Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Geneteka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Geneteka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 marca 2026

Wyniki badań autosomalnego DNA - meandry

Podobnie jak duża większość osób zainteresowanych genealogią zdecydowałem się w końcu na wykonanie testu autosomalnego DNA. Jest to najbardziej popularny test, który polega na zbadaniu pokrewieństwa w liniach od obu rodziców. Ma on sens dzięki temu, że bazy danych głównych firm globalnych oferujących tego rodzaju testy obejmują bardzo dużą liczbę tych, którzy wykonali testy i jest ogromna szansa na odnalezienie nieznanych, a jednocześnie dość bliskich krewnych. Moim celem było odnalezienie krewnych z tych linii, dla których mam trudności z ustaleniem historii rodziny przed końcówką XIX wieku, gdyż nie zachowały się dokumenty metrykalne (Stępniowie i Pociejowscy) lub o których nie jestem się w stanie dowiedzieć nic w oparciu o dokumenty metrykalne, gdyż przodek/przodkini pochodzi ze związku nieformalnego i nie jest znane imię i nazwisko jednego z rodziców biologicznych (Józefa Kaczmarek, później Uzarek). Wykonałem testy w firmie Ancestry.com i gdy otrzymałem wyniki nieco się zawiodłem. Najbliżsi krewni to kuzyni 4-6 stopnia w liczbie nieco ponad 70. Oznacza to, że mam z nimi przodka na poziomie 3xpradziadków, 4x pradzadków lub 5xpradziadków. Firma Ancestry.com po pewnym czasie od wykonania przeze mnie testu wprowadziła funkcję grupowania potencjalnych krewnych pod względem pokrewieństwa i okazało się, że wśród moich kuzynów 4-6 stopnia, których liczba w bazie danych po kilku latach wzrosła do ponad 90, można wyodrębnić 33 izolowane grupy krewnych. Każda z grup pochodzi od jednego z 33 różnych przodków. Nie muszę chyba dodawać, że napisałem do każdej z osób i od prawie połowy otrzymałem odpowiedzi. Ale prawie żadna z tych osób nie miała tak opracowanego drzewa genealogicznego, jak ja.

Rok po wykonaniu przeze mnie testu, w moich wynikach pojawiła się osoba opisana jako kuzyn 3-4 stopnia. Czyli mająca ze mną wspólnego przodka na poziomie prapradziadków lub 3xpradziadków. Ponad rok czekałem na odpowiedź na moją wiadomość, a gdy w końcu przyszła, okazało się, że jest potomkiem moich prapradziadków Kacpra Stępnia i Józefy z Pociejowskich i siostry pradziadka Stefana Stępnia, Antoniny (1903-1992 Lublin).


Chciałbym tu jednak opowiedzieć o innej osobie - dopasowaniu DNA, która wśród moich krewnych występuje na wysokiej 6 pozycji, będąc moim kuzynem 4-6 stopnia. Według drzewa genealogicznego, które zamieściła ta osoba w portalu Ancestry.com i naszej korespondencji, jej pradziadkami byli Frank Kondly, urodzony około roku 1894 i Anna Marek, urodzona około roku 1895. Te właśnie osoby wyemigrowały z polskich terenów pod zaborami do Stanów Zjednoczonych. Pozostali pradziadkowie wydają się nie mieć korzeni w Polsce. Według dodatkowych danych, które uzyskałem od tej osoby, bądź wyszukałem w portalu Ancestry.com, Frank Kondly urodził się w miejscowości Durdy i był synem Wojciecha Kondela i Marianny z domu Kościelnej. Anna Marek z kolei urodziła się w Jaślanach i była córką Jana Marka i Katarzyny z Klichów. Miejscowość Durdy leży nieopodal tak ważnej dla mojej genealogii wsi Knapy. W XIX wieku należała do parafii rzymskokatolickiej w Baranowie Sandomierskim. Biorąc pod uwagę, że zarówno Jaślany, jak i Durdy leżą na obszarze pomiędzy Tarnobrzegiem, a Rzeszowem, czyli nieopodal parafii w Chmielowie, Cmolasie i Porębach Dymarskich, na terenie dawnego zaboru austriackiego, mógłbym się spodziewać, że nasze pokrewieństwo zaczyna się gdzieś w przeszłości wśród przodków mego dziadka macierzystego Wojciecha Tudora.

Bazując na Genetece, nie jestem w stanie potwierdzić, że Frank Kondly był synem Wojciecha Kondela i Marianny z Kościelnych. Para ta miała dzieci w latach 1875-1888. Niestety urodzenia z parafii w Baranowie Sandomierskim dla miejscowości Durdy kończą się na roku 1889 i nie wiem, czy późniejsze księgi zachowały się. Przyjmuję jednak dla poniższego wywodu, że rzeczywiście Wojciech Kondel i Marianna Kościelna to rodzice Franka Kondly.

Anna Marek zaś urodziła się w roku 1894 w Jaślanach i była według Geneteki ostatnim dzieckiem Jana Marka i Katarzyny z Klichów.

Wojciech Kondel, Marianna Kościelna, Jan Marek i Katarzyna Klich to 2xpradziadkowie osoby będącej moim dopasowaniem DNA z portalu Ancestry. Od kolejnej generacji jej przodków powinienem rozglądać się za potencjalnymi moimi przodkami.

Wojciech Kondel (urodzony w roku 1849 w Budzie Tuszowskiej w parafii Ostrowy Tuszowskie) wziął ślub z Marianną Kościelną (urodzoną w roku 1853 w Ostrowach Tuszowskich) w parafii Ostrowy Tuszowskie w roku 1873. Rodzicami Wojciecha Kondla byli Marcin Kondle - kolonista niemiecki i Klara z domu Rudolf. Rodzicami Marianny Kościelnej zaś Marcin Kościelny i Katarzyna z domu Grandowska.

Jan Marek (urodzony w roku 1854 w Jaślanach) z kolei wziął ślub z Katarzyną Klich (urodzoną w roku 1858 w Jaślanach) w parafii Jaślany w roku 1879. Jan Marek był wdowcem po Mariannie Głaz, synem Jana Marka i Marianny z domu Korzeń. Katarzyna Klich była córką Józefa Klicha i Marianny z domu Dulik.

Zestaw 3xpradziadków osoby będącej moim dopasowaniem DNA to: Marcin Kondle, Klara Rudolf, Marcin Kościelny, Katarzyna Grandowska, Jan Marek, Marianna Korzeń, Józef Klich i Marianna Dulik. Żadne nazwisko nie odpowiada nazwiskom moich przodków.

Przejdźmy więc jedną generację dalej w przeszłość.

Marcin Konle wziął ślub z Klarą Rudolf (urodzoną w roku 1823 w Jóżefowie w parafii Chorzelów) w Chorzelowie w roku 1846. Urodził się około 1806 roku i był synem Michała Konle i Ewy z domu Kaiser. Rodzina Michała i Ewy miała dzieci w parafii Padew Narodowa od roku 1810 do roku 1836, ale nie przed 1810 rokiem. Wydaje się więc, że przed 1810 rokiem osiedlili się tam, przybywając skądinąd. Rodzicami Klary Rudolf byli Jerzy Rudolf i Klara Schaffner, którym dzieci w parafii Chorzelów rodziły się od roku 1815 do roku 1830.

Marcin Kościelny (urodzony w roku 1825 w Tuszowach Ostrowskich) poślubił Katarzynę Grandowską (urodzoną w roku 1821 w Tuszowach Ostrowskich) w roku 1847 w Tuszowach Ostrowskich. Był synem Stanisława Kościelnego (neofity, a więc prawdopodobnie przechrzty z religii mojżeszowej) i Zofii z domu Czachor. Katarzyna Grandowska zaś była córką Józefa Grandowskiego i Tekli z domu Gońskiej.

Jan Marek (urodzony w roku 1801 w Jaślanach) poślubił Mariannę Korzeń (urodzoną około 1817 roku) w Jaślanach w roku 1849. Był synem Andrzeja Marka i Marianny z domu Olsza. Marianna Korzeń zaś była córką Mateusza Korzenia i Agaty z domu Taran.

Józef Klich (zapisany błędnie w Genetece jako Wojciech) wziął ślub z Marianną Dulik (urodzoną w roku 1822 w Jaślanach) w Chorzelowie w roku 1843. Był synem Wojciecha Klicha i Agaty z domu Rzeźnik. Marianna Dulik zaś była córką Marcina Dulika i Anny z domu Łącz.

Zestaw 4xpradziadków mego dopasowania DNA wygląda więc następująco:

Michał Konle, Ewa Kaiser, Jerzy Rudolf, Klara Schaffner, Stanisław Kościelny, Zofia Czachor, Józef Grandowski, Tekla Gońska, Andrzej Marek, Marianna Olsza, Mateusz Korzeń, Agata Taran, Wojciech Klich, Agata Rzeźnik, Marcin Dulik, Anna Łącz.

Nadal żadne z nazwisk nie łączy się z mymi przodkami.

Aktu ślubu Michała Konle z Ewą Kaiser i Jerzego Rudolfa z Klarą Schaffner nie ma w Genetece. Wydaje mi się, że niemieccy osadnicy wśród moich przodków w zaborze austriackim na podstawie dotychczas przeprowadzonych badań genealogicznych, to małe prawdopodobieństwo.

Stanisław Kościelny wziął ślub z Zofią Czachor w roku 1824 w Ostrowach Tuszowskich. Imiona rodziców Stanisława nie zostały podane w metryce ślubu (przynajmniej według Geneteki, gdyż nie widziałem oryginału dokumentu). Rodzicami Zofii Czachor urodzonej około 1804 roku byli Wojciech Czachor i Tekla. Jeśli Stanisław rzeczywiście był przechrztą, to prawdopodobieństwo, że jego przodkowie byli moimi uwżam za niewielkie.

Józef Grandowski wziął ślub z Teklą Gońską w Ostrowach Tuszowskich w roku 1814. Imiona rodziców nie zostały podane w metryce ślubu.

Andrzej Marek wziął ślub z Marianną Olszą w Chorzelowie w roku 1787. Niestety rodzice w metryce ślubu nie zostali wymienieni.

Mateusz Korzeń miał z Agatą Taran syna Mateusza w roku 1820, urodzonego w parafii Chorzelów, ale wcześniej rodzina ta nie pojawia się w metrykach tej parafii ani w żadnej innej.

Nie pojawia się w Genetece także rodzina Wojciecha Klicha i Agaty z domu Rzeźnik.

Marcin Dulik ma z Anną Łącz dzieci w okresie 1819-1834 w parafii Chorzelów, ale nie ma tam ich aktu ślubu.

Tak więc spośród 5xpradziadków mego dopasowania DNA udało mi się ustalić tylko imiona rodziców Zofii Czachor. Byli nimi Wojciech Czachor i Tekla. Zofia urodziła się około 1804 roku, ale jedyne małżeństwo osób o tych imionach, występujące w Genetece to Wojciech Czachor i Tekla Trojnacka. Ślub miał miejsce w roku 1807 w Ostrowach Tuszowskich. Wojciech był 40-letnim wdowcem, zaś Tekla 27-letnią panną. Ale w Ostrowach Tuszowskich nie zarejestrowano żadnego dziecka tej pary. Wojciech prawdopodobnie był wdowcem po Jadwidze z domu Spyra. Wojciech z Jadwigą miał córkę Zofię urodzoną w roku 1799. Wojciech Czachor wziął ślub z Jadwigą Babulą w roku 1796 w Ostrowach Tuszowskich. On miał 24 lata, ona była wdową po Błażeju Babuli, z którym wzięła ślub w roku 1788. W Genetece w roku 1773 zarejestrowano akt urodzenia Wojciecha Czachora, syna Wojciecha i Zofii w roku 1773 w Cmolasie. Rodzina mieszkała w Trzęsówce od 1749 roku. W 1748 roku zaś Wojciech Czachor wziął ślub z Zofią Jadach w Ostrowach Tuszowskich. On był z Trzęsówki, ona z Komorowa. Ale ani nazwisko Trojnowska, ani Spyra to nie są nazwiska z mego drzewa genealogicznego.

Powyższy wywód pokazuje na jakie trudności natrafić można, ustalając wspólne korzenie z osobą będącą kuzynem 4-6 stopnia. Nie muszę dodawać, że wśród dopasowań DNA mam setki osób będących mymi kuzynami 5-8 stopnia.

sobota, 3 stycznia 2026

Poświętne - smutny przypadek Józefa Pieroga w roku 1887

Już kilka razy pojawiały się w przeszłości artykuły na blogu poświęcone odnalezionym w XIX-wiecznej prasie wzmiankach o zwykłych ludziach, mieszkańcach podlaskich wsi i miasteczek. Najczęściej są to informacje dotyczące różnego rodzaju wypadków, którym ulegali ci ludzie. Jednakże dla osób interesujących się genealogią stanowiące obrazowy przykład warunków w jakich żyli ich przodkowie oraz dokumentujące okoliczności ich odejścia z tego świata. Pragnę pokazać w ten sposób, w jak różnych źródłach możemy odnaleźć istotne dla historii rodzinnej informacje.

W roku 1887 w księgach zgonów parafii rzymskokatolickiej Poświętne niedaleko Łap odnaleźć można poniższy zapis w języku rosyjskim:


Wynika z niego, że 5 września 1887 roku we wsi Poświętne o godzinie 10 rano zmarł 45-letni właściciel drobnego gospodarstwa rolnego Józef Pieróg, pozostawiając żonę Florentynę z Zawadzkich. Był synem Jana Pieroga i Ewy z Ostrzygałów. Z Geneteki wiadomo, że Józef z Florentyną zawarli związek małżeński w roku 1870 w Płonce Kościelnej i że mieli następujące dzieci: Wincenty (ur. 1874), Bolesław (ur. 1876, zm. 1876), Anna (ur. 1878, zm. 1878), Antoni (ur. 1879), Julia (ur. 1882), Leokadia (ur. 1884) i Apolonia (ur. 1886).

Dziś już o tym, dlaczego Józef zmarł w wieku 45 lat, jego potomkowie prawdopodobnie nie pamiętają, ale można znaleźć informację na ten temat w dość poczytnym wówczas piśmie "Gazeta Świąteczna":



"Śmierć od piorunu. We wsi Poświętnem w powiecie Mazowieckim, guberni Łomżyńskiej zdarzył się smutny wypadek, który tak opisuje jeden z przedpłatników gazety:

Dnia 5 września żona włościanina Józefa Pieroga, siedząc podczas burzy w izbie, od której drzwi były do sieni otwarte, spostrzegła nagle ogień wydobywający się przez szpary z dużej skrzyni z odzieniem, która stała przy ścianie pomiędzy drzwiami od sieni, a piecem. Nie namyślając się długo, przytomna kobieta otworzyła skrzynię, zalała ogień i wyrzuciła nawpół popalone rzeczy, a myśląc, że się dom pali, bo dymu było z tego w izbie co niemiara, wybiegła do sieni, aby zawołać domowników na ratunek. Tu jednak, na progu chaty, w odemkniętych drzwiach od dworu, napotkała ciało swego męża, który przed chwilą właśnie, chcąc wyjrzeć, czy woły już wyprzęgnięto z sochy, został w drzwiach samych rażony piorunem. Ten sam widać piorun wpadł przez sień do izby, zapalił po drodze odzienie w okutej skrzyni, a następnie wyleciał piecem, w którym, jak się okazało, szyber czyli zasuwa była na trzy cale niedomknięta, i wyłamał w kominie kilka cegieł. Łatwo wytłómaczyć, dlaczego tak się stało. Oto po otwarciu przez Pieroga drzwi w sieni zrobił się przeciąg, powietrza ode dworu do komina przez tę niedomkniętą zasuwę, a wiadomo, że przy takim przeciągu powietrza piorun najłatwiej wpaść może do izby.
Niechże więc ten przypadek posłuży za przestrogę innym, aby w czasie grzmotów nie otwierali okien, ani drzwi, a przy tem baczyli na to, aby zasuwy w piecach były szczelnie zamknięte. A co najważniejsza, każdy powinien obsadzić swój dom kilkoma drzewami jakiegokolwiek gatunku, byle takiemi, co wyrastają wysoko; bo o ile wiem, nie było nigdzie takiego wypadku, ażeby piorun uderzył w budynek, około którego stały blizko drzewa, sięgające wierzchołkami ponad dach budynku.
Muszę też wspomnieć, jakim sposobem ratowali Pieroga, myśląc, że jeszcze może uda się przywrócić go do życia. Oto rozebrali go, położyli na ziemi, podłożywszy pod niego odzienie, i dalej na całe ciało sypać ziemię, zostawując tylko głowę nieprzysypaną. Takie ratowanie na nic się nie zda; bo człowiek tak przywalony ziemią chociażby i odżył i powoli przychodził do siebie, to nie mógłby pod takim ciężarem oddychać. Co do owego Pieroga, to, co prawda, dla niego nie było już żadnego ratunku, bo piorun tak go ugodził, że przez całe ciemię aż siną pręgę zostawił. Gdy jednak kto nie tak mocno jest rażony piorunem, to można go czasem uratować, ale nie przywalając go ziemią, tylko zakopując go w ziemi w postawie stojącej albo siedzącej, tak, żeby mu ziemia wcale nie ciążyła na piersi, ani na plecy. Józef Korewo"

sobota, 27 września 2025

Korekta drzewa genealogicznego

Nie sądziłem, że kiedykolwiek będę musiał dokonać poważnej korekty swego drzewa genealogicznego. Skrupulatnie odnajduję bowiem kolejne dokumenty dotyczące przodków, ale też zdaję sobie sprawę, że drobne pomyłki, zwłaszcza dotyczące dalekich pokoleń żyjących w czasach, gdy księgi metrykalne zawierały mniej danych, są możliwe. Ale tu chodzi o poważną pomyłkę, nie drobną. Rzecz dotyczy mojej praprababci Marianny Ozimek z domu Snopek. Informacje o jej genealogii zawarłem w artykule z 2021 roku i do niedawna traktowałem je jako prawdziwe.

Marianna Snopek urodziła się jako córka Szymona Snopka i Katarzyny z Jachyrów w dniu 16 lutego 1841 roku w Cmolasie. Moim pierwszym błędem było uznanie, że jej starsza siostra, również Marianna, urodzona 26 czerwca 1836 roku w Cmolasie, zmarła po urodzeniu (choć nie znalazłem jej aktu zgonu). Bardzo rzadko zdarza się bowiem, aby rodzice tym samym imieniem nazwali kolejne dziecko, gdy starsze jest przy życiu. Bardzo rzadko nie oznacza jednak nigdy. I tym razem tak się zdarzyło, że w jednej rodzinie były dwie córki o imieniu Marianna.

Moim kolejnym błędem było zignorowanie informacji o wieku Marianny Snopek z aktu ślubu z Kacprem Guźdą w roku 1856. W akcie tym zapisano, że Marianna ma 19 lat. Czyli o wiele bardziej pasuje do jej wieku rok urodzenia 1836 niż 1841.

Moją tezę zdawał się potwierdzać zbieg okoliczności. Ostatnie dziecko Kacpra Guźdy i Marianny Snopek urodziło się w roku 1865. Później przez trzy lata żadne dziecko się nie urodziło w tej rodzinie, a księgi stanu cywilnego parafii rzymskokatolickiej w Trzęsówce, gdzie mieszkała rodzina Guźdów, nie były dostępne online. Nikt też nie wykonał indeksacji ksiąg tej parafii po roku 1868 w Genetece. Za to pierwsze dziecko Marcina Ozimka i Marianny Snopek urodziło się w Porębach Dymarskich w roku 1870. Nie odnalazłem aktu ślubu Marcina i Marianny, ale milcząco przyjąłem, że Kacper Guźda musiał umrzeć między 1868, a 1870 rokiem, a młoda Marianna z dziećmi wyjść w tym czasie za Marcina Ozimka.

Ostatnio zajrzałem do Geneteki i oniemiałem. Pojawiły się nowe indeksy dla miejscowości Ostrowy Baranowskie w parafii Trzęsówka po roku 1868, a wśród nich kolejne dzieci Kacpra Guźdy i Marianny Snopek: Jan urodzony w roku 1870, Anna urodzona w roku 1875 i Ludwika urodzona w roku 1879. Musiałem pożegnać się z twierdzeniem, że Marianna Snopek, żona Kacpra Guźdy to ta sama Marianna Snopek, która była żoną Marcina Ozimka. Musiałem też przyjąć, że w rodzinie Snopków były dwie córki Marianny, które przeżyły wiek dziecięcy i powychodziły za mąż.

Ale dzięki Genetece dokonałem innego niezwykłego odkrycia. Odnalazłem akt zgonu Marianny Ozimek ze Snopków. W roku 2021 pisałem iż ostatni ślad, jaki zostawiła w dokumentach Marianna, to akt urodzenia jej syna Andrzeja w roku 1882 w Knapach w parafii Baranów Sandomierski. W roku 1911 Marianna już nie żyła, a księgi metryczne z parafii Baranów Sandomierski nie zachowąły się po roku 1884. Jednak Marianna zmarła zupełnie gdzie indziej. Odnalazłem jej akt zgonu w parafii Padew Narodowa w roku 1892. Zmarła we wsi Przykop 8 stycznia 1892 roku.

sobota, 22 lutego 2025

Marianna Wroniszewska po pierwszym mężu Krupa z domu Laszczyk

Pisałem już że wśród swych antenatek mam aż 3 Marianny Laszczyk:

1) Marianna Laszczyk, urodzona 11 stycznia 1820 w Dąbrówce (parafia Skórkowice), córka Antoniego Laszczyka i Marianny z Krawczyków była moją 3xprababcią. 25 października 1843 roku poślubiła w Skórkowicach mojego 3xpradziadka Ludwika Krupę. Po śmierci Ludwika zaś wyszła za mąż za Pawła Wroniszewskiego w roku 1868.

2) Marianna Laszczyk, urodzona między 1797, a 1804 rokiem, jako córka Aleksego Laszczyka i Katarzyny, była moją 4xprababką. 15 sierpnia 1820 roku poślubiła w Skórkowicach mego 4xpradziadka Antoniego Krupę.

3) Marianna Laszczyk, urodzona między 1794, a 1802 rokiem w Dąbrówce, była moją 5xprababcią, jako żona mego 5xpradziadka Piotra Sokalskiego. Zmarła 27 grudnia 1861 roku w Szarbsku.

W tym artykule zajmę się pierwszymi dwoma, Marianną Laszczyk, żoną Ludwika Krupy, moją 3xprababcią i jej teściową Marianną Laszczyk, żoną Antoniego Krupy, moją 4xprababcią.

W przytoczonym wyżej artykule z 2022 roku zajmowałem się aktem zgonu Marianny Krupy z Laszczyków. Wówczas napisałem, że odnaleziony w roku 1886 w parafii Skórkowice akt zgonu dotyczy mojej 4xprababci, żony Antoniego Krupy. Kontrowersje budził zapisany wiek Marianny w chwili zgonu. Wynikało z niego, że urodziła się około 1816 roku podczas, gdy z wcześniejszych dokumentów wynikało, że urodziła się między 1797, a 1804 rokiem. Kolejna wątpliwość wynikała z tego, że w księgach parafii Skórkowice nie znalazłem aktu zgonu tej drugiej Marianny, mojej 3xprababci, żony Ludwika Krupy, która po jego śmierci wyszła po raz drugi za mąż za Pawła Wroniszewskiego. Ani w księgach parafii Skórkowice, ani w księgach żadnej innej parafii dzisiejszego województwa łódzkiego, zindeksowanych w Genetece nie znalazłem aktu zgonu Marianny Wroniszewskiej.

Paweł Wroniszewski zmarł w 1875 roku w Szarbsku pozostawiając Mariannę po raz drugi wdową. Według akt ślubu Łukasza Krupy (mego prapradziadka) z Elżbietą Gustą ze Snochowskich, który miał miejsce w Skórkowicach w 1909 roku, matka Łukasza Marianna już nie żyła wówczas. Ale żyła w roku 1883, gdy jej córka Magdalena Krupa brała ślub z Łukaszem Gębickim w Skórkowicach. Tak więc Marianna Wroniszewska z Laszczyków po pierwszym mężu Krupa zmarła między 1883, a 1909 rokiem. Wspomniany wyżej akt zgonu z 1886 roku pasowałby, gdyby nie nazwisko Krupa zmarłej, gdy powinno być Wroniszewska.

O powyższej Mariannie Wroniszewskiej z Laszczyków uzbierałem przez lata dość dużo informacji. Zdałem sobie natomiast sprawę, że o jej teściowej niekoniecznie. Wiedziałem że była córką Aleksego Laszczyka i Katarzyny. Ślub wzięła z Antonim Krupą w roku 1820 w Skórkowicach. Owdowiała w roku 1838, gdy w Zygmuntowie zmarł jej mąż Antoni. W międzyczasie poza moim 3xpradziadkiem Ludwikiem Krupą, urodzonym w roku 1821 w Dąbrówce, urodziła jeszcze Bogumiłę w roku 1824 w Dąbrówce, Różę w roku 1827 w Dąbrówce, Dorotę w roku 1830 w Dąbrówce, Jana w roku 1834 w Dąbrówce i Aleksego w roku 1838 w Zygmuntowie. Nic o tym rodzeństwie nie wiedziałem. Żadne z tych braci i sióstr Ludwika nie pojawiło się w księgach ślubów i zgonów parafii w Skórkowicach.

Informacje o obu Mariannach i ich dzieciach zbierałem w czasach przed Geneteką i nieco później w czasach, gdy Geneteka dopiero raczkowała i wiele z parafii było w ogóle nie zindeksowanych. Skupiłem się wówczas głównie na parafii w Skórkowicach. Dziś jest już o wiele inaczej. Do poszukiwań informacji o Mariannie Laszczyk, 4xprababci i jej dzieciach wykorzystałem to narzędzie, jakim stała się Geneteka, która zawiera zindeksowane metryki wielu parafii w Polsce.

Najpierw odnalazłem akt urodzenia Marianny. To nie żart! Choć księgi urodzeń parafii w Skórkowicach sprzed 1810 roku nie zachowały się poza szczątkami pojedynczych stron, to zachowały się aneksy do akt ślubów z roku 1820. I choć zarówno Antoni Krupa, jak i jego żona Marianna z Laszczyków pochodzili z macierzystej parafii w Skórkowicach, to jako załączniki do aktu ślubu zostały podpięte wówczas ich metryki chrztu. Marianna Laszczyk została ochrzczona w kościele w Skórkowicach 7 stycznia 1802 roku, czyli urodziła się zapewne tego samego dnia lub kilka dni wcześniej na początku 1802 roku w Szarbsku.


Powyższa metryka chrztu niczego nie wyjaśnia poza wiekiem. Gdyby Marianna rzeczywiście zmarła w roku 1886, miałaby 84 lata. Ksiądz w metryce zgonu zapisał 70 lat. Dziś różnica miedzy kobietą 70-letnią i 84-letnią z reguły jest zauważalna, ale w końcówce XIX wieku wcale tak nie musiało być. Utwierdza mnie w tym lektura niedawno przeczytanej książki "Chłopki. Opowieść o naszych babkach" Jolanty Kuciel-Frydryszak. Ciężkie życie na wsi, wielość porodów nierzadko sprawiały, że kobiety 40-letnie wyglądały jak staruszki. Zakładam więc, że w końcówce XIX-wieku różnica w wyglądzie mędzy kobietą 70-letnią, a 84-letnią nie musiała być znacząca.

W dalszej kolejności zająłem się rodzeństwem Ludwika. Jako pierwszy dokument znalazłem akt zgonu jego młodszego brata Jana. Jan zmarł w wieku lat 16 (choć w metryce zgonu wpisano 14 lat) 13 lipca 1850 roku we wsi Janikowice w parafii Dąbrowa nad Czarną. Parafia Dąbrowa nad Czarną graniczy z parafią Skórkowice, tak więc Jan nie zmarł daleko od rodzinnego Zygmuntowa. W akcie zgonu napisano, że był synem zmarłych Antoniego Krupy i Marianny z Laszczyków.


Bingo! - Pomyślałem. Wszystko się wyjaśniło. W roku 1886 zmarła Marianna Wroniszewska z Laszczyków, synowa Marianny Krupy z Laszczyków, a nie Marianna Krupa z Laszczyków, jej teściowa, jak wcześniej myślałem, tylko że w metryce zgonu wpisano błędnie nazwisko po pierwszym mężu, a nie po drugim. Doświadczenie podpowiadało mi jednak, że nie należy pochopnie wyciągać wniosków, zwłaszcza, że odnalazłem dopiero dokument jednego z pozostałych dzieci Antoniego i Marianny. Nadal nie wiedziałem, jakie były losy Bogumiły, Róży, Doroty i Aleksego.

Akt ślubu Doroty Krupy znalazłem w parafii Odrzywół, leżącej w dzisiejszym województwie mazowieckim. Odległość od macierzystej parafii Skórkowice - 58 km, jeśli jechać dzisiejszymi drogami. Dorota w roku 1854 poślubiła w odrzywolskim kościele Jana Sobieraja. Ale co istotniejsze, w akcie ślubu zapisano, że urodziła się w Dąbrówce, że jest na służbie w Kamiennej Woli i że jest córką zmarłego Antoniego Krupy i Marianny z Laszczyków we wsi Stara zamieszkałej. A to oznaczało, że Marianna Krupa z Laszczyków żyła w roku 1854. Być może Janek, brat Doroty zmarł nagle będąc na służbie w Janikowicach, a osoby zgłaszające jego zgon myślały, że jest sierotą.


W 1884 roku Dorota po śmierci męża Jana wyszła po raz drugi za mąż, również w Odrzywole, tym razem za Józefa Stępniewskiego. Akt ślubu nie przynosi jednak żadnych nowych informacji.

Pozostaję więc w silniejszym niż wcześniej przekonaniu, że Marianna Krupa z Laszczyków jest tą osobą, której akt zgonu zapisano w Skórkowicach w roku 1886, natomiast miejsce i data zgonu jej synowej Marianny Wroniszewskiej z Laszczyków pozostaje zagadką.

środa, 12 czerwca 2024

Mój antenat był kowalem

Genealogią swoich przodków Janiszewskich nie zajmowałem się od prawie 20 lat. W zamierzchłych czasach, gdy stawiałem swoje pierwsze kroki w genealogii, jeździłem do Centrum Historii Rodziny w Warszawie, aby przeglądać mikrofilmy z parafii rzymskokatolickiej w Skórkowicach. Przejrzałem wówczas wszystkie dostępne księgi metrykalne z tej parafii i między innymi znalazłem akt ślubu Ignacego Franciszka Januszewskiego, mego 3xpradziadka z Antoniną Szokalską (moją 3xprababcią) w roku 1861. To był najstarszy dokument dotyczący mych przodków Janiszewskich, jakim do niedawna dysponowałem. Ignacy Franciszek nie pochodził bowiem z parafii Skórkowice. W akcie ślubu zapisano, że urodził się w Reczkowie, a mieszkał w Aleksandrowie z rodzicami czynszownikami. Reczków należał do parafii w Skotnikach, a ja przed następne kilkanaście lat nie zajrzałem do ksiąg metrykalnych tej parafii i nie kontynuowałem poszukiwań dokumentów tej linii rodziny. Czytelnik pewnie zauważył, że piszę o swoich przodkach Janiszewskich, a Ignacy Franciszek nosił nazwisko Januszewski. To nie pomyłka, w metrykach parafii skórkowickiej to nazwisko pisane jest w obu formach, jednak moja babcia zawsze mówiła o swych przodkach Janiszewskich i taką formę tego nazwiska przyjąłem. Rodzicami Ignacego Franciszka byli Idzi Januszewski i Katarzyna Januszewska z Kowalskich. Wówczas jeszcze, czytając iż byli czynszownikami nie przypuszczałem, że natknę się na kowala wśród mych przodków. Miałem już wśród nich rybaka oraz młynarza, ale na kowala nie natknąłem się wcześniej.

Wraz z upływem czasu metryki parafii rzymskokatolickiej w Skotnikach, jak i wielu innych parafii województwa łódzkiego zostały w dużej mierze zindeksowane i znajdują się w Genetece. Pozwoliło mi to w prosty sposób odnaleźć akt urodzenia Ignacego Franciszka.


I tu pierwsza niespodzianka. Idzi Januszewski, 31-letni ojciec Ignacego Franciszka został zapisany jako kowal. Człowiek legitymujący się profesją kowalską z reguły posiadał wyższy status materialny we wsi. Czy tak było z Idzim? Tego nie wiem.  Gdy w roku 1844, a więc trzy lata po Ignacym Franciszku rodziła się w Reczkowie jego siostra Agnieszka, Idzi został zapisany jako rolnik. Ale w roku 1850 rodzina Idziego i Katarzyny mieszkała w Wójczynie. Gdy urodziła im się córka Marianna, Idzi ponownie zapisany został jako kowal w metryce urodzenia córki, jak i w jej akcie zgonu 2 lata później. 

33-letni Idzi Januszewski ożenił się z 17-letnią Katarzyną Kowalską w Skotnikach w roku 1838. Już wówczas zapisany został, jako kowal. Idzi Januszowski urodził się w Barkowicach w parafii Sulejów, jako syn Piotra Januszewskiego i Agnieszki. Piotr, jak wynika z metryki ślubu jego syna, zmarł w wojsku. Jakim wojsku i kiedy? Czy podczas powstania listopadowego?

Katarzyna Kowalska zaś urodziła się w Przyrąbie w parafii Rzejowice, jako córka Antoniego Kowalskiego i Marianny z Daniszewskich. W momencie ślubu mieszkała w Ojrzeniu z rodzicami.

Wygląda na to, że antenaci z rodziny Janiszewskich nie należeli do tych, którzy przywiązują się do jednego miejsca zamieszkania.

sobota, 6 stycznia 2024

Inwentarz wsi Cmolas 1801-1817

Odwiedziłem niedawno Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie, aby przejrzeć inwentarz wsi Cmolas z 1810 roku. Dwa i pół roku temu przejrzałem księgi metrykalne parafii Cmolas od roku 1786 i wydawało mi się, że inwentarz z okresu nieco późniejszego będzie dobrym uzupełnieniem zebranych wówczas danych. Moi najdawniejsi znani przodkowie z parafii Cmolas to Marek Ozimek (urodzony około 1780/1790 roku), Apolonia Maciąg (urodzona w roku 1785) - żona Marka, Paweł Rząsa i Helena Rząsa, Antoni Snopek (1747-1803), Franciszka Koza - żona Antoniego, Kazimierz Jachyra, Łucja Zięba (1763-1831) - żona Kazimierza.

Inwentarz wsi Cmolas z lat 1801-1817 znajduje się w zespole "Zbiór Aleksandra Czołowskiego". Aleksander Czołowski urodził się 27 lutego 1865 roku w Bakonczycach koło Przemyśla. Uczył się w gimnazjum w Stanisławowie, od roku 1884 studiował prawo we Lwowie, a następnie filozofię w Wiedniu, gdzie uzyskał stopień doktora filozofii. Od roku 1891 pracował w Archiwum Miasta Lwowa. Zajmował się badaniami naukowymi oraz kolekcjonerstwem. Akta Aleksandra Czołowskiego obejmują okres 1890-1941 i dotyczą jego pracy na stanowisku dyrektora Muzeum i Archiwum Miasta Lwowa oraz członka Mieszanej Komisji Specjalnej i Reewakuacyjnej. W zbiorze tym znajdują się także starsze inwentarze z Cmolasu. Stwierdziłem jednak, że jeden na razie wystarczy.

Okładka inwentarza mówi, iż został on sporządzony stosownie do cyrkularza z  8 listopada 1810 roku. Czyli został sporządzony po tej dacie, a prawdopodobnie przed końcem 1817 roku. Został podpisany przez Tadeusza Łazarza na hordyni Hordyński. Spisywaną ludność dzieli na 5 kategorii: kmiecie, półrolnicy, ćwiertnicy, zagrodnicy, chałupnicy. Dodatkowo podaje dla każdej osoby ilość synów i córek oraz ilość koszy i garnców wysiewu. Kategorie powyższe zostały określone prawdopodobnie w cyrkularzu z roku 1810, ale bez znajomości jego treści są dla mnie niejasne.

Przechodząc do zawartości cyrkularza, pod numerem 13 zapisano Szymona Kozę. Trafił on do kategorii półrolników wraz z Pawłem Magdą zapisanym pod tym samym numerem. Posiadał 3 synów i 2 córki. Wysiewał 1 korzec i 16 garncy. Prawdopodobnie chodzi o Szymona Kozę, urodzonego w roku 1768, syna Kazimierza i Katarzyny, żonatego dwukrotnie: z Agnieszką Salitrzonką w roku 1790 i z Anną Czachur w roku 1803, zmarłego w roku 1811. Nic nie wiem niestety o "mojej" 4xprababce Franciszce Kozie i jej powiązaniach rodzinnych. W roku 1792 prawdopodobnie ten sam Szymon Koza został ojcem chrzestnym Stanisława Snopka, rodzonego brata mego 3xpradziadka Szymona Snopka.


Pod numerem 19 zapisany został Krzysztof Koza wraz ze swym teściem Kazimierzem Staszowskim. Pod tym samym numerem zapisani zostali również Łukasz Marchewka i Andrzej Szczepanek. Krzysztof Koza jest dla mnie całkowicie tajemniczą osobą.


Pod numerem 20 zapisano Mateusza Rząsę, ćwiertniaka z dwójką synów i jedną córką, wysiewającego 2 korce.  Moi przodkowie Paweł Rząsa i jego żona Helena pochodzili z sąsiednej wsi Hadykówki, więc trudno mi powiązać ich z Mateuszem Rząsą z Cmolasu.


Pod numerem 97 zapisano Tadeusza Maciąga, półrolnika, ojca 3 córek, wysiewającego 6 korcy. Problem w tym, że o swojej 4xprababce Apolonii Maciąg nie wiem nic, poza rokiem urodzenia i zgonu (1785-1830). Prawdopodobnie w tym wypadku chodzi o Tadeusza Maciąga, syna Walentego i Marianny, męża Kunegundy Dutkiewicz.


Pod numerem 98 zapisano Kazimierza Maciąga, półrolnika wysiewającego 6 korcy. Być może chodzi o Kazimierza Maciąga, męża Katarzyny Serafin od roku 1769. Po roku 1810 wszystkie jego dzieci były już dorosłe, stąd brak dzieci w zestawieniu.


Pod numerem 102 widnieje nazwisko Jana Maciąga, zagrodnika, mającego 1 syna i 4 synów, wysiewającego 6 korcy. Janów Maciągów w Cmolasie było sporo. Nie podejmuję się wskazać, o którego może chodzić.


Pod numerem 112 widnieje kolejny Jan Maciąg, oznaczony w kolumnie ćwiartniacy liczną 1/2. Czy był ósmakiem? Jan Maciąg miał 1 syna i jedną córkę oraz wysiewał 8 korcy.


Pod numerem 113 zapisano Jana Leptowskiego i Marcina Rząsę, który miał 3 córki.


Pod numerem 126 zapisano Łukasza Kozę, jednak nie podano żadnych dodatkowych informacji. Prawdopodobnie chodzi o męża Zofii, z którą wziął ślub w roku 1783, urodzonego w roku 1756 syna Kazimierza Kozy i Justyny.


Pod numerem 139 zapisano Grzegorza Snopka, który w rubryce ćwiertniacy ma wpisaną liczbę 3/4. Pod tym samym numerem widnieją Grzegorz Snopkowski, zagrodnik mający jednego syna oraz Jakub Gul i Marianna Gulkowa. Któryś z dwójki Grzegorzów (prawdopodobnie Grzegorz Snopkowski) na pewno jest Grzegorzem Snopkiem, synem Antoniego Snopka i Franciszki Kozy, rodzonym bratem mego 3xpradziadka Szymona Snopka, o czym świadczy zbieżność nazwisk. Grzegorz Snopek był bowiem mężem Anny Gul. Miał syna Antoniego, urodzonego w roku 1816 i córkę Mariannę, urodzoną w roku 1831.


Pod numerem 140 zapisano Jakuba Jacherę, półrolnika, mającego dwóch synów, dwie córki i wysiewającego 6 korcy, a wraz z nim Johana Jacherę, również półrolnika. Prawdopodobnie chodzi o urodzonego w roku 1763 Jakuba Jachyrę, syna Macieja i Agnieszki, męża Jadwigi Maciąg od roku 1780. Johan (Jan) Jachyra, urodzony w roku 1781 mógłby być wówczas jego najstarszym synem.


Pod numerem 141 widnieje Franciszka Snopkowska, przy której w polu ćwiertniacy widnieje liczba 3/4, matka jednego syna i 3 córek. Mogłaby być to moja 4xprababka Franciszka Snopek z Kozów, żona zmarłego w roku 1803 Antoniego Snopka. Moja 4 xprababka była matką Grzegorza (urodzonego prawdopodobnie przed 1786), Jakuba (ur. 1786), Mateusza (1789-1791), Stanisława (1792-1796), Klary (ur. 1794), Teresy (ur. 1796), mego 3xpradziadka Szymona (ur. 1799) i Marianny (ur. 1804). Gdyby więc przyjąć, że Grzegorz i Jakub w momencie spisywania inwentarza byli traktowani jak dorośli, to Franciszka rzeczywiście miała jednego nieletniego syna i trzy nieletnie córki.


Pod numerem 143 zapisano Adalberta Dziubę i Adalberta Kozę, zagrodnika posiadającego 1 syna i 4 córki. Czy Adalbert (Wojciech) był urodzonym w roku 1763 synem Kazimierza i Katarzyny i późniejszym mężem Katarzyny Mokrzyckiej? Prawdopodobnie tak. Niejaki Wojciech Koza był ojcem chrzestnym Jakuba Snopka, rodzonego brata mego 3xpradziadka Szymona Snopka. Prawdopodobnie więc mógł być bratem mej 4xprababci Franciszki. Zwłaszcza, że podobnie, jak wymieniony już tutaj Szymon Koza (ojciec chrzestny Stanisława Snopka), był synem Kazimierza i Katarzyny.

Pod numerem 146 widnieje Johan Jachera, który w rubryce ćwiertniacy ma wpisaną liczbę 3/4, ojciec syna i trzech córek, wysiewający 3 korce. Wraz z nim wpisano Walentego Jacherę, który ma również liczbę 3/4 wpisaną w rubryce ćwiertniacy. Niejaki Jan Jachyra był ojcem chrzestnym urodzonej w roku 1811 Franciszki Jachyry, rodzonej siostry mej 3xprababci Katarzyny Jachyry. Nazwisko Jan Jachyra widnieje również w akcie urodzenia Teresy Snopek w roku 1796, rodzonej siostry Szymona Snopka, 3xpradziadka. Był jej ojcem chrzestnym.


Pod numerem 147 wpisano Marcina Jacherę, półrolnika z dwójką synów i dwójką córek, wysiewającego 6 korców. Z dużą pewnością można stwierdzić, że chodzi o męża Zofii Mazur od 1777 roku, ojca Katarzyny (ur. 1785) i teścia wspominanego już tutaj Jakuba Snopka, rodzonego brata mego 3xpradziadka Szymona.


Pod numerem 151 zapisano Wincentego Kubisia, Johana Kubisia i Johana Maciąga, który w polu ćwiertniacy ma wpisaną liczbę 1/2, ojca 3 synów i 2 córek.


Pod numerem 160 widnieje Adalbert Snopkowski wraz z Franzem Blacharzem. Adalbert Snopkowski zapisany bez dzieci i bez żadnej funkcji jest prawdopodobnie tożsamy z Wojciechem Snopkowskim, który w 1764 roku ożenił się z Magdaleną Fryzło.


Pod numerem 161 obok Bartłomieja Głowali, Zofii Matrykowej i Szymona Maticka zapisano Jadwigę Maciąg, która byłą matką jednej córki.


Pod numerem 164 wystąpiło po raz pierwszy nazwisko Ozimek. Zapisano tu Szymona Wilka, Jacentego Wilka i Tomasza Ozimka, ojca jednej córki. Trudno powiedzieć, czy mamy tu do czynienia z ojcem Marka Ozimka, mego 4x pradziadka. Marek Ozimek mógł być wówczas dorosły i nie został wliczony w poczet dzieci Tomasza. Z drugiej strony w roku 1801 w Cmolasie wziął ślub Tomasz Ozimek z Marianną Gwarzył, który na pewno ojcem Marka nie był. Może więc chodzić równie dobrze o niego.


Ostatnia interesująca mnie osoba ze względu na nazwisko to Kazimierz Jachera wpisany pod numerem 167, zagrodnik, ojciec 4 córek, wysiewający 4 korce. Czy to mój 4xpradziadek? Badając akta metrykalne parafii w Cmolasie znalazłem akta chrztu jego 3 córek: Katarzyny (ur. 1805), mej 3xprababci, Magdaleny (ur. 1807), Franciszki (ur. 1811). Tylko 3 córki, czwartej nie znalazłem, podobnie, jak jego aktu ślubu z Łucją Ziębą. Ale może ta czwarta córka urodziła się tam, skąd pochodziła Łucja?


***
Brak Marka Ozimka w zestawieniu może oznaczać, że Poręby Dymarskie jeszcze w XVIII wieku były gniazdem Ozimków, a sam Marek w metrykach cmolaskich pojawił się tylko przy okazji ślubu ze swą drugą żoną Marianną Oko w roku 1830 i trzecią żoną Katarzyną Ziębą w roku 1837. A skoro brak Marka, to i brak jego żony Apolonii, choć jak widać sporo rodzin Maciągów mieszkało w samym Cmolasie na początku XIX wieku.

Rząsowie, jak już pisałem pochodzili z Hadykówki, więc w inwentarzu Cmolasu nie mogli się pojawić.

Dzięki inwentarzowi można wyciągnąć wnioski co do rodzeństwa i rodziców Franciszki Kozy, żony Antoniego Snopka, mej 4x prababki. Prawdopodobnie jej rodzice to Kazimierz Koza i Katarzyna, a do jej rodzeństwa można zaliczyć Szymona i Wojciecha. Chciałbym dodać, że analiza dotycząca rodziny Kozów nie byłaby możliwa bez Geneteki, która stała się potężnym narzędziem do tego typu pracy porównawczej.

Mimo, że w zestawieniu występuje Kazimierz Jachyra, z dużą dozą pewności mój 4xpradziadek, to jednak nie potrafię wyciągnąć wniosków co do jego powiązań rodzinnych.

Brak Ziębów w zestawieniu może zaś świadczyć o tym, że pochodzili skąd inąd.  Świadczyć też może o tym brak aktu ślubu Kazimierza Jachyry z Łucją Ziębą w Cmolasie.

sobota, 19 sierpnia 2023

Dwaj Janowie Kucharscy, księża

Pojechałem do Dolistowa zgodnie ze wskazówkami księdza Ryszarda. Wszedłem na cmentarz i po chwili osłupiałem. Chciałem odnaleźć nagrobek księdza Jana Kucharskiego, a zobaczyłem dwa nagrobki, dwóch księży o nazwisku Jan Kucharski, w dodatku stojące obok siebie. Miałem więc przed sobą zagadkę, jeden z księży, roboczo nazwę go "Jan Kucharski 1" urodził się około 1860 roku i zmarł 30 marca 1947 roku, drugi, który roboczo będzie przeze mnie nazywany "Jan Kucharski 2" urodził się około 1869 roku i zmarł 28 maja 1921 roku.



Dlaczego wyruszyłem właśnie do Dolistowa? Wszystko dzięki relacji zza oceanu i poszukiwaniom genealogicznym dotyczącym rodziny Wilczewskich z Franckowej Budy w parafii Janów. Według tejże relacji, ksiądz Jan Kucharski miał być kuzynem Juliana Wilczewskiego, urodzonego we Franckowej Budzie w roku 1877. Aby zostać księdzem studiował w seminarium w Wilnie pod koniec XIX wieku, więc po studiach prawdopodobnie pracował w Diecezji Wileńskiej. W międzyczasie zaliczył jeszcze 5 lat służby w carskim wojsku. Julian Wilczewski, jako dorosły mężczyzna wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i według relacji rodzinnej miał dziedziczyć po księdzu, swym kuzynie, w przypadku jego śmierci. Niestety, poszukiwania genealogiczne w parafii Janów nie doprowadziły mnie do rozwiązania zagadki, w jaki sposób ksiądz Jan Kucharski mógł być spokrewniony z rodziną Wilczewskich. Skądinąd wiadomo, że nazwisko Kucharski było dość powszechne na terenie parafii Dolistowo. Po konsultacjach z osobami zajmującymi się historią księży Diecezji Wileńskiej, dowiedziałem się, że na jej terenie działał tylko jeden ksiądz Jan Kucharski. Opracowanie Arkadiusza Studniarka dostępne w internecie podaje informacje, że ksiądz Jan Kucharski był pierwszym proboszczem nowopostałej parafii w Downarach w roku 1925. Zacząłem więc szukać informacji o tymże księdzu Janie Kucharskim, a jak się później okazało, był to ksiądz roboczo przeze mnie nazwany "Jan Kucharski 1". Do Dolistowa pojechałem zaś dzięki sugestii księdza Ryszarda, który powiedział, że widział nagrobek księdza Jana Kucharskiego na tymże cmentarzu. Postanowiłem więc sprawdzić, czy informacje z nagrobka pozwolą dotrzeć do nowych dokumentów, jak akt zgonu, czy urodzenia. Ale, czy mogłem spodziewać się dwóch nagrobków księży o tym samym nazwisku, na tym samym cmentarzu, stojących tuż obok siebie?

Tak czy inaczej, rozpocząłem poszukiwanie informacji o "księdzu Janie Kucharskim 1". Podstawową informację o księdzu Janie Kucharskim przyniosły schematyzmy Diecezji Wileńskiej dostępne online. W latach 1923-1925 był szkolnym katechetą w Osowcu, wówczas należącym do parafii w Goniądzu. W roku 1930 był już emerytowanym księdzem mieszkającym w Goniądzu, odprawiał również nabożeństwa w filialnej kaplicy w Osowcu. W roku 1931 wymieniono go jako kapelana wojskowego w Osowcu. W roku 1934 podane zostały sprzeczne informacje. Jan Kucharski miał być emerytowanym księdzem w Osowcu. Wspomniano go również jako emerytowanego księdza w Grodnie, byłego kapłana Archidiecezji Mohylewskiej. Ta ostatnia wzmianka była bardzo ciekawa, gdyż według dotychczasowych informacji, ksiądz Kucharski po ukończeniu seminarium był kapłanem Diecezji Wileńskiej.

Bardzo ciekawe dokumenty dotyczące księdza Jana Kucharskiego zawiera jego teczka osobowa zdeponowana w bibliotece Wróblewskich w Wilnie. Wynika z nich, że w roku 1920 ksiądz Kucharski przez 9 miesięcy przebywał w bolszewickim więzieniu, gdzie nabawił się problemów zdrowotnych. Przed rokiem 1925 był prefektem szkół w parafii goniądzkiej. Zachowało się pismo do Biskupa Diecezji Wileńskiej  podpisane przez parafian goniądzkich (4 strony podpisów) o pozostawienie księdza Kucharskiego na dotychczasowym stanowisku. Jak wiadomo od roku 1925 ksiądz Kucharski został proboszczem w Downarach. Jednak nie na długo. Wkrótce nasiliły się jego problemy zdrowotne i pojawiły starania o przejście na emeryturę. W początku lat 30-ych otrzymał zgodę na odprawianie nabożeństw w kaplicy prywatnej w Goniądzu ze względu na zły stan zdrowia. Z roku 1937 pochodzi skarga jednego z księży goniądzkich do Kurii Wileńskiej na księdza Kucharskiego za odprawianie nabożeństw w pozycji siedzącej. Ostatnie pismo w teczce księdza Kucharskiego pochodzi z roku 1938. Wśród dokumentów znajduje się ciekawe pismo z roku 1926 od arcybiskupa Mohylewskiego do Kurii Wileńskiej zaprzeczające, jakoby ksiądz Kucharski pracował kiedykolwiek na terenie Archidiecezji Mohylowskiej, potwierdzające natomiast, że był księdzem Diecezji Mińskiej.

pismo z 20 stycznia 1925 roku od parafian goniądzkich do biskupa Diecezji Wileńskiej.


pismo z 20 sierpnia 1926 roku od Arcybiskupa Mohylowskiego do Kurii Wileńskiej.

Nie udało mi się odpowiedzieć na pytanie, jakie były losy księdza Kucharskiego między rokiem 1938, a 1947, kiedy zmarł. Jego akt zgonu nie został odnotowany ani w parafii Dolistowo, ani w parafiach sąsiednich, ani też w parafiach białostockich.

W parafii Dolistowo około roku 1860 urodził się tylko jeden Jan Kucharski, który mógł być naszym "księdzem Janem Kucharskim 1". Konkretnie 17 lipca 1858 roku w Dolistowie Nowym, jako syn Piotra Kucharskiego i Karoliny z Feltowiczów.
Dzięki Genetece wiadomo, że akt ślubu Piotra Kucharskiego z Karoliną Feltowicz został zarejestrowany w Dolistowie w roku 1835. Piotr był synem Antoniego Kucharskiego i Rozalii ze Świetnickich, Karolina zaś córką Piotra Feltowicza i Marianny z Matyskielów. Nie widać tu żadnych powiązań rodzinnych z Wilczewskimi z parafii Janów.

Powiązań rodzinnych "księdza Jana Kucharskiego 1" można doszukać się studiując jego testament spisany 19 maja 1938 przed białostockim notariuszem Ignacym Kołdrasińskim. Przede wszystkim w akcie tym znajdziemy potwierdzenie, że ksiądz Jan Kucharski był synem Piotra. Wśród obdarowanych na wypadek śmierci znajdowało się wiele insytucji kościelnych i państwowych. Mnie interesowały przede wszystkim powiązania rodzinne. A wśród tych możemy odnaleźć Agnieszkę Klepacką, bratanicę księdza; Jana Kucharskiego, synowca księdza i jego trzy córki: Marię, Genowefę i Janinę; bratanicę księdza, Urszulę Rachwał z Kucharskich; Albina Dekarzewskiego, wnuka siostry; Stefanię Kaczyńską z Dekarzewskich, wnuczkę siostry; bratanka Antoniego Kucharskiego, syna Stanisława oraz Marię Słowikowską, córkę Antoniego Kucharskiego. Żadna z tych osób nie odpowiada ustalonym podczas kwerend powiązaniom rodzinnym z rodziną Wilczewskich.

Z "księdzem Janem Kucharskiem 2" poszło łatwiej. Ale skomplikowało to sytuację jeszcze bardziej. W Dolistowie w roku 1921 odnotowano jego zgon.


Cóż z niego wynika? Ksiądz Jan Kucharski zmarł 27 maja 1921 roku z tyfusu we wsi Jaćwieź Duża. Był proboszczem parafii w Wierzbowcu i czasowym administratorem parafii Struga Wielka w diecezji kamienieckiej. Przeżył lat 53. Na nagrobku jest adnotacja, że pochodził z Jaćwiezi Dużej. Prawdopodobnie przybył więc do swojej rodzinnej wsi z terenów dalekiej diecezji kamienieckiej i w niej dokonał żywota. Ale to oznacza, że nie mógł pracować w diecezji wileńskiej i tam się kształcić, skoro trafił do diecezji kamienieckiej. Jest to mało prawdopodobne.

Tym co skomplikowało sytuację jeszcze bardziej był odnaleziony w księgach parafii Dolistowo akt urodzenia "księdza Jana Kucharskiego 2", a także akt ślubu jego rodziców. Urodził 18 września 1868 roku w Jaćwiezi Dużej, jako syn Pawła Kucharskiego i Józefaty Huryn. 

Akt ślubu Pawła Kucharskiego i Józefaty Huryn został zarejestrowany w księgach parafii w Suchowoli w 1862 roku. Paweł Kucharski pochodził z Jatwiezi Dużej i był synem Jana Kucharskiego oraz Marianny z Kawałków. Józefata Huryn pochodziła ze wsi Dubasiewskie Kolonie i była córką Wojciecha Huryna i Ewy z Winkiewiczów. I właśnie przynależność Józefaty Huryn do rodziny Wojciecha i Ewy skomplikowało sytuację.

Bratem Józefaty był bowiem Jan Huryn, którego córka Zofia Barbara poślubiła w Stanach Zjednoczonych wspomnianego już Juliana Wilczewskiego z Franckowej Budy. Tak więc to drugi "ksiądz Jan Kucharski 2" okazał się kuzynem ale nie Juliana Wilczewskiego, a jego żony Zofii Barbary Huryn. Tylko co z informacją o studiach w Wilnie? Nijak nie pasuje do postaci drugiego z księży. Wydaje się, że odpowiedź na to pytanie nigdy nie zostanie udzielona. Jedyny świadek tej historii zmarł pod koniec kwietnia 2023 roku w Chicago.

Wiadomo jedynie, że siostra "księdza Jana Kucharskiego 2", Anna wyszła za Mateusza Klozę z Jaświłk. Ślub miał miejsce w roku 1891 w Dolistowie.

Inna z sióstr, Aniela wyszła za Jana Wysockiego z uroczyska Hołodolina. Ślub miał miejsce w Dolistowie w 1902 roku.

Aleksander Kucharski, brat księdza poślubił zaś w roku 1906 w Dolistowie Władysławę Rutkowską z Wrocenia.

Być może ich potomkowie, jak i potomkowie rodzeństwa "księdza Jana Kucharskiego 1" mogliby coś dodać do tej historii?

***
W archiwum petersburskim znajduje się teczka osobowa "księdza Jana Kucharskiego 1" z początku XX wieku, której nie sprawdziłem, a która mogłaby przynieść informacje o początkach jego służby kapłańskiej i służbie wojskowej.

***
W trakcie kwerend dotarłem do pozycji książkowej (podziękowania dla księdza Adama) "Losy duchowieństwa katolickiego w ZSRR 1917-1939. Martyrologium", Lublin, 1998.

Znajduje się w niej następująca notka biograficzna:



Jak widać, pierwsza część notki biograficznej dotyczy "księdza Jana Kucharskiego 2", ale dalsza po roku 1921 zupełnie innej osoby.

Miałem również możliwość przejrzenia "Leksykonu duchowieństwa polskiego represjonowanego w ZSRR 1939-1988", Lublin 2003.

Tam z kolei znajduje się notka biograficzna księdza Adolfa Kucharskiego, którego z braku źródeł próbuje się łączyć z "księdzem Janem Kucharskim 2". Ale jak już wiadomo z odnalezionych dokumentów, "ksiądz Jan Kucharski 2" zmarł w roku 1921, więc nie mógł być na zesłaniu podczas II wojny światowej.


środa, 31 maja 2023

Wypadek w Kuleszach Kościelnych opisany w Gazecie Świątecznej

Po raz kolejny udało mi się potwierdzić, jak owocne może być wertowanie starej prasy w cyfrowych bibliotekach. Niestety, jest ono też bardzo czasochłonne. Dodatkowo, wyszukiwanie po nazwisku "nie działa" bezbłędnie w zdecydowanej większości polskich bibliotek. Dlatego przeglądam od czasu do czasu, numer po numerze, Gazetę Świąteczną, gdyż zawiera ciekawostki sprzed ponad 100 lat z każdej części ziem polskich i litewskich, wówczas pod zaborami. Czasami udaje mi się trafić na ciekawy artykuł z wiosek i miast, gdzie mieszkali moi przodkowie. A gdy ciekawostka obejmuje tereny dzisiejszego województwa podlaskiego, wówczas trafia w postaci artykułu tutaj.

Weźmy pod lupę taki oto akt zgonu z parafii rzymskokatolickiej w Kuleszach Kościelnych:


Spisany został w Kuleszach Kościelnych 19 marca 1886 roku w języku rosyjskim, jaki wówczas, po Powstaniu Styczniowym obowiązywał księży - urzędników stanu cywilnego na terenach Królestwa Kongresowego. Nietypowym zapisem, który można wychwycić, gdy takich akt przejrzy się setki, jest zapis na samym początku: "Według pisma od wójta gminy Mazowieck". Z reguły akta zgonu z tych terenów zaczynają się standardowo "Działo się w ... dnia ...". Niestety z treści aktu nie dowiemy się, dlaczego akt zgonu spisano według pisma wójta gminy Mazowieck (Mazowieck - czyli dzisiejsze Wysokie Mazowieckie).

Dowiadujemy się za to, że zmarłym był 46-letni kawaler Łukasz Grodzki, syn zmarłych Antoniego Grodzkiego i Anieli z Kuleszów, urodzony w Kuleszach Podlipnem, zamieszkały w Kuleszach Kościelnych. Łukasz Grodzki zmarł 9 marca 1886. To druga informacja, która jest dość nietypowa, biorąc pod uwagę datę spisania aktu. Dlaczego czekano tak długo?

Częściowe wyjaśnienie zagadki znajduje się w artykule z Gazety Świątecznej (nr 14 z roku 1886).


"Śmierć w ogniu.

Nocą po ostatnim wtorku zapustnym spaliła się karczma we wsi Kuleszach Kościelnych w powiecie Mazowieckim, gubernji Łomżyńskiej, i w ogniu zginął robotnik Łukasz Grudzicki.[...]"

W artykule imię zmarłego podano jako Łukasz Grudzicki. W takch sytuacjach z nieodzowną pomocą przychodzi Geneteka, zwłaszcza, że metryki parafii w Kuleszach Kościelnych zostały zindeksowane. I okazuje się, że na terenie parafii nazwisko Grudzicki nie występowało, a do naszego przypadku pasuje tylko akt zgonu Łukasza Grodzkiego. Przypuszczam, że jego zwłoki odkryto w pogorzelisku karczmy, a dochodzenie i oficjalne spisywanie protokołu spowodowało opóźnienie w rejestracji aktu zgonu.

środa, 6 lipca 2022

Marianna Krupa z Laszczyków

Akt zgonu Marianny Krupy z Laszczyków, zmarłej w roku 1886 w Szarbsku w parafii Skórkowice, sfotografowałem z ekranu monitora w warszawskim Centrum Historii Rodziny, mieszczącym się wtedy jeszcze przy Nowym Świecie, w roku 2005. Jednak nie byłem pewien, której Marianny akt powyższy dotyczy.

Marianna Laszczyk pojawia się bowiem wśród moich przodków trzykrotnie:

1) Marianna Laszczyk, urodzona 11 stycznia 1820 w Dąbrówce (parafia Skórkowice), córka Antoniego Laszczyka i Marianny z Krawczyków była moją 3xprababcią. 25 października 1843 roku poślubiła w Skórkowicach mojego 3xpradziadka Ludwika Krupę. Po śmierci Ludwika zaś wyszła za mąż za Pawła Wroniszewskiego w roku 1868.

2) Marianna Laszczyk, urodzona między 1797, a 1804 rokiem, jako córka Aleksego Laszczyka i Katarzyny, była moją 4xprababką. 15 sierpnia 1820 roku poślubiła w Skórkowicach mego 4xpradziadka Antoniego Krupę.

3) Marianna Laszczyk, urodzona między 1794, a 1802 rokiem w Dąbrówce, była moją 5xprababcią, jako żona mego 5xpradziadka Piotra Sokalskiego. Zmarła 27 grudnia 1861 roku w Szarbsku.

Dość długo nie wiedziałem że Marianna Laszczyk (1) po śmierci Ludwika Krupy wyszła za Pawła Wroniszewskiego, stąd nie byłem pewien, czy odnaleziony w 1886 roku akt zgonu Marianny Krupy z Laszczyków dotyczył mojej 3xprababci, czy 4xprababci. Jedna z kolejnych wizyt w Centrum Historii Rodziny wyjaśniła sprawę. Odnalazłem wspomniany akt ślubu, tak więc w roku 1886 mogła spośród moich antenatek odejść tylko Marianna Laszczyk (2). Ale nie obyło się bez wątpliwości. W akcie zgonu Marianna Krupa z Laszczyków została zapisana, jako wdowa, co się zgadza, gdyż Antoni Krupa, jej mąż, zmarł 29 kwietnia 1838 roku w Zygmuntowie. Ale wiek - 70 lat w chwili zgonu budził wątpliwości. Czyżby aż tak pomylili się Wawrzyniec Kowalski i Jan Sokalski, którzy zgon zgłaszali? Według innych metryk, Marianna urodziła się między 1797, a 1804 rokiem. A tu nagle z metryki zgonu wynika, że urodziła się w roku 1816. Niby wiedziałem, że wiek osoby zmarłej podawany przez zgłaszających często mocno różnił się od rzeczywistego, ale nadal nie miałem pewności, że sprawdzając metryki skórkowickie w Centrum Historii Rodziny, nie pominąłem czegoś.

Dzisiaj dzięki temu, że akta stanu cywilnego parafii rzymskokatolickiej w Skórkowicach zostały zindeksowane, mogę z większą dozą pewności podejść do tematu. Marianna Krupa z Laszczyków, żona Antoniego zmarła na pewno po 29 kwietnia 1838 roku, gdyż wtedy w Zygmuntowie zmarł jej mąż, pozostawiając Mariannę Krupę z Laszczyków w stanie wdowieństwa.

W Genetece nie znalazłem żadnej metryki ślubu Marianny Krupy, córki Aleksego - wdowy, po roku 1837 - ani w parafii Skórkowice, ani w zindeksowanych parafiach sąsiednich. Wypada więc przyjąć, że po śmierci Antoniego, Marianna nie wstąpiła ponownie w związek małżeński.

Pozostało sprawdzić metryki zgonów ze Skórkowic po roku 1837. W roku 1840 zmarła w Dąbrówce Marianna Krupa z Laszczyków, córka Franciszka Laszczyka i Zuzanny, żona Grzegorza Krupy.

Najbardziej intrygujący jest akt zgonu Marianny Krupy z Laszczyków, zmarłej w roku 1865 w Szarbsku w wieku 68 lat, wdowy. Ale w tym wypadku nie zgadzają się imiona rodziców. Marianna owa była bowiem córką Karola Laszczyka i Franciszki.

Kolejnym aktem zgonu jest odnaleziony przeze mnie w roku 1886. Nie podano w nim imion rodziców, a wiek zmarłej różni się znacznie od wieku Marianny z poprzednich dokumentów. Biorąc pod uwagę jednak to, że żadna z poprzednich Mariann nie pasuje do mojej układanki, a zwłaszcza ta, która zmarła w roku 1865, ze względu na różnicę w imionach rodziców, jestem skłonny przyjąć, że Marianna Krupa z Laszczyków, wdowa po Antonim, córka Aleksego i Katarzyny zmarła w roku 1886 w Szarbsku.