Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brańsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brańsk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 sierpnia 2026

Antoni Godlewski i Jakub Krzyżewski - pogorzelcy z Brańska

W łączonych numerach 19/29 z 17/29 maja 1887 roku i 21/22 Gazety Świątecznej z 23 maja/5 czerwca 1887 roku ukazały się następujące artykuły:

"Brańsk. Miasteczko nad rzeką Nurcem w Bielskim powiecie, nawiedzone było niedawno wielkim ogniem. Dnia 12-go maja spaliło się tam wieczorem 21 domów, 40 zabudowań gospodarczych, duży skład drzewa i śpichrz mieszczący kilkaset korcy zboża. Większa część budowli nie była wcale ubezpieczona, więc mieszkańcy mają straty bardzo wielkie. Pożar rozpoczął się od jednej stajni, gdzie jak domyślają się, ktoś papierosem ogień zaprószył."

"Różności z listów.

W pożarze miasteczka Brańska, o którym donosiliśmy przed tygodniem, najwięcej ucierpieli Jakób Krzyżewski, starszy cechu, i Antoni Godlewski, którzy pozostali bez chleba. Reszta spalonych domów należała do starozakonnych. Wkrótce po tym ogniu, bo w dniu 28 maja, Brańsk znowu nawiedzony został pożarem i spłonęło tam sześć dużych budowli gumiennych. (według listu St. Błaszyńskiego)"


Zaciekawiło mnie kim była ta dwójka chrześcijan, których domy spaliły się w Brańsku w roku 1887 i jak potoczyły się ich dalsze losy.

Okazało się, że w Brańsku w tym czasie mieszkał tylko jeden Antoni Godlewski i jeden Jakub Krzyżewski, pasujący do opisu.

Antoni Godlewski pochodził ze wsi Kramkowo w parafii nurskiej. Był synem Jana Godlewskiego i Joanny z Tymińskich, urodzonym około 1837 roku. W roku 1862 w kościele w Brańsku poślubił Józefę Stocką, urodzoną około 1843 roku, córkę Marcina Stockiego i Anny z Sakowiczów.


Jakub Krzyżewski z kolei pochodził z Budlewa, gdzie urodził się około 1825 roku. Był synem Bartłomieja Krzyżewskiego i Małgorzaty z Rutkowskich. W roku 1845 poślubił w Brańsku Mariannę Budlewską urodzoną około 1825 roku w Gawinach, córką Jakuba Budlewskiego i Apolonii z Krassowskich.


W roku 1887, kiedy 21 domów spłonęło w Brańsku, Antoni Godlewski miał około 50 lat, a Jakub Krzyżewski około 62 lat. Byli więc już dość wiekowymi mężczyznami. Obaj żyli jeszcze dość długo, a Jakub dożył sędziwego wieku.

Antoni Godlewski zmarł w Brańsku w 1901 roku pozostawiając żonę Józefę, syna Konstantego i córkę Mariannę.


Jakub Krzyżewski przeżył małżonkę o 6 lat. Zmarł w Brańsku w 1911 roku pozostawiając trzech synów, Leonarda, Franciszka i Michała.


wtorek, 30 listopada 2010

Wszystko o cmentarzach żydowskich w książce Tomasza Wiśniewskiego

Do jej kupna przymierzałem się już od dawna. Wiele razy przeglądałem w księgarniach. Robiła wrażenie. Autora nikomu interesującemu się Podlasiem, starymi cmentarzami, czy też judaikami nie trzeba przedstawiać. Jest twórcą serwisów internetowych: szukamypolski.com i bagnowka.com, które zdobyły już swoją renomę i uznanie w sieci.

Książka, do której wciąż zaglądam, jest pełna unikatowych zdjęć cmentarzy żydowskich z terenów dzisiejszej Polski, Białorusi, Ukrainy, Litwy i Łotwy. Cmentarzy, których fotografie są w niej przedstawione dzisiaj już nie ma, a zebranie zaprezentowanych zdjęć zajęło autorowi długie lata poszukiwań. Do zagłady kirkutów przyczyniły się II wojna światowa i planowe ich niszczenie przez Niemców, wykorzystujących pozyskany materiał w celach budowlanych, szabrowanie opuszczonych cmentarzy po wojnie przez miejscową ludność, a także działania władz po 1945 roku, przeznaczających często tereny cmentarzy na parki, skwery, itp. Autor jednakże wskazuje, że los kirkutów, pozbawionych po wojnie naturalnych opiekunów podzieliły również stare cmentarze innych wyznań, podając jako przykład cmentarz ewangelicki w Białymstoku, a także wskazując na to, że świeckich nagrobków chrześcijańskich sprzed 1800 roku zachowało się jeszcze mniej do dnia dzisiejszego, niż żydowskich z analogicznego okresu.

Różnego rodzaju ciekawostek jest zresztą w książce wiele. Choćby ta związana z nazwą kirkut, która dziś jednoznacznie kojarzy się z cmentarzem żydowskim.

"Na terenie Polski międzywojennej cmentarz najczęściej nazywano kirkutem, od niemieckiego Kirchhof - dziedziniec kościelny. Przypomnijmy, że pierwsze cmentarzyki żydowskie i chrześcijańskie lokowano tuż obok świątyń (na dziedzińcach kościelnych lub synagogalnych). Kirchhof pierwotnie oznaczał cmentarz protestancki; dla wyznaniowego odróżnienia zwano go "Judenkirchhof".

Określenie kirkut pojawia się z całą gamą językowych oboczności: i tak na Lubelszczyźnie cmentarz zwano kierkutem. w Galicji - kirchołem, Aleksandrowie Kujawskim - kiercholem, Wolbromiu - kierkowem (oraz z wieloma jeszcze innymi derywatami: kierchow, kirków, kierków, kierkowo).

W niektórych częściach Polski kierkut oznaczał również miejsce zakopywania zdechłych zwierząt, z tego też względu wielu Żydów do dziś uważa to słowo za obraźliwe."

Autor wskazuje że sytuacja dotycząca starych cmentarzy poprawiła się w ostatnim czasie, wiele z nich objęto ochroną konserwatorską, budzi zainteresowanie lokalnych społeczności, które dostrzegają w nich element własnej tożsamości. Powstaje także wiele stowarzyszeń, własnym sumptem porządkujących stare cmentarze.

W książce Tomasza Wiśniewskiego znajdziemy również sporo informacji związanych z pochówkiem żydowskim, nazewnictwem, literaturą nagrobną, symboliką i zdobnictwem.

Największą wartością są unikalne fotografie cmentarzy, dla mnie najwartościowsze te, związane z regionem gdzie mieszkam, pokazujące cmentarze: rabinacki w centrum Białegostoku i choleryczny przy dzisiejszej ulicy Bema, kirkuty w Brańsku, w Orli ze wspaniałymi macewami ozdobionymi pismem reliefowym, Sokółce i Zabłudowie. Ciekawe jest zdjęcie z pińskiego cmentarza, na którym widać drewniane skrzynie nagrobne przypominające ohele.

Dla miłośników starych cmentarzy, pozycja obowiązkowa.

Tomasz Wiśniewski,
"Nieistniejące mniejsze cmentarze żydowskie. Rekontrukcja Atlantydy."
Instytut Wydawniczy Kreator, Białystok 2009.