejsza, zaledwie 118,5 sążnia kwadratowego powierzchni. Stał na niej jednopiętrowy murowany dom frontem do ulicy z drewnianą dobudówką, jeden drewniany dom w podwórzu, a także jeden drewniany dom wspólny dla obu działek.

Po śmierci Indy Dwory, zarówno Mowsza, jak i jego dzieci spowodowały zadłużenie obu nieruchomości, nie mogąc się porozumieć zarówno co do spłaty długów, jak i podziału majątku.

Ostatecznie, decyzją sądu działka przy ulicy Bazarnej przypadła Perecowi Paszowi i jego żonie Mircy Iszy, działka przy ulicy Mostowej Abramowi i Cypie Frejmanom, Lea Wejnberg uzyskała spłatę swego udziału w gotówce, natomiast Mowsza Aronowicz Pasz dożywotnie mieszkanie w domu stojącym na granicy obu posesji i opiekę od syna Pereca.

Doszliśmy więc do momentu, gdy w całej historii pojawili się Abram Frejman i jego żona Cypa Mowszowna z Paszów Frejman. Cypa była drugą żoną Abrama. Niestety nie wiadomo nic o pierwszej żonie. Dość powiedzieć, że od roku 1886 małżonkowie posiadali na mocy decyzji sądu arbitrażowego parcelę przy ulicy Mostowej w Białymstoku wraz ze stojącymi na niej zabudowaniami.

Kolejny akt dotyczący rodziny Frejmanów w zbiorach Starszego Notariusza w Grodnie pochodzi z roku 1890. Wówczas to małżonkowie dokupują do swojej posiadłości przy ulicy Mostowej działkę sąsiednią należącą do Dawida Abramowa Wajndberga wraz z prawem udziału w drodze łączącej ulicę Bazarną z Mostową. Dziś pewnie ślad tej drogi (jeśli istnieje) leży pod asfaltem ulicy Legionowej. Zakupiona działka graniczyła z działką Pereca i Indy Dwory Paszów oraz z działką Pauliny Wilbuszewicz. Co ciekawe Abram Frejman wymieniony jest w dokumencie, jako właściciel własnego domu przy ulicy Lipowej. Niestety nie udało się zlokalizować jego adresu.

W 1893 roku z kolei, Abram i Cypa starali się o kredyt w Wileńskim Banku Ziemskim, a jako jego zabezpieczenie zaproponowali ustanowienie hipoteki na działce i nieruchomościach znajdujących się przy ulicy Mostowej. Nieznany jest dalszy los tej nieruchomości. W zbiorach Starszego Notariusza w Grodnie nie odnalazłem żadnej kolejnej informacji dotyczącej nieruchomości Frejmanów przy ulicy Mostowej.

Ostatnim odnalezionym dokumentem jest akt kupna działki przy ulicy Głuchej przez Cypę Frejman od Diny Estery Beniaminowny Ajzensztat w roku 1895. Działka była zabudowana i graniczyła z działkami Altera Wisowatego, Rubina Wisowatego, Abrama Rubinsztejna i z ulicą Głuchą, która stanowiła przedłużenie ulicy Mostowej w kierunku przeciwnym od synagogi. Widać to dobrze na załączonym powyżej fragmencie carskiego planu Białegostoku. Akt sprzedaży działki jest bardzo ciekawy. Dowiedzieć się można na przykład, że ulica Głucha nosiła wcześniej nazwę Browarna, jacy dzierżawcy korzystali z działki zanim została sprzedana, ale także tego, że Cypa Frejman w chwili sporządzania aktu sprzedaży mieszkała w domu Szejnghauza przy ulicy Suraskiej. Czyżby już wówczas Frejmanowie nie mieszkali przy ulicy Mostowej?

Ostatecznie odnalezione dokumenty w zbiorach Starszego Notariusza w Grodnie nie dały odpowiedzi, gdzie mógł znajdować się młyn Frejmanów.

Prawdopodobnie z końca XIX bądź początku XX wieku pochodzi zdjęcie Cypy Frejman z trójką dzieci Henrykiem, Arnoldem i Rochel, wykonane w białostockim atelier Józefa Sołowiejczyka.


Na zdjęciu nie ma Abrama Frejmana, ale jego podobiznę można poznać dzięki innemu zdjęciu, pochodzącemu z jakiegoś dokumentu.


E-mail, który otrzymałem od Richarda zawierał również prośbę o odnalezienie informacji o rodzinie Kaflowiczów z Bielska Podlaskiego, potomkach Elijaha Kaflowicza i Gitel z Delinskich.


Małżonkowie tworzący tę dość tradycyjną żydowską rodzinę, o czym świadczy ubiór, a także fryzury i broda na twarzy Elijahu siedzą z lewej strony zdjęcia.

W zbiorach Starszego Notariusza w Grodnie znajduje się tylko jeden dokument dotyczący rodziny Kaflowiczów. W 1904 roku syn Elijahu, Mendel Kaflowicz kupił działkę wraz z drewnianym domem, położoną przy ulicy Jewrejskiej (dziś Kazimierzowska) w Bielsku Podlaskim od braci Fajwela i Jankiela Kelmanowiczów Szwarców.

Na Kaflowiczów można trafić również w numerze 2 (48) pisma "Bielski Hostineć" z 2013 roku, w którym została wydrukowana lista właścicieli nieruchomości w Bielsku Podlaskim z 1914 roku. Znajduje się na niej wspomniany wyżej Mendel Kaflowicz, posiadający działkę przy ulicy Jewrejskiej z dwoma domami, w których mieszkało 5 mężczyzn i 6 kobiet.

Losy rodzin Frejmanów i Kaflowiczów splotły się w tragicznym momencie historii. Pora opowiedzieć jej ostatnią część.

Frejmanowie opuścili Białystok parę miesięcy po pogromie ludności żydowskiej w 1906 roku. Czuli się niepewnie. Pozostawili wszystkie nieruchomości i ruszyli za wielką wodę. Takie mniejsze pogromy zdarzały się w Białymstoku już wcześniej. Frejmanowie postąpili tak, jak wielu przed nimi. "Gazeta Kielecka" w numerze 68 z 1905 roku relacjonując zamieszki w Białymstoku z 13 sierpnia informuje:

"Z domów przy ulicy Suraskiej mieszkańcy przenieśli się do nowych mieszkań, w okolice spokojniejsze. Zamożniejsi opuszczają zupełnie miasto, w którem w ostatnim półroczu tyle popłynęło krwi i łez."



Odjeżdżali pociągiem z dworca kolejowego. Wraz z nimi dzieci, a wśród nich 16-letnia Rochel Frejman.



Na dworzec miał przyjść narzeczony, 21-letni Solomon Kaflowicz, syn Elijahu, mieszkający już wówczas w Białymstoku.


Ale nie pojawił się, a Rochel nie dowiedziała się dlaczego. Frejmanowie dopłynęli do Nowego Jorku, a później przenieśli się do Chicago.

Solomon nie mógł dotrzeć na białostocki dworzec z ważnego powodu. Został zatrzymany przez policję (traf chciał, że obowiązywała godzina policyjna) i aresztowany. Parę miesięcy później zjawił się jednak w Nowym Jorku i sobie znanymi sposobami dowiedział się, że w poszukiwaniu Rochel musi udać się do Chicago. Dystans pomiędzy miastami pokonał na motorze.

Ślub odbył się w roku 1909 w Chicago. Oboje dożyli sędziwych lat. Solomon (Sam) zmarł w roku 1977, a Rochel (Rae) w roku 1983.  Pochowani są w Palm Springs w Kaliforni.

 ***

Dziękuję Dennisowi za zgodę na publikację zdjęć. Richardowi i Dennisowi za korespondencję, wymianę informacji i przyjazd do Białegostoku. To była prawdziwa przyjemność móc odkrywać przykryte kurzem karty historii i pokazywać Wam ważne dla was miejsca.

Dziękuję Annie Kraśnickiej za szybką konsultację telefoniczną w sprawie Żydów bielskich i cmentarza, Wiesławowi Wróblowi za wszelkie informacje, w szczególności dotyczące nieruchomości przy ulicy Lipowej w Białymstoku, Doroteuszowi Fionikowi za wskazanie odpowiednich artykułów w "Bielskim Hostińcu" oraz Joannie Sadowskiej za odpowiedź w sprawie źródeł historycznych dotyczących powojennych losów Żydów białostockich.

2 komentarze:

  1. Daniel! To niesamowita historia. Mi się łezka zakręciła. Jak dobrze że wyjechali po pogromie. Żyją i są. Świadkowie prawdziwej historii tych ziem. Musimy pamiętać o naszych Żydach, budowali w pocie i znoju ten kraj...wiem, to brzmi patetycznie ale tak to czuję. Dzięki za podzielenie sią tą niesamowitą historią!

    OdpowiedzUsuń
  2. Danielu, tropem hasła "Wołkowysk" (rodzinne miasto mojej ś.p. Mamy) trafiłam na ciekawy kanał na YT. Jest tam sporo białostockich akcentów. Może go już znasz, a może nie. Podaję więc link i serdecznie Cię pozdrawiam w imię dawnych salonów czasów :)

    https://www.youtube.com/channel/UCmtU83EPlKbqWD0IysaqKag

    Ala/Alicja

    OdpowiedzUsuń